

PILNE❗️Operacja Joasi już za kilka tygodni - pomocy! To jedyna szansa, by pokonać ból!
Cel zbiórki: operacja nogi w klinice w Wiedniu, wizyty lekarskie i dojazdy
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: operacja nogi w klinice w Wiedniu, wizyty lekarskie i dojazdy
Opis zbiórki
Bardzo chcę żyć bez bólu, dlatego proszę wszystkich o pomoc - nie tylko pieniężną, ale nawet dobrym słowem czy udostępnieniem, aby moja historia trafiła do jak największej liczby ludzi. Jesteście moją nadzieją i może dzięki Waszej pomocy wygram walkę z chorobą... Nie mam za wiele czasu - operacja odbędzie się 15 czerwca... To już naprawdę moja ostatnia szansa. Pomocy!
Mam na imię Joanna, mam 39 lat. Nigdy nikogo nie prosiłam o pomoc, wolałam sama wspierać innych... Dziś jednak wiem, że sama nie dam sobie rady... Nie wiedziałam, z czym przyjdzie mi się zmierzyć, jak wiele bólu, żalu, rozczarowań będę musiała przejść...

Niestety los oszczędził mi tego, co najcenniejsze - zdrowia... Urodziłam się z wadą - rozszczepem kręgosłupa. Następstwem tego są różne schorzenia, między innymi pęcherz neurogenny i lewa stopa końsko-szpotawa. Przez 10 lat byłam leczona w Centrum Zdrowia Dziecka. Mimo braku skorygowania stopy jakoś chodziłam...
W 2007 roku po chirurgicznym usunięciu odcisku na stopie zarażono mnie gronkowcem złocistym. Niestety, to wszystko okazało się początkiem życiowego dramatu… Na nodze powstała niegojąca się rana, a każdy krok powodował ból... Cierpienie, opatrunki, operacje liczone w dziesiątkach, podczas których było likwidowane ognisko zapalne. Niestety, wygojenie rany oznaczało zaledwie chwilowe szczęście, bo ta po krótkim czasie wracała. Moja stopa nie goi się od ponad 15 lat!
Trzy lata temu kolejny lekarz, który miał mi pomóc, powiedział, że konieczna jest operacja rekonstrukcji stopy... Inaczej zawsze już będę cierpieć. Niestety miejsce rany to główny punkt podparcia, który jest przygniatany. Rekonstrukcja miała przynieść efekt prawidłowego rozmieszczenia ciężaru ciała na stopie oraz odciążyć bolące miejsce. W ciągu kilku miesięcy przeszłam dwie kolejne operacje... To jednak nie był koniec koszmaru, ale początek.

Pierwsza operacja była nieudana, druga odbyła się w prywatnej klinice. Lekarz zapewniał, że wszystko w porządku i będzie super, rana zagoiła się... Podjęłam intensywną rehabilitację i robiłam wszystko, co mogłam, by obudzić się z tego koszmaru. Czas zdawał się dłużyć w nieskończoność, a ja marzyłam tylko o tym, by moja sprawność wróciła. Niestety, po roku po raz kolejny przeżyłam rozczarowanie... W kwietniu 2021 roku rana otworzyła się po raz kolejny.
Powrócił ból i problemy z poruszaniem... Opatrunki i kule. Bańka mydlana prysła... Znów zaczęło się szukanie pomocy, jeżdżenie od lekarza do lekarza, niestety, ci bezradnie rozkładali ręce... Wynik scyntygrafii kości przemawia za tym, że w szpiku kostnym i kości sześciennej stopy lewej jest infekcja... Już nie raz słyszałam z ust lekarzy, iż z czasem może dojść do amputacji stopy. Nie znam życia bez ograniczeń i strachu o to, co przyniesie kolejny dzień...
Przejechałam Polskę wzdłuż i wszerz, by szukać ratunku... Byłam w Krakowie, Łodzi, Lublinie, Poznaniu, Środzie Wielkopolskiej, Otwocku... Żadna z wykonanych operacji nie przyniosła oczekiwanego rezultatu. Myślałam, że już wszystko stracone. Miałam wrażenie, że przede mną mur nie do przebicia... Nie mogłam uwierzyć, że medycyna tak poszła do przodu, ludziom przeszczepiają ręce i nogi, a na ranę nie ma pomysłu...
Tak było do momentu, gdy trafiłam na grupę w Internecie, zrzeszającą ludzi z podobnymi schorzeniami jak moje. Dopiero tam w końcu pojawiło się światło w tunelu... Kontakt do doktora Radlera z Wiednia, jednego z najlepszych europejskich specjalistów w dziedzinie leczenia stóp końsko-szpotawych. Doktor odpisał, że konieczna jest operacja... Ponieważ stopa nie jest skorygowana, problem z raną nawraca. W marcu, na pierwszej wizycie, potwierdził, że podejmie się leczenia... Po tylu latach mam w końcu szansę zrobić krok bez bólu!
Leczenie w Wiedniu jest moją ostatnią deską ratunku, postanowiłam zawalczyć o to, by móc poruszać się bez bólu, po prostu chodzić… Wizyty w klinice, dojazdy i koszt samej operacji jest jednak ogromny. Termin został wyznaczony na 15 czerwca! Wiedziałam, że nie mam wyjścia, muszę poprosić o pomoc...
Czasu mam coraz mniej, dlatego bardzo proszę, pomóżcie mi w walce o zdrowie. Każda najmniejsza wpłata jest dla mnie na wagę złota. Ja po prostu chcę chodzić...
- Wpłata anonimowa200 zł
- Teresa20 zł
Życzę żeby się udało powodzenia.
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa1 zł