Twoje ustawienia przeglądarki są nietypowe i niektóre funkcje strony mogą działać nieprawidłowo.

Zalecamy sprawdzenie ustawień i włączenie plików cookie.

Pilne!
Jakub Michalski - zdjęcie główne

Śmierć zapukała w nasze drzwi❗️Czy NOWOTWÓR zabierze mi syna? POMOCY!

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, pomoc w trudnej sytuacji

Zgłaszający zbiórkę:
Jakub Michalski, 29 lat
Gdańsk, pomorskie
Guz zarodkowy
Rozpoczęcie: 13 kwietnia 2026
Zakończenie: 13 lipca 2026
904 zł(2,83%)
Brakuje 31 011 zł
WesprzyjWsparło 14 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0953687
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, pomoc w trudnej sytuacji

Zgłaszający zbiórkę:
Jakub Michalski, 29 lat
Gdańsk, pomorskie
Guz zarodkowy
Rozpoczęcie: 13 kwietnia 2026
Zakończenie: 13 lipca 2026

Opis zbiórki

Życie mojego syna nigdy nie należało do najłatwiejszych. Los rzucał kolejne przeszkody pod nogi. Żadne z nas jednak nie spodziewało się najgorszego, które przyszło w 2023 roku. W organizmie Kuby wykryto guza zarodkowego. To nowotwór, który dziś odbiera mojemu synowi życie. 

Kuba przeszedł operację, a po niej wyniszczającą chemię. Przy wzroście 184 cm ważył zaledwie 46 kilogramów! Całymi dniami leżał w łóżku. Nie mógł jeść, a jego ciało przeszywał potworny ból. Śmierć zapukała w nasze drzwi. Byłam przerażona. 

Nowotwór rozsiał się na cały organizm, zaatakował węzły chłonne i żołądek. Kolejna operacja była koniecznością. Mimo upływu czasu i chemioterapii stan Kuby się nie poprawiał – nadal czul się źle, a bóle się nasilały. 

Wyniki kolejnych badań były druzgocące. Z ust lekarzy usłyszałam, że dla mojego syna nie ma już ratunku. Te słowa rozdarły moje serce. Dla Kuby oznaczały jedno – wyrok śmierci. Rozpacz wlała się w nasze serca, a nieustanne poszukiwania pomocy stały się jeszcze intensywniejsze. 

Żaden z lekarzy nie chciał podjąć się leczenia syna, z uwagi na jego krytyczny stan. Zmian było zbyt wiele i wciąż pojawiały się nowe. Każdy zabieg niósł za sobą ryzyko, o którym bałam się nawet myśleć. We dwoje przyjmowaliśmy cios za ciosem, nasz świat sypał się z dnia na dzień. 

W końcu znaleźliśmy lekarza, który skierował nas na chemioterapię ratunkową. Syn kontynuuje ją do tej pory. Staramy się jeździć regularnie na wlewy, ale zdarza się, że stan syna jest na tyle zły, że nie ma sił, by wstać z łóżka. Wtedy udajemy się do szpitala, gdy tylko lepiej się poczuje. 

Moja rozpacz nie ma granic. Jestem matką, która nie może zrobić nic, by uratować własne dziecko. Bezsilność każdego dnia staje się coraz bardziej bolesna. Boję się o to, co będzie dalej. Co się stanie z Kubą? Czy naprawdę nie ma już żadnego ratunku? 

Są dni, w których i mi brakuje sił, by wstać i walczyć. Jednak robię to – mimo bólu i łez, wstaję i dalej walczę o życie dziecka, które tak bardzo kocham. Dlatego wiem, że oddam wszystko, by go uratować. Nie proszę, ja błagalnie wołam, ile sił w płucach, o pomoc. Błagam, uratuj mojego syna! 

Justyna, mama Kuby

Wybierz zakładkę
Sortuj według