Jarosław Pośledow - zdjęcie główne

Mam 15 lat, RAKA i ostatnią szansę na życie❗️Umrzeć - nie mogę tego zrobić mamie... Ratunku!

Cel zbiórki: ratowanie życia - leczenie ostatniej szansy w szpitalu w Turcji

Organizator zbiórki:
Jarosław Pośledow, 16 lat
w. Puszkariwka
Mięsak osteogenny lewej kończyny górnej
Rozpoczęcie: 10 października 2023
Zakończenie: 10 stycznia 2024
1 399 000 zł(105,2%)
Wsparły 29 194 osoby
Spoczywaj w pokoju

Cel zbiórki: ratowanie życia - leczenie ostatniej szansy w szpitalu w Turcji

Organizator zbiórki:
Jarosław Pośledow, 16 lat
w. Puszkariwka
Mięsak osteogenny lewej kończyny górnej
Rozpoczęcie: 10 października 2023
Zakończenie: 10 stycznia 2024

Aktualizacje

  • Jarek walczy o życie❗️Przed nim kolejna operacja i chemia - dramatyczny list od mamy!

    Od czasu, gdy okazało się, że Jarek ma raka kości, jesteśmy w samym środku onkologicznego piekła... Wciąż nie widać końca tego koszmaru. Budzimy się i zasypiamy w mroku rozpaczy. Jest bardzo ciężko...

    Jarek zamknął się w sobie, mało mówi, wciąż nie może pogodzić się z tym, że nie ma ręki. Przeżywa załamanie i bardzo, bardzo cierpi...

    Okazało się, że syna czeka kolejna operacja - przeszczepu skóry na szyi, bo jest w fatalnym stanie. Jesteśmy cały czas w szpitalu, lekarze planują wykonać operację 1 grudnia. Żyję w strasznym stresie, bo dostaliśmy nowy kosztorys i koszty tej operacji są niebotyczne... Musimy znów zwiększyć kwotę zbiórki, znów czuję przeraźliwą desperację i rozpacz.

    Jeśli operacja się powiedzie, 12 grudnia zaplanowany jest kolejny blok chemioterapii... Jarek jest cieniem siebie, mówi, że już chciałby być po tym wszystkim i wrócić do domu. 

    Prosimy Was o modlitwę, o dalsze wsparcie, bo przed Jarkiem znowu trudny czas, czas bólu, cierpienia zarówno fizycznego jak i psychicznego... Syn czyta wszystkie komentarze, tylko one sprawiają, że na jego twarzy czasem pojawia się uśmiech.

    Proszę, bądźcie dalej z nami. Czując Waszą obecność i wsparcie łatwiej jest mu podejmować tę trudną walkę codziennie od nowa...

    Mama Anastazja.             

  • PILNE❗️Jarek po amputacji, w środę zaczyna się chemia - walczymy o życie, ratunku!

    Dzisiaj Jarkowi zmieniano opatrunki i odbyło się konsylium onkologów, ortopedów i chirurgów plastycznych. Lekarze postanowili, że w środę rozpocznie się kolejny etap chemioterapii. Walka o życie trwa...

    Wyniki badań są dobre, szpik kostny sprawny, szwy założone goją się. Istnieje obawa, że konieczne będzie wykonanie przeszczepu skóry szyi, ale teraz nie ma pilnej potrzeby. Jarek będzie przechodził chemioterapię pod okiem wszystkich specjalistów.

    Są również wyniki biopsji. Po jednym cyklu chemioterapii martwe komórki i brzegi wyciętego guza są czyste - to znaczy, że chirurg usunął guz tak bardzo, jak to możliwe, i szanse powrotu do zdrowia są bardzo wysokie. Lekarz jest bardzo zadowolony z tego wyniku. Niestety syn bardzo cierpi...

    Yaroslav Posledov

    Jarek w dalszym ciągu cierpi na bezsenność. Przez bardzo długi czas syn był pod wpływem morfiny, dlatego teraz boryka się ze skutkami odstawienia. Jarek nadal odczuwa bóle fantomowe, pokonanie ich również zajmie dużo czasu. Niestety wraz z bezsennością przychodzi zmęczenie, złość, agresja i beznadzieja.

    Jarek stara się nie brać tabletek nasennych, ale są dni, kiedy nie możemy się bez nich obejść. Staramy się wychodzić na świeże powietrze, czasem na wózku, czasem na własnych nogach, żeby choć na chwilę myśleć o czymś innym niż rak, amputacja, cierpienie...

    Yaroslav Posledov

    Jesteśmy szczerze wdzięczni wszystkim, którzy są z nami, którzy pomagają nam modlitewnie, moralnie, materialnie, informacyjnie, to dla nas BARDZO WAŻNE 🙏🏻❤️❤️❤️

    Mama Anastazja

  • Jarek jest po operacji❗️Amputowano mu całą rękę... DRAMATYCZNA walka z RAKIEM trwa - POMOCY!

    Bardzo trudno mi to pisać, tak okrutnie ciężko na sercu.

    Przedwczoraj poszłam do lekarzy i dowiedziałam się, że planują operację, Jarek miał 3 przerzuty na płuca, po chemioterapii został tylko jeden, trzeba było usunąć go operacyjnie. Planowana była też całkowita amputacja ręki wraz z łopatką.

    Jarek ma kiepskie wyniki krwi, temperatura spada 3 razy dziennie, czasami wzrasta do 39 - 40°, od czasu do czasu robią transfuzję i nadal aplikują antybiotyk. Jarek od ponad tygodnia prawie nic nie je, przez to znowu zaczął tracić na wadze, jego stan emocjonalny wciąż mnie niepokoi. Cały czas jest hospitalizowany, co pochłania mnóstwo pieniędzy, nikt nie przypuszczał, że będziemy tak długo w szpitalu…

    Yaroslav Posledov

    Wczoraj Jarek został zabrany na stół operacyjny… Usunięto przerzut do płuc i amputowano rękę wraz z barkiem i łopatką... Jarek nie ma już ręki. Operacja trwała 4 godziny i była bardzo trudna. Teraz najważniejsze, aby wszystkie rany się zagoiły.

    Po operacji syn głównie śpi, a potem budzi się z bólu... Patrzenie na niego jest bardzo bolesne... Po prostu łamie mi serce, ale rozumiem, że to była jedyna opcja, aby mógł żyć… 

    Syn jest już bardzo zmęczony swoim stanem, wiedział i rozumiał, że musi mieć operację i musi pozbyć się ręki, ale nie może pogodzić się z tym, jak będzie bez niej żył. Próbowałam pocieszać go, tłumacząc, że jest to konieczne, aby przeżył, że są nowoczesne protezy,  ale... wszystko to jest bardzo trudne.

    Yaroslav Posledov

    Bardzo martwię się o jego psychikę, jak on to przyjmie, jak sobie poradzi z takim okaleczeniem ciała... Tylko wiara i nadzieja, że uda się uratować życie syna, pozwala mi pogodzić się z tym stanem. Modlę się o to, aby Jarosław też miał w sobie tę wiarę i nadzieję...

    Dziękujemy za wszystkie słowa otuchy, za wsparcie finansowe, jakiego nam udzielacie i dzięki któremu mój syn nadal może walczyć o swoje życie. Proszę Boga o zdrowie dla wszystkich ludzi, którzy nam pomagają, wspierają nas moralnie i materialnie.

    Proszę, bądźcie z nami w tym trudnym czasie. Jesteśmy wdzięczni za wszystko.

    Mama Anastazja

Opis zbiórki

PILNE❗️Mam na imię Jarek, mam 15 lat i tak strasznie boję się jednego - że to ostatnie słowa, jakie piszę… To już prawie rok, od kiedy zachorowałem na raka kości. Walczę o życie nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla mojej mamy, która wychowuje mnie sama i dla której jestem całym światem... Wydawało się, że wygram tę walkę i już niedługo nowotwór pozostanie tylko wspomnieniem. Byłem wzruszony,  bo tysiące ludzi dało mi szansę na leczenie w szpitalu w Barcelonie. Wierzyłem, że tamtejszym lekarzom uda się mnie wyleczyć… Niestety 20 września okazało się, że mimo miesięcy leczenia nastąpiła progresja choroby. 

Lekarze w Hiszpanii nic już więcej nie mogą dla mnie zrobić… Zostało tylko leczenie paliatywne. Przedłużające życie. Jednoznaczne z tym, że wkrótce po prostu umrę. Załamałem się, nie chciałem z nikim rozmawiać. Moja mama wciąż płacze, ale walczy… Znalazła szpital w Turcji, gdzie w Centrum Onkologii udało się wyleczyć dziewczynę, chorującą na mięsaka, którą również gdzie indziej skazywano na śmierć. Dziś żyje i jest w remisji… Ja też o niczym innym nie marzę niż o tym, by po prostu żyć! Proszę, pomóż mi…

Yaroslav Posledov

Kilka lat temu moimi największymi problemami był rozwód rodziców i zmiana szkoły... Nie sądziłem, że los szykuje dla mnie o wiele większą próbę, jaką jest choroba nowotworowa. Mój koszmar zaczął się dokładnie rok temu, w październiku 2022 roku. Był piękny jesienny dzień, więc zabrałem na spacer mojego ukochanego psa. Weszliśmy na chwilę do sklepu, gdzie przez przypadek uderzyłem się drzwiami w bark. Jakiś czas później zaczęła mnie boleć ręka… Gdy spuchła, mama uparła się, by zabrać mnie do lekarza. 

Byłem pewien, że to zwykłe stłuczenie. Lekarz nic nie mówił, kazał nam tylko zrobić różne badania… Gdy przyszły wyniki, wziął moją mamę na rozmowę. Gdy zobaczyłem jej zapłakaną twarz i opuchnięte oczy, wiedziałem, że jest źle... Badania histopatologiczne wykazały, że choruję na złośliwy nowotwór kości - mam kostniakomięsaka lewego barku i łopatki. Mając zaledwie 15 lat, zachorowałem na raka…

Powiedziałem mamie, że ma się nie martwić, że zrobię wszystko, żeby wyzdrowieć. Mama ma tylko mnie, jestem dla niej całym światem i powodem, dla którego wstaje rano. Nie mogę się poddać... Umrzeć - nie mogę jej tego zrobić!

Yaroslav Posledov

Niestety mój przypadek okazał się bardzo skomplikowany. Nie wyszedłem już ze szpitala, dostałem chemię, żeby zmniejszyć guza i móc wyciąć go operacyjnie… Niestety mój stan pogorszył się drastycznie, chemia nie zadziałała. Zrozpaczona mama poruszyła niebo i ziemię, by mnie ratować. Pod koniec maja trafiłem do szpitala w Barcelonie. Lekarze zrobili wszystko, by uratować mi rękę. To tknęło we mnie nową nadzieję. Operacja trwała 9 godzin - usunięto guza i zrobiono rekonstrukcję ręki. W czerwcu dostałem chemię… Przez większość czasu byłem tak słaby, że nawet nie wstawałem z łóżka… Mama nie odstępowała mnie na krok i modliła się, bym wyzdrowiał.

Bardzo trudno było mi poprosić o pomoc, ale nie mieliśmy wyjścia - mama, by być przy mnie, poszła na bezpłatny urlop. Nie mieliśmy pieniędzy na życie, a co dopiero leczenie… Ogrom wsparcia, jaki mnie spotkał, ogromnie zaskoczył mnie i wzruszył. Dał też siłę do walki. Niestety w międzyczasie doszło do powikłań… Udało się pokonać zaledwie 60% nowotworu, doszło do infekcji ręki, spuchła, pojawiło się zaczerwienienie i ból… Jeszcze nigdy tak nie cierpiałem. Nie pomagała nawet morfina…

Czułem, że dzieje się coś złego. Kiedy 20 września przyszli do mnie lekarze, wiedziałem, że mają złe wieści… To, co usłyszałem, z powrotem zepchnęło mnie jednak do otchłani piekła. Leczenie przestało działać, nowotwór zaatakował ponownie… Doszło do progresji choroby. Lekarze powiedzieli, że przepraszają mnie, ale nie są w stanie mnie wyleczyć, mogą jedynie spróbować przedłużyć mi życie. Nie są  w stanie powiedzieć, ile mi zostało…

Yaroslav Posledov

Moja mama od czasu tej rozmowy nie przestaje płakać… Ja się po prostu załamałem, przestałem się odzywać, chciałem się po prostu poddać. Jaki jest sens walki, skoro i tak nie przeżyję? Dobrzy ludzie, zaangażowani w moją zbiórkę, namówili nas, żebyśmy spróbowali w szpitalu w Turcji, tam udało się wyleczyć kilku pacjentów z zaawansowaną formą mięsaka, którzy nigdzie indziej nie mieli szans. Mamie udało się załatwić wszystko w ciągu zaledwie kilku dni.

Lekarze nie sądzili, że będę w tak złym stanie, w jakim mnie zastali… Zaproponowali leczenie ostatniej szansy - chemioterapię kombinacją 3 różnych preparatów, zupełnie inną niż w Hiszpanii i dali jeszcze nadzieję. 4 października rozpocząłem chemię, mam nadzieję, że dam radę, bo jestem bardzo słaby. Jeśli wyniki będą dobre, przejdę 12 cykli. Niestety, aby dać mi jakąkolwiek szansę na pokonanie nowotworu, amputują mi rękę… Jeśli przeżyję, będę kaleką. Była to dla mnie straszna wizja, ale mama powtarza mi, że to nic, mogę nawet nie mieć obu rąk, najważniejsze, żebym żył.

To moja ostatnia szansa, innej nie mam… Ja chcę wyzdrowieć i wrócić do domu, do szkoły, do kolegów, do babci, do mojego psa… Nie chcę, żeby moje życie się skończyło. Chcę dożyć szesnastych urodzin i każdych następnych… Błagam, pomóż mi!

Wybierz zakładkę
Sortuj według
  • Renata
    Renata
    Udostępnij
    40 zł

    Z całego serca pozdrawiam .Niech Cię Bóg Błogosławi na długie i piękne życie.

  • Czet
    Czet
    Udostępnij
    20 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    50 zł
  • Dorota
    Dorota
    Udostępnij
    100 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    20 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    20 zł

    niech Bóg ma Cię w opiece