

PIEKŁO NOWOTWORU zniszczyło mojemu synkowi dzieciństwo – proszę, pomóż mu!
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Aktualizacje
PILNE❗️Jedyna szansa na życie to drogie leczenie za granicą, a ja nie mam pieniędzy! RATUNKU!
Drodzy,
nie mam dobrych wieści. Stan zdrowia mojego dziecka drastycznie się pogarsza, a ja każdego dnia staję przed dylematem, który spędza mi sen z powiek.Janek coraz gorzej chodzi. Syn ma sparaliżowaną całą prawą stronę ciała. Prawa ręka i noga nie pracują tak, jak powinny i... nie rosną. Każdego dnia widzę, jak umiejętności mojego chłopca się cofają. Ból w kończynach jest tak silny, że syn z trudem go znosi.

Oko Janka już prawie w ogóle nie funkcjonuje. Mimo to wymaga stałej kontroli – konieczne jest zakrapianie go co 30 minut, żeby nie wyschło. Nie zliczę, ile razy już byliśmy na ostrym dyżurze z ze stanem zapalnym.
Wciąż szukamy miejsca, które przyjmie nas na leczenie i pokieruje, co robić dalej. Wstępny plan obejmuje leczenie w Izraelu, ponieważ tylko stamtąd dostaliśmy odpowiedź. To realna szansa na życie mojego syna. Jednak żeby tam pojechać, musimy wcześniej wpłacić określoną kwotę, a my... nie mamy tych pieniędzy. Wszystko jest w zawieszeniu, a ja czuję się coraz bardziej zagubiona.
Janek nieustannie potrzebuje rehabilitacji. Korzystam z pieniędzy, które już udało nam się zebrać, ale z ogromnym strachem. Jeśli wydam wszystko na bieżącą rehabilitację, zabraknie mi środków na opłacenie leczenia w Izraelu. Każda decyzja wydaje się zła. Albo pomogę mu teraz, albo nie będę miała pieniędzy na dalsze leczenie.

Dodatkowo dostaliśmy jedynie wstępną wycenę leczenia. Ta kwota z pewnością się zwiększy, kiedy lekarze zbadają Janka na miejscu. Wiemy tylko, ile kosztuje pierwszy etap. Co będzie później? Ile potrwa leczenie? Na te pytania nikt nie zna odpowiedzi.
Najtrudniej jest patrzeć na to, jak Janek słabnie, jak coraz gorzej chodzi, jak z trudem znosi potworny ból. Cały czas muszę wybierać między pilną rehabilitacją a próbą odłożenia pieniędzy na dalsze leczenie. Bardzo chcę pomóc mojemu synowi, ale nie wiem, co zrobić, by nie odebrać mu kolejnej szansy na zdrowie. Błagam, pomóżcie nam!
Mama Janka
Opis zbiórki
Gdy zauważyłam, że u syna pojawiły się problemy z koordynacją ruchową i nastąpiło pogorszenie mowy – wiedziałam, że znajduje się w ogromnym niebezpieczeństwie. Modliłam się, by matczyna intuicja po raz pierwszy mnie zawiodła. Tak się jednak nie stało… Po krótkiej diagnostyce usłyszałam, że mój maleńki chłopczyk, którego nosiłam pod sercem… UMIERA.
Do tego piekła trafiliśmy we wrześniu 2021 roku – to właśnie wtedy po życie Janka przyszedł nowotwór złośliwy mózgu. Choć minęły prawie 4 lata, to do tej pory pamiętam każdy moment. Słowa lekarza brzmiały jak wyrok śmierci wydany na moje niewinne dziecko, a ja chciałam wyć z rozpaczy, póki nie usłyszy mnie ktoś, kto jest w stanie przerwać ten koszmar.
Nie było czasu do stracenia i już 21 września 2021 roku Jan przeszedł operację. Niestety, komplikacje były okrutne. Po wybudzeniu z narkozy okazało się, że Janek nie domyka prawego oka, a cała prawa strona jego ciała była niesprawna. Syn, który do tej pory był tak pełny życia – nie mógł postawić nawet jednego kroku i przez kolejne miesiące poruszał się na wózku inwalidzkim.

Jednak dzięki intensywnej rehabilitacji i ogromnej sile Janek stanął na nogi. Zaczęliśmy znów cieszyć się małymi sukcesami, żyć nadzieją... Gdy myśleliśmy, że udało się nam wygrać ze śmiercią, że udało się wyjść cało z piekła onkologii… Koszmar powrócił z podwójną mocą: WZNOWA! Tym razem nowotwór zdaje się być jeszcze bardziej agresywny.
Codziennie jeździliśmy na protonoterapię, a oprócz niej Janek przyjmuje też chemioterapię w tabletkach. W szpitalu stan psychiczny synka nie był najlepszy, dlatego teraz, gdy jesteśmy już poza murami kliniki, Janek w końcu znów cieszy się zwyczajnymi rzeczami: spacerami, słońcem, lodami…

W tej chwili naświetlania są już za nami, ale sytuacja wciąż jest bardzo poważna... Czekamy na wyniki rezonansu, w dodatku Janek przestał słyszeć na prawe uszko! Już wcześniej nastąpiło pogorszenie słuchu, ale obecnie zniknął praktycznie w całości. Syn potrzebuje też regularnej rehabilitacji, by móc odzyskać sprawność. Ale to także wiąże się z ogromnymi kosztami...
Z całego serca dziękuję za wsparcie, jakie okazaliście nam w poprzedniej zbiórce. Daliście nam nadzieję i wiarę, że Jankowi uda się wygrać z tym potworem. Jednak aby to było możliwe, potrzebujemy Waszego dalszego wsparcia. Liczy się każda, nawet najmniejsza wpłata!
Mama