

Tragiczny wypadek odmienił życie naszej rodziny. Trwa walka o sprawność Juliana!
Cel zbiórki: 3-miesięczny turnus rehabilitacyjny
Cel zbiórki: 3-miesięczny turnus rehabilitacyjny
Opis zbiórki
W pewien wakacyjny, upalny dzień, czas się dla nas zatrzymał… Rozpoczęliśmy tragiczne odliczanie w nadziei na to, że życie uda się ochronić. W momencie, gdy jedna batalia została zwyciężona, rozpoczęła się kolejna. Ta jednak będzie trwać znacznie dłużej, a od jej wyniku zależy przyszłość…
Minęło już kilka miesięcy od tego tragicznego wydarzenia, a jednak wspomnienia wciąż są żywe, a konsekwencje, z którymi przyszło nam się zmierzyć powodują, że każda myśl o przyszłości powoduje gęsią skórkę. Dokładnie 19 sierpnia ubiegłego roku Julian upadł z dużej wysokości. Niektórzy w takich przypadkach mają szczęście, niektórzy wychodzą z tego obronną ręką. Niestety, w naszym przypadku upadek okazał się tragiczny w skutkach. Julian trafił do szpitala, obrażenia były bardzo poważne - lekarze zadecydowali, że nie ma innej możliwości niż wprowadzenie go w śpiączkę.
Przez 70 dni Julian walczył o życie na oddziale intensywnej terapii, a ja powtarzałam w myślach ciche modlitwy. Nie dopuszczałam do siebie myśli, że mógłby przegrać. W najgorszych przypuszczeniach nie brałam pod uwagę tego scenariusza, choć wszyscy kazali mi się na niego przygotować. A jednak wierzyłam w siłę mojego męża, w to, że nie podda się w momencie, gdy życie stanęło pod znakiem zapytania…

Kiedy mąż obudził się ze śpiączki w moim sercu zagościła nadzieja. Niestety, los nie był dla nas łaskawy. Najpierw okazało się, że w ośrodkach brak miejsc. Chwilę później dowiedzieliśmy się, że pobyt w specjalistycznym ośrodku to koszt kilkudziesięciu tysięcy miesięcznie. Ogromna kwota, która od momentu otrzymania dokumentów spędza nam sen z powiek.
W momencie, gdy Julian trafił do ośrodka był całkowicie niesprawny. Mógł tylko leżeć na łóżku w oczekiwaniu na pomoc. Od dnia wypadku minęło mnóstwo czasu, a ciężka praca przyniosła efekty - po kilku miesiącach Julian jest w stanie usiąść na wózku, a podczas ćwiczeń potrafi nawet stanąć na własnych nogach. Jesteśmy pełni nadziei, ale przed nami jeszcze wiele godzin trudnych i wymagających ćwiczeń prowadzonych pod okiem specjalistów. Dla nas to jedyna realna możliwość, by mąż miał jeszcze szansę stanąć na własnych nogach, by mógł zawalczyć o sprawność i samodzielność.
Ograniczenia i bariery powodują, że Julian czasem traci motywację, zdaje się, że opada z sił. A ja od miesięcy trwam obok ja jego cień. Gotowa nieść pomoc, wspierać w rehabilitacji, nakarmić czy pomóc w podstawowych czynnościach. Jestem jak jego ręce i nogi. Bo kiedyś obiecałam, że będę przy nim trwała w zdrowiu i chorobie. Przysięga została wystawiona na próbę, a ja wiem, że teraz nie możemy złożyć broni. Musimy walczyć! Niestety, możliwości naszej rodziny są ograniczone, a leczenie i rehabilitacja wymagają ogromnych środków. Potrzebujemy pomocy! Wasze wsparcie to nasza nadzieja na przyszłość! Proszę, tylko z Wami mamy szansę pokonać przeciwności!
W naszym przypadku najgorsza jest nieprzewidywalność. Nie mamy pojęcia, kiedy nastąpią kolejne postępy. Nie wiemy, ile czasu będzie potrzebowało ciało Juliana, by po tragicznym wypadku wrócić do formy. Ostatnie miesiące uświadomiły nam, że nie wszystko jeszcze stracone. Pomożesz mi? Pomożesz nam?
Chciałabym powiedzieć Julianowi, że dostanie czas niezbędny na powrót do zdrowia. Chciałabym bez zmartwień zakończyć dzień, pewna, że niczego nam nie zabraknie. Marzę o tym, że wrócimy do świata, który znaliśmy w ubiegłym roku, zanim życie zamieniło się w koszmar.
Wpłaty
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Anonimowy Pomagacz20 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa40 zł
Panie Julianie życzę szybkiego powrotu do zdrówka i samych dobrych ludzi wokół :)
- Wpłata anonimowaX zł