
Julita doznała krwotoku śródmózgowego w wieku 13 lat❗️Trwa walka o jej sprawność! Pomóż!
Cel zbiórki: Turnusy rehabilitacyjne, intensywna rehabilitacja, leczenie
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
8 wspierających co miesiącTu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiąc- Anonimowy Pomagaczwspiera już rok i 7 miesięcy
- kawulkaewawspiera już rok i 6 miesięcy
- Anonimowy Pomagaczwspiera już 11 miesięcy
Cel zbiórki: Turnusy rehabilitacyjne, intensywna rehabilitacja, leczenie
Opis zbiórki
Julita kochała sport, była aktywną i uśmiechniętą dziewczyną. Miała tylko 13 lat, gdy jej życie po raz pierwszy zwisło na włosku. 22 lipca 2024 roku wybrała się na rower, jednak po chwili zadzwoniła do mnie i z przerażeniem w głosie powiedziała: „Mamo, coś jest nie tak. Źle się czuję i kręci mi się w głowie.". Gdy dotarłam na miejsce, leżała już nieprzytomna na ziemi.
Pogotowie przetransportowało ją do najbliższego szpitala, a badania wykazały KRWOTOK ŚRÓDMÓZGOWY! Nigdy w życiu nie byłam tak przerażona, jak wtedy! W głowie krążyły mi tysiące pytań bez odpowiedzi. Córka musiała przejść operację neurochirurgiczną ratującą życie. Została wprowadzona w śpiączkę farmakologiczną i przez 6 tygodni przebywała na OIOM-ie podpięta do respiratora. Z czasem lekarze założyli jej rurkę tracheostomijną, była taka bezbronna... Widok Julitki w ciężkim stanie, podłączonej do maszyn podtrzymujących życie, pozostanie ze mną na zawsze.

Wylew krwi do mózgu spowodował dramatyczne konsekwencje. Córka cierpi z powodu niedowładu czterokończynowego, ma wzmożone napięcie mięśniowe i jest żywiona dojelitowo. Nie siedzi i nie stoi samodzielnie, nie jest w stanie na dłuższy czas utrzymać głowy. Oprócz tego kontakt z Julitą jest bardzo ograniczony, ponieważ nie mówi i nie wszystko rozumie. Choroba odebrała jej niemal wszystko.
Po kilku tygodniach walki na intensywnej terapii, lekarze zdecydowali o przeniesieniu córki na oddział rehabilitacyjny, by mogła rozpocząć walkę o sprawność. Robiliśmy wszystko, co w naszej mocy, by pomóc jej odzyskać to, co choroba tak nagle i brutalnie jej odebrała. W kwietniu 2025 roku nastąpił pierwszy przełom – udało nam się pozbyć rurki tracheostomijnej. Następnie Julita przeszła poważną operację plastyki czaszki ze względu na duży ubytek kości.

We wrześniu wydarzyła się kolejna tragedia. Historia zatoczyła koło. Julita w trybie pilnym trafiła do szpitala z powodu ostrego zapalenia otrzewnej i SEPSY! Okazało się, że to przez dysfunkcję i nieprawidłowe położenie gastrostomii. Lekarze operowali córkę aż 3 razy, z czego 2 razy otwierali jej brzuch... Była kilka razy intubowana. Potem konieczna była operacja neurochirurgiczna wymiany drenu w zastawce.
Ale to nie koniec! Stwierdzono również niewydolność oddechową w przebiegu zapalenia płuc. Ze względu na groźne spadki saturacji specjaliści zdecydowali o zaintubowaniu Julity na dłużej. Córka spędziła swoje urodziny 14. w szpitalu, kolejny raz walcząc o życie. Nigdy nie zapomnę tego dnia i żalu, jaki czułam… Myślałam tylko o tym, żeby przeżyła.

Pobyt na OIOM-ie bardzo osłabił córkę i sprawił, że pogorszył się jej stan logopedyczny. Pojawiły się zaburzenia połykania. Dziś nasze życie kręci się wokół rehabilitacji – nie ma dnia bez ćwiczeń. Julita intensywnie trenuje w domu z nami, a także ze specjalistami, którzy ją odwiedzają. Niestety wiąże się to z ogromnymi kosztami, bo są to terapie prywatne. Wyjeżdżamy również bardzo często na turnusy rehabilitacyjne, które odbywają się w specjalistycznym prywatnym ośrodku. Koszty turnusu są ogromne, a córka musi je odbywać regularnie.
Dzięki nim ma okazję korzystać ze specjalistycznych sprzętów, których nie mamy w domu, a także z wielu specjalistycznych terapii. Najważniejsze są zajęcia neurologopedyczne, pionizacja na stole Erigo, terapia metodą Vojty oraz terapia z wykorzystaniem cyberoka. Widzimy postępy, nie możemy się zatrzymać i musimy walczyć dalej.
Moim największym marzeniem jest zobaczyć na twarzy córki uśmiech, usłyszeć jej głos i widzieć powrót do zdrowia. Wierzę, że to możliwe. Pragnę, by mogła znów cieszyć się życiem. Choroba odebrała jej całą młodość. Niedawno koleżanki Julitki wybierały szkołę średnią, a w tym samym czasie ona walczyła podczas kolejnych godzin rehabilitacji o choćby jeden mały postęp... Z całego serca proszę Was, w imieniu swoim i całej rodziny, pomóżcie nam zebrać środki na dalszą walkę. Wiemy, że będzie ona długa i bardzo trudna, ale nigdy się nie poddamy! Dziękujemy za okazane serce.
mama Julitki z rodziną

- Wpłata anonimowa50 zł
- Elżbieta30 zł
- Wpłata anonimowa20 zł