Pilne!
Joanna Gigoń - zdjęcie główne

Wierzę, że choroba to tylko rozdział... Że z odpowiednim wsparciem uda mi się pokonać raka – raz na zawsze❗️Pomożesz?

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, dojazdy

Organizator zbiórki:
Joanna Gigoń, 42 lata
Budzów
Rak piersi lewej luminalny B, HER2 ujemny
Rozpoczęcie: 3 listopada 2026
Zakończenie: 3 lutego 2027
6770 zł
WesprzyjWsparło 90 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
1032770
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Cel szczegółowy 1,5%1032770 Joanna

Stała pomoc

Regularne wsparcie daje Joannie poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.
Dowiedz się więcej o Stałej Pomocy
Wspieraj wygodnie przez:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.

Wspieraj co miesiąc

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, dojazdy

Organizator zbiórki:
Joanna Gigoń, 42 lata
Budzów
Rak piersi lewej luminalny B, HER2 ujemny
Rozpoczęcie: 3 listopada 2026
Zakończenie: 3 lutego 2027

Opis zbiórki

Ten rok okazał się jednym, z najtrudniejszych w całym moim życiu. W lipcu po długiej walce z chorobą nowotworową zmarł mój tata. Zaledwie 2 miesiące później, pewnego niedzielnego popołudnia siedziałam sobie w fotelu, gdy nagle poczułam ból w piersi. Po chwili wyczułam dłonią guzek. 

Miałam nadzieję, że to nic poważnego, jednak już następnego dnia poszłam do lekarza pierwszego kontaktu, który polecił mi wykonanie USG u lekarza specjalisty. Niestety, obraz nie wyglądał dobrze. Konieczna okazała się biopsja, na której wyniki czekałam kolejne 10 dni. W międzyczasie starałam się żyć normalnie. Chodziłam do pracy, odprowadzałam córkę do szkoły i liczyłam, że wszystko dobrze się ułoży.

Nie ułożyło się. Padła diagnoza: rak piersi lewej luminalny B, HER2 ujemny.  Pierwsza reakcja? Niedowierzanie, płacz i pytanie: „Dlaczego ja?”. 

Niedługo później podjęłam decyzję, że będę walczyć. I że wygram! Dziś jestem już po pierwszym wlewie czerwonej chemii z siedmiu. Zniosłam go dosyć ciężko. Pojawiły się u mnie zawroty głowy, metaliczny posmak w ustach i odrzucenie od niektórych potraw. Po zakończeniu cykli chemii, gdy nowotwór się zmniejszy, konieczny będzie zabieg jego usunięcia, a później radioterapia. Mam nadzieję, że możliwe będzie przeprowadzenie operacji oszczędzającej.

Bez względu na wszystko mam dla kogo walczyć. Mam cudowną mamę i 11-letnią córkę, Maję. To one są moją siłą. Niestety, koszty wizyt u specjalistów, zakupu leków oraz dojazdów są wysokie… Trudno mierzyć się z nimi samodzielnie. 

Wierzę, że choroba to tylko rozdział. Że przede mną wiele cudownych chwil. Że z odpowiednim wsparciem uda mi się pokonać raka – raz na zawsze! Dlatego proszę: pomóż mi! 

Joanna

Wybierz zakładkę
Sortuj według