
Tragiczny wypadek zniszczył mu życie! Choć tracę siły, to nigdy nie stracę nadziei na uratowanie Janka!
Cel zbiórki: 3-miesięczna rehabilitacja neurologiczna
Cel zbiórki: 3-miesięczna rehabilitacja neurologiczna
Aktualizacje
Alert❗️Kończą się środki na rehabilitację Janka - potrzebne dalsze wsparcie!
Janek walczy, walczy wciąż, by odzyskać namiastkę utraconej sprawności... A my walczymy z nim, by odzyskać ukochanego syna.
Od 2 lat całe nasze życie to rehabilitacja i opieka nad Jankiem.

Po pobycie w Centrum Origin Kraków ustabilizowały się stany lękowe, ustały drżenia, ale niestety nie udało się wypracować lewostronnego porażenia części ciała. Jest jeszcze tyle do zrobienia...
Dziękujemy za wszystko i prosimy o Wasze wsparcie, aby Jaś mógł kontynuować rehabilitację w tym ośrodku.
Opis zbiórki
Nasze życie można podzielić na dwie części, które wyraźnie oddziela od siebie jeden moment... Wypadek Janka. Wydarzył się 2 lata temu, ale skutki tego strasznego dnia odczuwamy do dzisiaj... Powiedzieć, że zawalił nam się świat, to mało. On po prostu runął w gruzach i rozpaczliwie walczymy o to, by go jakoś poskładać...
Janek przed wypadkiem cieszył się życiem, na które miał mnóstwo planów. Był taki zaradny, mądry, sumienny, byłam całkowicie spokojna o jego przyszłość. Chciał rozpocząć pracę w tartaku, gdy skończy 18 lat. Był szczęśliwie zakochany, spotykał się z dziewczyną. Syn miał dopiero 16 lat, miał przed sobą całe życie. Życie, którego omal nie stracił.

Janek tego dnia był pasażerem. Nie zawinił... Po prostu znalazł się w nieodpowiednim czasie, w nieodpowiednim miejscu... Samochód, którym jechał, prowadził pijany kolega. Z auta nie zostało praktycznie nic... Prawie nic nie zostało też z dotychczasowego życia chłopców. Kolega Janka zginął tragicznie, a Janek zapadł w śpiączkę... Mój syn, ten mądry, rezolutny chłopiec, po prostu zniknął...
Z chwilą wypadku zmieniło się dla nas wszystko. Cały świat... Życie kręciło się wokół szpitalnego łóżka, w którym Janek walczył o każdy dzień... Moje dziecko było obok, a jakby go nie było - milczące, nieruchome, podpięte do urządzeń, od których zależało jego życie. Potem naszym drugim domem stała się klinika Budzik. Wszystko zostało podporządkowane jednemu celowi - temu, aby Janek do nas wrócił...
Jaś spędził w Budziku ponad rok. 14 miesięcy - tyle trwała nasza dramatyczna walka... Jednak jego wybudzenie nie oznaczało końca naszych zmagań, to był właściwie początek. Syn jest już w domu, ale nie przypomina w niczym niezależnego nastolatka... Wciąż wymaga intensywnej rehabilitacji. Nie jest samodzielny i wymaga stałej opieki. Nawet nasz dom, który powinien być dla niego azylem, nieprzystosowany do potrzeb osoby niepełnosprawnej, stanowi niebezpieczeństwo.

Nie wiem, nikt nie wie, czy Janek kiedykolwiek wstanie z wózka... Czy urazy głowy, których doznał podczas wypadku, pozwolą mu normalnie funkcjonować? Zostaje mi tylko nadzieja i tylko ona pozwala mi walczyć. Wiem jednak, że sama tej walki nie wygram, dlatego proszę - pomóż! Musimy przystosować dom do potrzeb Janka, konieczna jest też droga i intensywna rehabilitacja, która jest jedyną szansę Janka na samodzielność.
Nie da się cofnąć czasu. Gdybym tylko mogła, nie wahałabym się ani chwili... Mogę jednak tylko walczyć o to, co przyniesie przyszłość, aby była jak najbardziej łaskawa dla Janka. Aby wrócila choć namiastka tego, co stracił. Dlatego z całego serca proszę o Twoją pomoc...
Grażyna - mama Janka
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Anonimowa Pomagaczka20 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowaX zł
Wesołych świąt!