
Każdy jego oddech kontroluje respirator – trwa rozpaczliwa walka o Jana!
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Opis zbiórki
W najgorszych koszmarach nie podejrzewałam, że przyroda, którą tak ukochał mój Janek, obróci się przeciwko niemu. Jedna tragiczna chwila przesądziła o losie naszej rodziny, sprawiając, że Jan prawie stracił życie, a nasze dzieci mogły zostać bez ojca!
Z dwójką naszych synków żyliśmy dotąd szczęśliwie w domu na wsi. Mój partner przez całe życie pomagał innym, angażował się w lokalne akcje charytatywne i wierzył, że dobrem trzeba się dzielić. Teraz jednak nadszedł dzień, kiedy to on potrzebuje pomocy...
Podczas ścinania drzew miał miejsce tragiczny wypadek. Spadająca gałąź ugodziła Jana w głowę i plecy. Doszło do uszkodzenia oraz wstrząsu mózgu, co spowodowało krwotok! Niestety, nie były to jedyne skutki wypadku. Okazało się, że gałąź złamała mu także kręgosłup i uszkodziła rdzeń kręgowy!

Po przewiezieniu do szpitala, w trybie natychmiastowym, odbyła się operacja czaszki – kraniotomia, podczas której został usunięty krwiak. Jan spędził 6 długich tygodni w śpiączce farmakologicznej, a ja drżałam ze strachu. W tym czasie pojawiły się dodatkowe potworne komplikacje – wysoka gorączka i zakażenie nerek. Kiedy w końcu Janek został wybudzony, ponownie rozpoczęła się rozpaczliwa walka o jego życie! Obecnie to respirator wciąż decyduje o każdym jego oddechu.
Jan dzisiaj leży na OIOM-ie z uszkodzoną lewą półkulą mózgu i ogromną odleżyną na kości krzyżowej. Lekarze utrzymują, że rokowania nie są optymistyczne, ale my, jego najbliżsi, widzimy promyk nadziei. Szansą na poprawę komfortu życia i umożliwienie funkcjonowania jest rehabilitacja w Centrum Neurorehabilitacji im. prof. Jana Talara. To ośrodek wyspecjalizowany w pomocy pacjentom po podobnych wypadkach.

Okrutny los sprawił, że Jan nie może być częścią naszej codzienności. Razem z synkami próbujemy poradzić sobie z tragedią, jednak przygniata nas fakt, że to Jan zarabiał na nasze życie. Teraz zostaliśmy sami, a miesięczne wydatki na rehabilitację i leczenie to około 25 tysięcy złotych! Nie jesteśmy w stanie pokryć takich kosztów samodzielnie.
Z otwartym sercem zwracam się do Was z prośbą o wsparcie leczenia i rehabilitacji mojego ukochanego Janka – ojca moich synów. On był naszą ostoją i nie możemy wyobrazić sobie życia bez niego. Proszę, pomóżcie!
Partnerka Jana
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Anonimowy PomagaczX zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa50 zł