
Ojciec czwórki dzieci usłyszał wyrok: kilka miesięcy życia❗️Pomóż w walce z RAKIEM❗️
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Aktualizacje
Stan Jarka drastycznie się pogorszył❗️ Pomóż mu wygrać walkę z rakiem❗️
Kochani, nadal bardzo potrzebuję Waszego wsparcia… Przed Świętami Wielkanocnymi mój stan nagle się pogorszył. Hemoglobina spadła do krytycznego poziomu i karetką zostałem zabrany do szpitala, gdzie konieczne było przetaczanie krwi.
Dodatkowo pojawiły się bolesne rany od przepukliny oraz codziennych zastrzyków przeciwzakrzepowych. Przez sterydy i chemioterapię organizm jest bardzo osłabiony, a rany goją się znacznie trudniej, niż powinny. Co dwa dni muszę jeździć na zmianę opatrunków, a każdego dnia przyjmować kolejne zastrzyki. Koszty leczenia są ogromne, same leki i opatrunki to około 1300 zł miesięcznie, a do tego dochodzą codzienne dojazdy do placówek medycznych.

Obecnie czekam także na wynik TK, który pokaże, czy nowotwór nadal postępuje, czy udało się choć trochę go zatrzymać. To ogromny stres i strach o każdy kolejny dzień.
Dziękuję każdej osobie, która już mnie wsparła, udostępniła zbiórkę lub jest obok w tym trudnym czasie. Proszę Was o dalszą pomoc i wsparcie, bez Was będzie mi bardzo trudno walczyć dalej...
Jarek
Opis zbiórki
Nazywam się Jarosław Krzyżaniak i jestem ojcem czwórki dzieci. Tydzień przed Świętami Bożego Narodzenia w 2024 roku usłyszałem diagnozę, która brzmiała jak wyrok: drobnokomórkowy rak płuc z przerzutami do wątroby. Lekarze dawali mi maksymalnie 4 miesiące życia...
Postanowiłem, że diagnoza, która oznacza koniec, dla mnie będzie początkiem walki. Wszystko zaczęło się jesienią 2024 roku, gdy zacząłem odczuwać silne bóle w klatce piersiowej. Kilka razy byłem u lekarza, ale słyszałem, że to prawdopodobnie silny nerwoból. Jednak stan się pogarszał, a pod koniec listopada moja twarz i szyja zaczęły gwałtownie puchnąć.

Mój syn zawiózł mnie do lekarza i poprosił o pilne skierowanie do szpitala. Trafiliśmy na SOR w Toruniu, gdzie padło pierwsze poważne rozpoznanie – zespół żyły górnej głównej. Później zostałem przyjęty do szpitala w Bydgoszczy, gdzie po kolejnych badaniach usłyszałem ostateczną diagnozę – drobnokomórkowy rak płuc z przerzutami do wątroby.
Nie poddałem się i rozpocząłem chemioterapię. Po pół roku leczenia pojawiła się iskierka nadziei – nowotwór osłabł. Wierzyliśmy, że najgorsze za nami. Niestety, po kolejnych czterech miesiącach nastąpił nawrót choroby. Co gorsza, zmagam się z bardzo dużą przepukliną pachwinową. Po konsultacjach z lekarzami wiem, że nie można jej operować, bo każda ingerencja chirurgiczna w moim stanie grozi zakażeniem, a nawet śmiercią.

Koszty mojego leczenia są ogromne. Leki, dojazdy do szpitali, badania, konsultacje – to wszystko przekracza możliwości finansowe moje i mojej rodziny. A ja chcę żyć! Chcę być z moimi dziećmi. Chcę mieć szansę walczyć tak długo, jak to możliwe.
Nie poddałem się w momencie diagnozy i nie poddam się teraz. Jednak bez Waszej pomocy ta walka będzie znacznie trudniejsza. Dlatego zwracam się z ogromną prośbą o wsparcie. Każda wpłata to dla mnie nie tylko pomoc finansowa – to nadzieja. Nie mam złudzeń, wiem, że nie będę żył wiecznie... Dla mnie liczy się każdy dzień, który mogę spędzić z rodziną! Z całego serca dziękuję za każdą pomoc i każde udostępnienie mojej historii.
Jarosław
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Ola100 zł
- Sławomir30 zł
Powodzenia
- Wpłata anonimowa5 zł
- Wpłata anonimowa20 zł