Pilne!
Janusz Kołtuniuk - zdjęcie główne

NOWOTWÓR TRZUSTKI zabija Janusza❗Liczy się czas – pomóż❗️

Cel zbiórki: Nierefundowane lecznie - Nanoknife

Organizator zbiórki:
Janusz Kołtuniuk, 71 lat
Brzeźno, lubelskie
Nowotwór trzustki
Rozpoczęcie: 26 listopada 2024
Zakończenie: 3 grudnia 2026
13 813 zł(16,65%)
Brakuje 69 166 zł
WesprzyjWsparło 126 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0717470
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Cel szczegółowy 1,5%0717470 Janusz

Stała pomoc

Regularne wsparcie daje Januszowi poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.
Dowiedz się więcej o Stałej Pomocy
Wspieraj wygodnie przez:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.

Wspieraj co miesiąc

Cel zbiórki: Nierefundowane lecznie - Nanoknife

Organizator zbiórki:
Janusz Kołtuniuk, 71 lat
Brzeźno, lubelskie
Nowotwór trzustki
Rozpoczęcie: 26 listopada 2024
Zakończenie: 3 grudnia 2026

Opis zbiórki

Nie przypuszczaliśmy, że ta historia rozwinie się tak dramatycznie. Latem 2024 roku Janusz – tata, mąż i dziadek – zaczął chudnąć i gorzej się czuć. Na początku lekarz uznał, że to nic groźnego i przepisał leki. Niestety, po ich zażyciu było tylko gorzej, a wyniki kolejnych badań okazały się bezlitosne: NOWOTWÓR TRZUSTKI!

Najpierw pojawiły się strach, niedowierzanie i panika. Nowotwór? Trzustki? Przecież to nie może być prawda! Nie wiedzieliśmy, co mamy myśleć i czuć, ale wiedzieliśmy, że trzeba działać szybko.

Udaliśmy się na kolejne badania, a tam okazało się, że guz jest umiejscowiony blisko tętnicy. To oznacza, że niestety nie można go operować tradycyjnie. Lekarze poinformowali nas, że w tym przypadku JEDYNĄ SZANSĄ na uratowanie życia jest nierefundowane leczenie metodą Nanoknife. 

Wciąż bardzo trudno nam się z tym wszystkim pogodzić. Nasz ukochany tata, wspierający mąż, a dla wnuczka wzór do naśladowania, jest śmiertelnie chory… Mamy wrażenie, że to jakiś zły sen, z którego nie możemy się obudzić.

Sytuacja jest trudna do zaakceptowania, tym bardziej że wcześniej Janusz nie miał problemów ze zdrowiem. Zawsze był aktywny, na emeryturze dorabiał, bo nie wyobrażał sobie życia bez zajęć. W wolnych chwilach oddawał się swoim dwóm największym pasjom: wędkowaniu i fotografii. 

Musimy ocalić jego życie, ale sami nie damy rady. Koszt leczenia to kilkadziesiąt tysięcy złotych, a my nie mamy takich pieniędzy. W dodatku liczy się czas! Im szybciej uda się przeprowadzić leczenie, tym większa szansa, że guz nie urośnie…

Choć trudno jest prosić o wsparcie, nie mamy wyboru. Chcemy, aby Janusz dalej przy nas był, mógł wędkować i fotografować… Niestety bez Was się to nie uda. Ze łzami w oczach prosimy: pomóżcie mu wygrać tę walkę!

Córki, żona i wnuczek Kuba

Wybierz zakładkę
Sortuj według