Zbiórka zakończona
Julia Jankowska-Wróbel - zdjęcie główne

POPARZENIE III stopnia❗️Malutka Juleczka w ciężkim stanie - ratunku!

Cel zbiórki: Laserowe usuwanie blizn, leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Julia Jankowska-Wróbel, 4 latka
Szczecin, zachodniopomorskie
Oparzenia termiczne wielomiejscowe II i III stopnia obejmujące 24% powierzchni ciała
Rozpoczęcie: 8 sierpnia 2023
Zakończenie: 17 lipca 2024
114 513 zł
Wsparło 3569 osób

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0321208 Julia

Cel zbiórki: Laserowe usuwanie blizn, leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Julia Jankowska-Wróbel, 4 latka
Szczecin, zachodniopomorskie
Oparzenia termiczne wielomiejscowe II i III stopnia obejmujące 24% powierzchni ciała
Rozpoczęcie: 8 sierpnia 2023
Zakończenie: 17 lipca 2024

Rezultat zbiórki

Kochani, Julia ma już dużo mniejsze blizny! Wszystko ładnie się goi,  bliznowce w większości miejsc są płytsze i jaśniejsze, więc terapia blizn, maści, masaże blizn, plastry silikonowe na blizny oraz laseroterapia przynoszą efekty!

Kilka razy dziennie smarujemy blizny specjalnymi maściami, aby cały czas były natłuszczone. Stosujemy także ubrania uciskowe, kremy z filtrem i ubrania chroniące przed promieniami słonecznymi.

Jeździmy również do Gdańska na kontrole oraz laseroterapie. Mimo niedogodności, które są związane z codziennymi masażami, unikaniem słońca, opatrunkami po laseroterapii – Julia bardzo dzielnie wszystko znosi, jest pogodną dziewczynką, która uwielbia ruch i zabawę!

Kwota, którą udało się uzbierać, bardzo przekroczyła wszelkie oczekiwania i jest ona naszym zbawieniem w leczeniu Julii. Udało nam się załatwić na NFZ laseroterapię, także największy koszt odszedł, choć nie wiemy jeszcze, jak będzie to w przyszłości wyglądało.

Obecna sytuacja zdrowotna Julci jest jednak naprawdę dobrze rokująca! Dziękujemy, bo to wszystko dzięki Wam! Bez Waszego wsparcia, nie dalibyśmy rady! Środki, które udało nam się zebrać, wykorzystamy na dalszą rehabilitację i leczenie córeczki!

Dziękujemy z całego serca.

Mama Julci

Julia Jankowska-Wróbel

Aktualizacje

  • Najnowsze informacje❗️

    Kochani, Julia ma już dużo mniejsze blizny! Wszystko ładnie się goi,  bliznowce w większości miejsc są płytsze i jaśniejsze, więc terapia blizn, maści, masaże blizn, plastry silikonowe na blizny oraz laseroterapia przynoszą efekty!

    Martwi nas jednak jedna z blizn na klatce piersiowej, która jest nadal bardzo napięta i wystającą. Może prowadzić w przyszłości do przykurczów, ale robimy razem z lekarzami i fizjoterapeutą wszystko, co w naszej mocy, aby do tego nie doszło...

    Kilka razy dziennie smarujemy blizny specjalnymi maściami, aby cały czas były natłuszczone. Stosujemy także ubrania uciskowe, kremy z filtrem i ubrania chroniące przed promieniami słonecznymi.

    Julia Jankowska-Wróbel

    Jeździmy również do Gdańska na kontrole oraz laseroterapie. Po laseroterapii Julia ma zakładane opatrunki przez około 2/3 tygodnie. Mimo niedogodności, które są związane z codziennymi masażami, unikaniem słońca, opatrunkami po laseroterapii – Julia bardzo dzielnie wszystko znosi, jest pogodną dziewczynką, która uwielbia ruch i zabawę!

    Największą trudność w codziennym funkcjonowaniu sprawia nam teraz konieczność unikania słońca, basenów czy wody. Juleczka przez większość czasu musi przebywać w domu, co bardzo ją smuci...

    Obecna sytuacja jest jednak naprawdę dobrze rokująca! Dziękujemy, bo to wszystko dzięki Wam! Bez Waszego wsparcia, nie dalibyśmy rady! Środki, które udało nam się zebrać, wykorzystamy na dalszą rehabilitację i leczenie córeczki!

    Mama Julci

Opis zbiórki

Dzień 28 kwietnia zapamiętam na zawsze. To była tylko chwila nieuwagi, która przeobraziła się w koszmar… Jak każdego ranka szykowałam śniadanie dla siebie i dzieci. Zalałam herbatę wrzątkiem, odstawiłam kubek na samym końcu blatu tak jak zawsze, dla bezpieczeństwa. Niestety moja mała niespełna 2-letnia córeczka niezauważenie weszła do kuchni. Wystarczył moment... Chochelką zahaczyła kubek i zrzuciła go na siebie. Jej krzyk i płacz był najgorszym dźwiękiem, jaki słyszałam w życiu. Cała zawartość kubka wylała się na dziecięce ciało.

Pogotowie przyjechało bardzo szybko, jednak każda sekunda samego widoku jej potwornego cierpienia sprawiała ból. Ta niemoc, jaka mnie ogarnęła, była przeraźliwa. Po dojechaniu do szpitala Julcia trafiła do Regionalnego Centrum Leczenia Oparzeń w Szczecinie. Tutaj nasze drogi się rozeszły. Spędziła miesiąc w szpitalu sama, ponieważ przepisy sanitarne zezwalały tylko na wizyty w godzinach 15-18. 

Nie mogłam z nią być, tulić i przepraszać, że taka sytuacja w ogóle się zdarzyła. Przed wypadkiem Julcia była radosna, pełna energii, a teraz w tak tragicznym stanie, zalana łzami musiała zostać w szpitalu beze mnie. ..

Rokowania były ciężkie, czego lekarze nie ukrywali. Pod narkozą Julcia przeszła mnóstwo zabiegów polegających na zmianie opatrunków i usuwaniu martwicy z ran. Kiedy miałam nadzieję, że jest dobrze, to dochodziły nowe komplikacje. Rozleglejszy obszar oparzeń niż zakładano, choroba oparzeniowa, zbyt wolne gojenie, niereagowanie na leki, bakteria na przeszczepach, brak apatytu, złe samopoczucie. To wszystko skutkowało wolniejszą rekonwalescencją. Julcia spędziła w szpitalu prawie miesiąc i przeszła 2 przeszczepy. 

Julia Jankowska-Wróbel

Obszar oparzeń najmocniejszy był na linii żuchwy, brodzie, policzku, klatce piersiowej i obu przedramionach. Lekarze zrobili wszystko, co mogli i w Dzień Mamy mogłam zabrać córeczkę do domu. To był najcudowniejszy prezent. Na wypisie podano diagnozę oparzenia termicznego zajmującego około 24% ciała, stopnia IIa/IIb/III, z dominującym oparzeniem 3 stopnia – czyli tym najmocniejszym.

Córeczka jest pod stałą kontrolą poradni chirurgicznej, osteopaty i innych lekarzy. W pierwszym miesiącu same maści i rzeczy potrzebne do zrobienia opatrunków wyniosły mnie ponad 3.500 zł, nie mówiąc o specjalistycznej wysokobiałkowej i wysokoenergetycznej diecie dla córki oraz kosztach życia codziennego…

Po ostatniej wizycie u chirurga dowiedziałam się, że niestety bliznowce, które się pojawiły na przeszczepionych miejscach, nie zejdą bez ingerencji chirurgicznej. Wolałabym uniknąć potrzeby wycinania zmian i kładzenia nowych przeszczepów, aby nie męczyć dalej córki kolejnymi narkozami oraz dodatkowym stresem. 

Dlatego chciałabym najpierw podjąć próby terapii laserowego usuwania blizn, lecz ze względu na dużą ilość miejsc, na których pojawił się bliznowiec, jedna sesja lasera wyniosłaby 3.500-4.000 zł – licząc JEDNĄ BLIZNĘ 5x5 cm. U Juli wychodzi około 18 blizn, o ile nie więcej, ponieważ ciężko mi to policzyć dokładnie. Takich sesji mniej więcej będzie potrzebnych minimum 6, w zależności jak blizny będą na to reagowały. Jej leczenie niestety będzie długotrwałym procesem. 

Do tej pory na leczenie Julki wydałam około 9.000 złotych, które pokryło odszkodowanie, niestety te środki się kończą. Dlatego zwracam się z prośbą o pomoc, aby córeczka wyszła z całego tego zdarzenia z jak najmniejszym śladem i uszczerbkiem. By znów mogła być sprawna, radosna i piękna. Za wszelkie wsparcie dziękuje z całego serca.

Nicol, mama Julki

Wybierz zakładkę
Sortuj według

Ta zbiórka jest zakończona, ale Julia Jankowska-Wróbel wciąż potrzebuje Twojej pomocy.

WesprzyjWesprzyj