Zbiórka zakończona
Joanna Kozieł - zdjęcie główne

Mukowiscydoza nie może mnie pokonać! Brakuje już tak niewiele...

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Zgłaszający zbiórkę:
Joanna Kozieł, 33 lata
Bielawy, wielkopolskie
Mukowiscydoza
Rozpoczęcie: 10 listopada 2022
Zakończenie: 24 listopada 2022
15 978 zł(100,13%)
Wsparło 167 osób

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Zgłaszający zbiórkę:
Joanna Kozieł, 33 lata
Bielawy, wielkopolskie
Mukowiscydoza
Rozpoczęcie: 10 listopada 2022
Zakończenie: 24 listopada 2022

Opis zbiórki

Mam na imię Joasia ,w tym roku skończyłam 30 lat. Cudem je skończyłam, bo rok temu żegnałam się z bliskimi i szukałam opieki dla córki. Ale zacznę od początku...

Choruje na mukowiscydozę ciężką genetyczną chorobę, która powoli wyniszczą mój organizm. Zdiagnozowano ją u mnie przypadkiem w wieku 4 lat w Poznaniu. Rodziców niepokoiła mała masa ciała przy dużym apetycie, ciągle przeziębienia, bóle brzucha. Po diagnozie rodzice byli przerażeni, ale odpowiednie leczenie, odżywki poprawiły mój stan zdrowia i nie był on zły. Choroba dała o sobie znów znać przy dojrzewaniu częstsze pobyty w szpitalu, tony antybiotyków, które znów uśpiły na jakiś czas chorobę. Kolejne nasilenie choroby nastąpiło w 2011, gdy okazało się, że jestem w ciąży. To był cud. Niestety miałam problem z wagą. Płuca też straciły mocno na wydolności, bo nie mogłam brać wszystkich leków i robić odpowiednio drenażu, ale udało się, urodziłam zdrową córkę.

Joanna Kozieł

Po urodzeniu dziecka zaczęła się walka o kilogramy o poprawę wydolności płuc i znów się udało dzięki uporowi lekarzy i moim staraniom. Wszystko się układało, spełniałam się jako mama i studentka. Niestety choroba zmusiła mnie do przerwania studiów, bo nie dawałam rady. W 2016 roku wyszłam za mąż. Mąż pomagał mi w walce z chorobą, pomagał przy córce, pilnował, abym brała leki i jadła. Wszystko było jak w bajce do 2019 roku, kiedy mąż zginął w wypadku...

Dopadła mnie depresja i tak wykańczała razem z mukowiscydozą mój organizm, że po 1,5 roku potrzebowałam koncentratora tlenu, lądowałam w szpitalu co 3 miesiące. I we wrześniu 2021 lekarzom skończyły się pomysł jak mnie ratować. Wydolność spadła do 21% a masa ciała do 38,5 kg. Zaczęła się kwalifikacja do przeszczepu jednak szanse, że go dostanę na czas i go przeżyję, były nikłe. Zaczęłam załatwiać sprawy przed odejściem. Na szczęście wydarzył się cud, dostałam leki przyczynowe. W ciągu tygodnia nie potrzebowałam tlenu. Zaczęłam jeść, tyć, nabierać sił.

Dzisiaj jestem rok po rozpoczęciu terapii wydolność to 54% a masa ciała 46 kg. Leki przyczynowe nie cofną jednak tego, co się już wydarzyło. Nadal potrzebuje dużej ilości leków i rehabilitacji. Wszystko niestety bardzo dużo kosztuje, a niestety stan zdrowia nie pozwala mi iść do pracy. A muszę i chcę walczyć, bo mam dla kogo! Proszę, pomóż mi!

Asia

 

*Kwota zbiórki jest kwotą szacunkową. 

Wybierz zakładkę
Sortuj według
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    20 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    X zł

    Będzie dobrze;)

  • Gosia
    Gosia
    Udostępnij
    20 zł
  • Marcin
    Marcin
    Udostępnij
    10 zł
  • Paulinka Różańska
    Paulinka Różańska
    Udostępnij
    X zł

    Córka Paulinka zebrała z kieszonkowego 17 zł tata resztę dołożył. Córka bardzo chciała Pani pomóc tyle ile możemy to pomożemy

  • Anonimowy Pomagacz
    Anonimowy Pomagacz
    Udostępnij
    10 zł

Ta zbiórka jest już zakończona. Zobacz innych Podopiecznych, którzy czekają na Twoją pomoc.

WesprzyjWesprzyj