Rak zmienił twarz nie do poznania – 14-letni Kacper potrzebuje ratunku!

Roczne leczenie lekiem Votrient – ratunek dla Kacpra
Zakończenie: 14 Sierpnia 2019
Opis zbiórki
Kiedy Kacper po raz pierwszy trafił na onkologię, pytał kiedy wróci do domu. Potem bolało już tak, że sam chciał zostać na oddziale. Wiedział, że to jedyna droga, by wytrzymać walkę z nowotworem. By ją wygrać…
Wcześniejsze leczenie nie przyniosło efektów. Kacper jest obecnie w trakcie chemioterapii i przyjmowania nierefundowanego leku Votrient. Dopiero teraz guz przestał rosnąć! By powstrzymać nowotwór, trzeba jednak zapłacić za kolejne dawki leku. Prosimy, bądź z nami, bo tylko tak może się to udać.
Styczeń, 2018. Lekarz diagnozuje u Kacpra zapalenie ślinianki. Na początku spuchnięta buzia i ogólne osłabienie nie zwiastują niczego złego. Wydaje się, że minie kilka dni i wszystko będzie dobrze. Okazuje się jednak, że antybiotyk nie działa, a Kacper czuje się coraz gorzej. Dochodzą silne duszności. Któregoś dnia Kacper kładzie się z bólu na podłodze i nie może wstać.
"Tamtego dnia od razu zabrałam syna do szpitala. Sugerowano nam kolejny antybiotyk, ale uparłam się, by zrobić szersze badania. Kacper został na oddziale. Wykonano USG, które wykryło zmiany nowotworowe! Szok, przerażenie i resztki nadziei, że doszło do pomyłki. Tak trudno było nam uwierzyć, że do dotychczas spokojnego życia, właśnie wkrada się rak…" – wspomina mama.
12 lutego Kacper zostaje przewieziony karetką na onkologię do szpitala w Prokocimiu. Tam spełnia się najgorszy scenariusz. Biopsja guza potwierdza złośliwy nowotwór – guz dołu skrzydłowo-podniebiennego lewego. Opuchnięta buzia nie jest wcale wynikiem zapalenia, a szybko rozwijającego się guza. Lekarze od razu decydują się na chemioterapię, która trwa od lutego do lipca. W ciągu pół roku Kacper przyjmuje kilkanaście cykli. Wypadają włosy, ale gorsze dopiero przed nami.
"Mój syn często pytał mnie, dlaczego trafiło akurat na niego. Chciał być w domu, a nie na szpitalnym łóżku oddziału onkologii. Czasem jednak ból był tak mocny, że Kacper sam wiedział, że w domu nie wytrzyma" – mówi mama Kacpra.
Po chemii przychodzi czas na protonoterapię – 31 podań. Ten etap okazuje się najtrudniejszy, Kacper ma poparzoną twarz i szyję. Znosi to tylko dzięki silnym lekom przeciwbólowym. Z każdym tygodniem przyjmowania protonów jest coraz trudniej, ale obok tego wszystkiego jest też wiara, że leczenie zadziała i zatrzyma nowotwór. W końcu w badaniach kontrolnych widać zmniejszenie się guza! W listopadzie zapada decyzja o operacji, podczas której dochodzi do uszkodzenia nerwu twarzowego. Ponadto badanie anatomopatologiczne wykazuje, że po operacji pozostało dużo żywych komórek nowotworowych, dlatego konieczne jest podanie chemioterapii drugiej linii. Po tym znów przychodzi załamanie.
Kwiecień, 2019. Guz zaczyna znowu rosnąć! Kacper otrzymuje jeszcze inną chemię. Przy tej jednak musi przyjmować nierefundowany lek – Votrient.
"Po pierwszych cyklach leczenia widzimy poprawę. Guz zatrzymał się! Niestety na kolejne cykle brakuje nam pieniędzy. Jeżeli nie będziemy kontynuować terapii, możemy stracić wszystko – życie Kacpra. Jako mama proszę Cię o pomoc. Bądź ze mną, pomóż ratować życie mojego syna..."
Mama