Zbiórka zakończona
Julia Piotrowska - zdjęcie główne

OGROMNY GUZ w głowie 5-latki❗️Potrzebna pomoc❗️

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, transport, tłumaczenia

Zgłaszający zbiórkę:
Julia Piotrowska, 7 lat
Słupsk, pomorskie
Rozległy guz twarzoczaszki - nowotwór złośliwy, mięsak
Rozpoczęcie: 5 lutego 2024
Zakończenie: 14 maja 2024
329 561 zł(103,26%)
Wsparły 6953 osoby

Przekaż mi 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0476069 Julia

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, transport, tłumaczenia

Zgłaszający zbiórkę:
Julia Piotrowska, 7 lat
Słupsk, pomorskie
Rozległy guz twarzoczaszki - nowotwór złośliwy, mięsak
Rozpoczęcie: 5 lutego 2024
Zakończenie: 14 maja 2024

Rezultat zbiórki

Kochani!

Dziękujemy za Wasze wsparcie, każdą wpłatę i słowa otuchy, które tak często do nas przesyłaliście. Dzięki Waszej pomocy możemy dalej toczyć nierówną walkę z nowotworem o naszą ukochaną córeczkę! Każda przekazana złotówka jest dla nas małą cegiełką nadziei na wygraną. 

Już zawsze będziemy mieć Was w pamięci!

Rodzice Julki 

Aktualizacje

  • Walka na onkologicznym ringu bywa nierówna❗️Mała Julka wciąż walczy o ŻYCIE – POMÓŻ❗️

    Gdy patrzę w jej oczka pełne łez, gdy na twarzy znów widzę ból, gdy wciąż słyszę: "Mamusiu, dlaczego tak boli?" moje serce pęka na milion kawałków...

    Niedawno Julka skończyła pierwszy cykl chemioterapii, a już dziś jest w trakcie kolejnego... Niestety, choć kontrolny rezonans potwierdził, że leczenie działa, guz nie zmniejszył się na tyle, na ile zakładali lekarze.

    Julia wciąż nie widzi na jedno oczko. Nowotwór uciska na nerw wzrokowy. W tej chwili trudno ocenić, czy odzyska wzrok...

    Chemia dała się we znaki. Wymioty i osłabienie pojawiły się bardzo szybko. Śliczne blond włoski wypadły... Czasem brakowało sił, by podnieść się z łóżka, nie cieszyły ani bajki, ani zabawki. 

    Julia Piotrowska

    Ale Julia to bardzo dzielna dziewczynka! Dziś chce się już bawić z dziećmi, chętnie chodzi na świetlice, współpracuje z lekarzami – walczy, jak niejeden dorosły. 

    W dalszym ciągu przebywamy w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Według opinii lekarzy guz wciąż nie jest operacyjny. Ze strachem czekam na każdy kolejny dzień, prosząc w duchu, by ten koszmar w końcu się skończył... Dlatego będę Wam bardzo wdzięczna za dalsze wsparcie!

    Justyna, mama dzielnej Julki

Opis zbiórki

Serce rodzica pęka, gdy dowiaduje się, że jego dziecko jest śmiertelnie chore. Wszystko przestaje mieć znaczenie. Liczy się tu i teraz. Podchodzę, ocieram łzy, całuję w czoło i pocieszam. Walczę. To jedyne co mogę teraz zrobić. 

Grudzień to sezon przeziębień więc nic nie wzbudziło naszego niepokoju. Katar, który męczył nas całymi dniami i nocami uznaliśmy za zwykłe przeziębienie. Lekarz rodzinny przepisał antybiotyk i krople do nosa, ale minął tydzień, dwa i zero poprawy. Kolejna wizyta u lekarza, zapalenie zatok. Leczyliśmy zatoki przez następne dwa tygodnie. 

W pewnym momencie zauważyliśmy opuchliznę przy oku, może ją przewiało? Albo po prostu uderzyła się gdzieś, w końcu to tylko dziecko. Jednak coś podpowiadało nam, że to czas, aby udać się na SOR. 

2 stycznia, godzina 18 rejestrujemy się na SORze. Około 19 przyjmują nas na triaż. Przyszedł po nas ratownik medyczny i przeszliśmy na SOR pediatryczny. Standardowe badania, pobranie krwi. W oczekiwaniu na wyniki poszliśmy na konsultację na otolaryngologie. Tam po raz pierwszy pojawił się temat tomografii komputerowej. 

Julia Piotrowska

Po konsultacji przeszliśmy na okulistykę. Badanie u okulisty tylko przybliżyło nas do tomografu. Julia nie widzi na lewe oko! Ciężko uzyskać informacje od zmęczonej badaniami pięciolatki, zwłaszcza o 2 w nocy, bo mniej więcej taka była godzina. Nie widzi, bo nie chce współpracować? Widzi rozmazany obraz czy czarną plamę? To było nieistotne, najważniejszy był fakt tego, co zgłosiło dziecko. Polecenie było jasne, biegniemy na tomograf. 

3 w nocy, jesteśmy już dziewiątą godzinę na SORze. Robimy tomograf z kontrastem. W międzyczasie przychodzą wyniki krwi, CRP w normie. Ulga, niestety chwilowa... Juleczka dostała kroplówkę, aby wypłukać kontrast, w końcu miała czas, żeby odpocząć.

Godzina 4:30, wezwanie do gabinetu lekarza, są wyniki tomografii… GUZ w główce naszego malucha. Nie wiemy, co to jest, ALE JEST! Od razu zostaliśmy poinformowani o natychmiastowym przewiezieniu do Warszawy do Centrum Zdrowia Dziecka. 

Julia Piotrowska

Mamy już 6:05, Julia jedzie karetką na sygnale do Gdańska na lotnisko. Stamtąd o 7:20 samolot zabiera ją do Warszawy i znowu karetką do szpitala. O godzinie 9:50 jesteśmy na miejscu. Po całej nieprzespanej nocy dostajemy chwilę odpoczynku. 

Następnego dnia, 4 stycznia, pierwsza narkoza i rezonans. 5 stycznia, kolejna narkoza, robimy punkcje, biopsje i pobranie szpiku. Diagnoza: GUZ TWARZOCZASZKI, ZŁOŚLIWY MIĘSAK! Dostaliśmy zdjęcie rezonansu i poznaliśmy wymiary tego potwora, aż 6 cm czystego zła w głowie naszego dziecka. 

11 stycznia dostaliśmy informację, że pilnie musimy zacząć chemioterapię. 24 godziny, co dwie godziny wlewy chemii. Następny dzień – płukanie. 15 stycznia, kolejna narkoza i założenie cewnika centralnego typu port5Fr. 18 stycznia kontynuacja chemioterapii VCR. 

Julia Piotrowska

W międzyczasie wystąpiły powikłania po chemii, takie jak gorączka, anemizacja i zapalenie śluzówek jamy ustnej. Została zastosowana antybiotykoterapia o szerokim spektrum – Julii została podana morfina. Zaczęliśmy wtedy też żywienie pozajelitowe, ze względu na ból w buźce. Mała nie chciała nam jeść. Potrzebne było też przetoczenie krwi. 

27 stycznia Julia zaczęła próbować jeść normalnie. W końcu zobaczyliśmy poprawę zarówno w zdrowiu ogólnym jak i psychicznym. Juleczka w końcu wyszła z sali i przeszła się po całym oddziale onkologicznym. Zawitaliśmy na szpitalnej świetlicy i w końcu posiłki podawane w łóżku przez „worek” zmieniły się na pieczonego kurczaka na stołówce! Smutne dni w łóżku zastąpiły zabawy z innymi dziećmi. 

Teraz plan jest taki, by Juleczka co tydzień przyjmowała chemię w strzykawce, a co 3 tygodnie w szpitalu przez kroplówkę. Pod koniec marca przejdziemy kontrolny rezonans, który pokaże nam, czy leczenie przynosi efekty. Na ten moment, guz jest na tyle duży, że nikt nie chce podjąć się operacji. Julka do dzisiaj nie widzi na lewe oczko... 

Nie wiemy, jak dalej będzie układała się nasza walka. Jesteśmy przygotowani na to, że nieuniknione może okazać się leczenie za granicą. Chcemy już teraz rozpocząć zbiórkę, by w każdym momencie być na to gotowym. Ze względu na problemy z oczkiem Julka z pewnością będzie potrzebowała rehabilitacji i opieki specjalistów. Nie mamy takich pieniędzy, nie mamy takich oszczędności, by za to wszystko zapłacić...

Dlatego prosimy z całego serca o pomoc! Tu chodzi o ŻYCIE naszej córeczki... Pomóżcie nam ratować Juleczkę... Ona tak bardzo chce żyć.

Rodzice Julki

Julia Piotrowska

Kwota zbiórki jest kwotą szacunkową.

Wybierz zakładkę
Sortuj według

Ta zbiórka jest zakończona, ale Julia Piotrowska wciąż potrzebuje Twojej pomocy.

WesprzyjWesprzyj