Pomagamy Julce przeżyć więcej niż 3 miesiące

Martyna Dziurska (arch-martianna)
organizator skarbonki
- 3 tygodnie życia, może 3 miesiące - jak lekarz może coś takiego powiedzieć matce? Serce by wyrwał i ból byłby taki sam. Po tych słowach nie mogłam nic z siebie wydusić, chciałam krzyczeć, ale nie dałam rady. 5-centymetrowy guz w główce mojej córki według lekarza właśnie kończył jej życie.   Gdy w marcu 2015 roku Julkę zaczęła boleć głowa i zlewały jej się litery podczas czytania, pierwsze kroki skierowaliśmy do okulisty. Wystarczyło dalej trzymać książkę i wszystko wróciło do normy. Skierowanie do neurologa dostaliśmy dwa miesiące później, kiedy Julka, jadąc rowerem, nie mogła utrzymać równowagi i zjeżdżała w bok. - Może zapomniała, jak się jeździ na rowerze? - uspokajał mąż. - Przecież dopiero rok temu się nauczyła, mogła zapomnieć. Jednak neurolog nie bagatelizował sprawy i dał skierowanie na prześwietlenie. 2 godziny później już byliśmy w drodze do Warszawy. - Julia ma guza, 5 cm. - tak dowiedzieliśmy się o nowotworze. - Jakiego guza? Gdzie? - pytałam. - Niestety, w mózgu. Julka musi zostać w szpitalu, przenosimy was na onkologię. Chyba żaden rodzic nie chciałby usłysześ takich słów... POMOŻMY
Darowizny trafiają bezpośrednio na zbiórkę charytatywną:
0%
0 zł Wsparło 0 osób CEL: 5 000 ZŁ