Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Dla mojego męża wciąż jest szansa na sprawność. Pomocy!

Jan Nerka

Dla mojego męża wciąż jest szansa na sprawność. Pomocy!

1 625,00 zł ( 4,24% )
Do końca: 14 dni Brakuje: 36 673,00 zł
Wsparło 51 osób

Wpłać wysyłając SMS

Numer 72365
Treść 0054411
Koszt 2,46 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz
Cel zbiórki:

turnus rehabilitacyjny, dostosowanie domu do potrzeb osoby niepełnosprawnej

Organizator zbiórki: Fundacja VOTUM
Jan Nerka, 60 lat
Resko, zachodniopomorskie
Stan po wypadku komunikacyjnym
Rozpoczęcie: 21 Czerwca 2021
Zakończenie: 22 Grudnia 2021

Poprzednie zbiórki:

Jan Nerka
4 282,66 zł ( 6,64% )
Wsparło 98 osób
02.08.2019 - 02.04.2020

3-miesięczny turnus rehabilitacyjny - szansa na powrót Janka do zdrowia

4 282,66 zł ( 6,64% )

3-miesięczny turnus rehabilitacyjny - szansa na powrót Janka do zdrowia

Opis zbiórki

Lista osobistych tragedii jest już zbyt długa. Proszę, pomóż wyrwać mojego męża z pułapki! Wciąż mam iskierkę nadziei na normalne życie dla naszej rodziny! Ten koszmar musi się skończyć! 

Dzień przed pierwszym listopada wyszliśmy z domu z mężem razem. Każde z nas ruszyło w swoją stronę. Mieliśmy, jak zwykle, spotkać się w domu. Niestety, tym razem nic nie wyglądało tak jak zawsze. Kiedy mijałam karetkę pogotowia, zastanowiłam się przez chwilę, który z sąsiadów ją wezwał. Kilka chwil później odebrałam telefon od najmłodszej córki. Najpierw usłyszałam przerażający krzyk. Sparaliżowana, próbowałam się czegoś dowiedzieć, jednak córka nie potrafiła złożyć logicznego zdania. Dopiero chwilę później przekazała mi coś, co zwaliło mnie z nóg - mąż miał wypadek. W błyskawicznym tempie znów wróciłam do domu, pełna strachu o to, co czeka mnie po powrocie.

Jan Nerka

Te wydarzenia miały miejsce już dawno, ale ich skutki prześladują nas każdego dnia… Wszyscy powtarzają, że mamy ogromne szczęście, że Jan żyje. Niestety, to nie do końca prawda, bo pod kołami rozpędzonego auta, na zawsze została część mojego męża. Ta łagodna, cierpliwa, otwarta na dialog. Utrata władzy nad własnym ciałem i powikłania po wypadku doprowadziły do ogromnej frustracji. Uszkodzenia mózgu są właściwie nieodwracalne, ale wiele umiejętności wciąż pozostaje poza naszym zasięgiem. 

Po wypadku regularnie korzystaliśmy z rehabilitacji i efekty były obiecujące. Niestety, środki, którymi dysponowaliśmy okazały się niewystarczające, by dalej iść tą drogą… Brak ćwiczeń oznacza dla nas ogromny regres. Skutki psychiczne i fizyczne wypadku niszczą życie naszej rodziny… Muszę prosić o pomoc! Muszę prosić o wsparcie, by wyrwać Jana z potwornej pułapki! 

Życie wciąż stawia przede mną wyzwania: do niedawna myślałam, że wypadek wyczerpał limit naszego nieszczęścia, niestety na początku roku zdarzyła się kolejna tragedia - pożar instalacji elektrycznej w domu doprowadził do tego, że prawie straciliśmy dach nad głową… Ciężko opisać wszystkie emocje, które towarzyszą tej porażającej bezradności wobec całego zła, które nas spotkało. Nie wierzę, że to koniec. Nie dopuszczam do siebie myśli o tym, że na tym etapie mogłabym się poddać. Jan był w moim życiu wiele lat… 

Chciałabym chociaż na chwilę wrócić do tych chwil z czasów, kiedy wszystko było w naszym zasięgu, kiedy codzienność dawała satysfakcję, a nie niosła za sobą przerażenie, strach i bezradność. Wiem, że dzięki Wam mogę jeszcze raz spróbować… Czeka nas żmudna i trudna rehabilitacja, ale jej efekty mogą całkowicie zmienić naszą rzeczywistość. Mogą wyrwać nas z koszmaru bezradności i cierpienia.

Ta jedna szansa znaczy dla nas wszystko. Proszę, pomóż mi, nim całkowicie stracę nadzieję! 

1 625,00 zł ( 4,24% )
Do końca: 14 dni Brakuje: 36 673,00 zł
Wsparło 51 osób

Wpłać wysyłając SMS

Numer 72365
Treść 0054411
Koszt 2,46 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz

Pomóż mi nagłośnić zbiórkę

Baner na stronę

Obserwuj ważne zbiórki