Jan Hernik - zdjęcie główne

BARDZO PILNE❗️Operacja Janka już za KILKA DNI❗️Ratujmy życie taty trojga dzieci!

Cel zbiórki: ratowanie życia - pilna operacja i dalsze leczenie nowotworu mózgu

Organizator zbiórki:
Jan Hernik, 44 lata
Warszawa, mazowieckie
Guz lewej półkuli mózgu
Rozpoczęcie: 31 maja 2024
Zakończenie: 5 czerwca 2024
337 380 zł(105,71%)
Wsparły 6852 osoby
Spoczywaj w pokoju

Cel zbiórki: ratowanie życia - pilna operacja i dalsze leczenie nowotworu mózgu

Organizator zbiórki:
Jan Hernik, 44 lata
Warszawa, mazowieckie
Guz lewej półkuli mózgu
Rozpoczęcie: 31 maja 2024
Zakończenie: 5 czerwca 2024

Kochani,

Odzew Waszych dobrych serc po raz kolejny był niesamowity - wzruszeni losami Janka i jego rodziny, zapełniliście zielony pasek w zaledwie kilka dni!

5 czerwca 2024 roku doktor Libionka przeprowadził operację, która zmniejszyła obrzęk mózgu i poprawiła komfort funkcjonowania Janka. Nikt inny nie chciał podjąć się operacji - dzięki Wam udało się ją przeprowadzić w prywatnej klinice w Kluczborku.

Dziękujemy za wsparcie, dzięki któremu Jan otrzymał wspaniały oręż w dalszej walce z nowotworem mózgu. Walka z glejakiem to walka o czas, o kolejne miesiące, tygodnie, dni wyszarpane chorobie.

Każdy dzień, w którym Janek może być jeszcze z ukochaną żoną i dziećmi, jest darem. Jak sam mówi - docenia każdy poranek, to, że codziennie może otworzyć oczy. Dzięki Wam jego życie trwa.

Dziękujemy za ogrom dobra i wsparcia, każdą wpłatę, SMS, udostępnienie. Jesteście wielcy!

Opis zbiórki

BARDZO PILNE! Potwór - złośliwy nowotwór w głowie Janka - powrócił po raz trzeci! Dostępne sposoby leczenia w Polsce są już właściwie wyczerpane... Janek cierpi, ta choroba to najkoszmarniejszy koszmar, a ja zrobię wszystko, żeby mógł dożyć chwili, kiedy pojawi się lek. Operacja, która odbędzie się już w najbliższą środę, to dla niego szansa... Szukamy też ratunku zagranicą. Ja - Ania, żona Janka i troje naszych dzieci - Nina, Lila i Iwo - prosimy o pomoc, by ratować życie naszego ukochanego męża i tatusia... Życie, które niestety po raz kolejny ma swoją cenę.

Jan Hernik

Toczymy walkę na śmierć i życie. Walczymy cały czas od momentu diagnozy. Walczymy z czasem, walczymy o kolejne chwile razem. Janek kocha życie, a my kochamy Janka... Pokazuje nam, że nie należy się poddawać, że warto codziennie wstawać, uśmiechać się i doceniać każdą chwilę... Walczymy o każdy rok, miesiąc, tydzień, dzień, w którym Janek jest z nami.

17 miesięcy temu nasze życie rozpadło się niczym domek z kart. Diagnoza spadła na nas jak grom z jasnego nieba. To był zwykły dzień po prostu. 28 stycznia. Janek był w pracy, ja smażyłam z dziećmi naleśniki i snułam plany na zbliżające się ferie. Telefon z nieznanego numeru, w sekundę zburzył naszą beztroskę. Mężczyzna, który przedstawił się jako ratownik medyczny, zapytał, kim jest dla mnie Jan Hernik.  Okazało się, że mój mąż stracił przytomność za kierownicą podczas jazdy samochodem... Dostał ataku padaczkowego i zjechał z drogi. Z samochodu wyciągnęli go inni kierowcy, wezwali pogotowie, które przetransportowało Janka do szpitala.

Jan Hernik

Tomograf komputerowy pokazał zmianę w mózgu, której lekarze nie byli w stanie jednoznacznie zinterpretować. Każde kolejne badania przynosiło coraz bardziej druzgocące wieści. Po rezonansie i spektrografii lekarze nie pozostawili nam złudzeń. Glejak, rozlany, nie w pełni operacyjny, złośliwy,  IV stopień. Bardzo agresywny nowotwór mózgu, jeden z najgorszych, na jakie można zachorować. 90 procent pacjentów nie przeżywa nawet pięciu lat od diagnozy.

W jednej sekundzie zaczęła się dramatyczna walka o życie... Choruje nie tylko Janek, choruje cała nasza rodzina. Mamy troje dzieci - Ninę, Lilę i Iwo. Bardzo kochają swojego tatę. Najtrudniej było wytłumaczyć dzieciom, że to nowotwór, na którego nie ma lekarstwa, że to choroba śmiertelna...

Jan Hernik

Walczymy każdego dnia, celebrujemy każdą chwilę razem. Janek jest już po 2 operacjach. Glejak wracał już dwukrotnie. Teraz uderzył po raz trzeci... Kochani, to dzięki Waszej pomocy Janek przez 16 miesięcy żył normalnie, mógł pracować, spędzać czas z nami. Niestety potwór w Jego głowie znowu atakuje, a my jesteśmy pod ścianą.

Po ostatniej radioterapii u Janka pojawił się obrzęk mózgu oraz wodogłowie. Skutkuje to problemami neurologicznymi, potwornym bólem i nawracającymi wymiotami. To dewastujące widzieć go w takim stanie, a bezsilność jest potworna...

W publicznym szpitalu, w którym Janek teraz przebywa, odmówiono nam pomocy neurochirurgicznej, działają tylko przeciwbólowo i zbijają obrzęk. Dr Libionka, neurochirurg, który operował Janka dwukrotnie, uważa, że można jeszcze znacznie polepszyć jego komfort życia, przywrócić zdolność normalnego funkcjonowania, poprzez wszczepienie zastawki do mózgu, która zminimalizuje obrzęk. Dlatego po raz kolejny musimy prosić Was o pomoc.

Jan Hernik

Operacja zostanie przeprowadzona w prywatnym szpitalu w Kluczborku już w najbliższą środę. Potrzebujemy środków na operację, leczenie i rehabilitację. Szukam ratunku zagranicą, szukam wszelkich sposobów, by Janek został ze mną i z dziećmi.

Jeszcze raz liczymy na Wasze wsparcie. Niestety znów ścigamy się nie tylko z chorobą, ale i z czasem... Każdy dzień działa na naszą niekorzyść, każdy odbiera nam nadzieję. Nie możemy jej stracić... Nie raz jest tak, że to ja płaczę, a Janek mówi: nie martw się, wszystko się ułoży. Proszę - pomóż nam i pozwól nam uwierzyć, że tak będzie...

Ania i dzieci

Jan Hernik

Zdjęcie Anny Hernik, pokazujące Janka tuż po operacji z synkiem Iwo, zdobyło nagrodę internautów tegorocznego konkursu Grand Press Photo:

Jan Hernik

Wybierz zakładkę
Sortuj według