
Pomóż Julci usłyszeć, jak bardzo ją kochamy❗️
Cel zbiórki: Zakup aparatów słuchowych, leczenie i rehabilitacja
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Cel zbiórki: Zakup aparatów słuchowych, leczenie i rehabilitacja
Opis zbiórki
Z utęsknieniem czekaliśmy na narodziny drugiego dziecka, naszej córeczki. Niestety pod koniec ciąży zaczęły się kłopoty. Podczas ostatniego USG dostaliśmy skierowanie na cito do szpitala, ponieważ Julcia od pewnego czasu przestała rosnąć i przybierać na wadze. Ale personel zaniepokoiły słabe wyniki KTG. Tętno naszego dziecka zanikało, bardzo szybko zabrano nas na salę porodową, tam zaś podjęto decyzję o przebiciu pęcherza płodowego w celu rozpoczęcia porodu.
Po 15 minutach Julcia była już na świecie, ale od razu ją od nas zabrano. Porodówka wypełniła się lekarzami i pielęgniarkami, atmosfera była niezwykle ciężka. Nikt nie chciał odpowiedzieć na żadne nasze pytania, a strach wszystkich był aż namacalny.
Byliśmy o krok od tragedii! Julcia urodziła się z pępowiną owiniętą wokół szyi 4 razy, wody płodowe były zielone i śmierdzące. Gdyby poród potrwał dłużej, prawdopodobnie naszej Julci nie byłoby z nami, a już na pewno nie mielibyśmy dziecka do terminu wizyty w szpitalu.
Córeczka trafiła w końcu w ramiona mamy, ale po trzech godzinach, na wszelki wypadek, zabrano Julcię od nas na Oddział Neonatologii. Wyniki miała dobre, ale na pograniczu. Lekarz wolał nie ryzykować.

Niestety nie wiedzieliśmy, że najgorsze dopiero przed nami. Dobę po porodzie, w nocy doszło do krwawienia wewnętrznego w jamie brzusznej i jelitach. Lekarze cudem uratowali nasze dziecko. Powód krwawienia – zarażenie bakterią. Jaką? Gronkowiec złocisty, na który na całe szczęście zadziałał antybiotyk. Chociaż lekarze nie mieli 100% pewności.
Przez tydzień personel szpitala walczył o życie Julci, nie potrafiąc nic nam obiecać. Wszystko zależało od tego jak będzie silna i czy jej organizm będzie walczyć. Była karmiona dożylnie, leczona antybiotykiem, podawano jej wszelkiego rodzaju witaminy. Po trzech tygodniach wypuszczono nas do domu.

Hipotrofia, zamartwica urodzeniowa, niedotlenienie wewnątrzmaciczne, zakażenie gronkowcem – To to, z czym wygrała Julcia. Od wyjścia ze szpitala jesteśmy ciągle pod opieką lekarzy: neurologów, alergologów, pediatrów, neurologopedów, logopedów, rehabilitantów, okulistów, laryngologów, kardiologów…
Byliśmy przekonani, że wszystko już będzie dobrze, ponieważ każde kolejne badanie wychodziło dobrze, aż do czasu wizyty w Światowym Centrum Słuchu w Kajetanach. Okazało się, że antybiotyk, który uratował życie naszej córeczki, uszkodził jej słuch.
Zdiagnozowano obustronny niedosłuch zmysłowo-nerwowy lekkiego/umiarkowanego stopnia. Julcia musi nosić aparat słuchowy na oba uszka, by mogła dalej normalnie się rozwijać. Koszt to 12000 zł, gdzie 6000 zł jest refundowane przez NFZ.
Na ten moment jest to dla nas kwota bardzo duża, biorąc pod uwagę, jak dużo wydajemy na lekarzy i rehabilitacje... Stąd nasza prośba o pomoc dla naszej córeczki. Według słów lekarzy to, że mamy dziecko to cud. To, że mamy zdrowe dziecko to drugi cud. No właśnie, zdrowie… Każda złotówka jest dla nas na wagę złota. Mamy bardzo mało czasu na uzbieranie jej, dlatego bardzo prosimy o pomoc.
Rodzice Julci
Wpłaty
Fundacja Siepomaga10 420,20 zł- X zł
Zdrówka!
- Wpłata anonimowa20 zł
- Martynka i Lenka50 zł
wierzymy w ciebie. Na pewno ci się uda
- Wpłata anonimowa100 zł
