

Jarek niemal zginął pod samym domem... Podziel się sercem i pomóż mu wrócić do zdrowia!
Cel zbiórki: Trzymiesięczny turnus rehabilitacyjny
Wpłać, wysyłając SMS
Cel zbiórki: Trzymiesięczny turnus rehabilitacyjny
Aktualizacje
Jarosław nadal potrzebuje Waszej pomocy!
Drodzy Darczyńcy!
Choć od tych strasznych wydarzeń minęło już wiele czasu, to skutki wypadku wciąż towarzyszą mojemu mężowi każdego dnia. Z całego serca dziękuję, za Waszą pomoc. Jednak to wciąż nie koniec naszych zmagań...
Jarosław nadal odczuwa wielki ból, który nasila się podczas mozolnych ćwiczeń. Są one jednak konieczne, bo tylko tak może utrwalać, to co udało się już wypracować i osiągać kolejne postępy. Wielkim marzeniem mojego męża jest to, by choć raz móc jeszcze pobiegać z córką, zagrać w piłkę. Często też wraca wspomnieniami do kolegów i wydarzeń z pracy, mimo że sam jest już na emeryturze.

Robimy wszystko, by poprawić jego codzienne funkcjonowanie, by mógł w jak największym stopniu brać udział w życiu naszej rodziny. Jedyną szansę daje mu kontynuowanie leczenia farmakologicznego i intensywnej rehabilitacji.
Niestety koszty tak niezbędnej opieki medycznej są bardzo wysokie. Dlatego dziś raz jeszcze chciałabym się zwrócić do Was z wielką prośbą o wsparcie. Pomóżcie mojemu mężowi w dalszej walce!
Emilia, żona
Opis zbiórki
3 marca tego roku to miał być dzień, jak każdy inny i niczym szczególnym miał się nie wyróżniać. Stało się jednak inaczej, a to, co go tak bardzo zmieniło to wypadek Jarka... 20 metrów od domu, idąc chodnikiem, został potrącony przez samochód. Było po godzinie 23, a Jarek właściwie wchodził już na podwórko. Ja już spałam, a przez to, że sypialnia znajduje się po drugiej stronie, nie zdawałam sobie sprawy, że tuż obok mąż rozpaczliwie walczy o życie. O wszystkim dopiero poinformowali mnie ludzie z miasta kilka godzin później.

Kiedy rozpędzone, ważące kilkaset kilogramów auto wjeżdża w człowieka, jego szanse na przeżycie są niewielkie. Jarek z ciężkimi obrażeniami trafił na oddział intensywnej terapii, gdzie został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej. Lekarze każdego dnia toczyli bitwę o jego życie i jakimś cudem udało się tę walkę wygrać. Nie wiem, co byśmy zrobili, gdyby go nagle z dnia na dzień zabrakło.
Jarek zawsze kochał piłkę nożną, przez długie lata był zawodnikiem w klubie, a ponad połowę swojego życia pełnił służbę, jako strażak. Jest wspaniałym mężem i ojcem dwóch dorastających córek. Zawsze gotowy do pomocy, zawsze nastawiony na drugiego człowieka dziś sam potrzebuje tej pomocy.
Wypadek spowodował ogromne obrażenia wewnętrzne. Połamane żebra, krwiak w głowie. Dopiero na początku czerwca mąż zaczął mówić pierwsze słowa, porusza się jedynie za pomocą balkoniku. Jestem bardzo wdzięczna, że wciąż jest z nami (lekarze mówią wręcz o cudzie), ale żeby mógł wrócić do dawnej formy, będzie mu potrzebna intensywna i kosztowna rehabilitacja.

Nie ma innej drogi. Utracone umiejętności trzeba nabywać od nowa. Każda godzina pracy ze specjalistami będzie na wagę złota. Jarek na pewno się nie podda. Przecież ma dla kogo żyć i wracać do zdrowia. Wiemy, jaki jest i za to go kochamy, dlatego musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, żeby mu w tym pomóc. Kwestii finansowych nie jesteśmy jednak w stanie przeskoczyć, co przybija najbardziej. Zwracamy się więc do Państwa o pomoc i wsparcie. To smutne i przykre, ale same nie damy rady…
Emilia - żona Jarka
- Wpłata anonimowa100 zł
- Wpłata anonimowa5 zł
- Wpłata anonimowa5 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa6 zł