
Kacper, żołnierz Wojska Polskiego, w ciężkim stanie po ugryzieniu KLESZCZA❗️Trwa walka o zdrowie❗️
Cel zbiórki: Pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym
Opis zbiórki
Kacper miał przed sobą całe życie – plany i marzenia do zrealizowania. Służył jako żołnierz Wojska Polskiego i przysięgał gotowość do poświęcenia życia w obronie Ojczyzny. Nigdy nie spodziewał się, że przyjdzie mu stoczyć walkę z groźną chorobą spowodowaną ugryzieniem niepozornego pajęczaka!
Nasz syn służy w 15. Giżyckiej Brygadzie Zmechanizowanej im. Zawiszy Czarnego. W czerwcu tego roku przebywał na poligonie na ćwiczeniach. Pewnego dnia obudził się w bardzo dziwnym stanie... Wydawało się, jakby ciało odmówiło mu posłuszeństwa. Kacper zgłosił się do medyka z objawami, które pogarszały się z każdą chwilą. Miał wysoką gorączkę, sztywny kark i niedowład lewej ręki.
Po wstępnych badaniach syn został przewieziony na SOR do Działdowa z podejrzeniem zapalenia opon mózgowych. Jednak ostateczna diagnoza okazała się dużo gorsza... Kleszczowe zapalenie mózgu (KZM) – bardzo ciężka choroba, na którą NIE MA LEKARSTWA! Kacper został pilnie przewieziony na OIOM do Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie, gdzie został zaintubowany i podpięty pod respirator oraz wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej, ponieważ nie mógł już samodzielnie oddychać.
Choroba postępowała w zastraszającym tempie, pomimo wysiłków lekarzy, którzy starali się ją zatrzymać. Można było tylko zastosować leczenie objawowe i czekać na cud, na moment, w którym organizm Kacpra zareaguje. Jako rodzice byliśmy przerażeni – jeszcze kilka dni temu syn przesyłał nam pozdrowienia i zdjęcia z poligonu, a dziś staliśmy przy łóżku, gdzie on walczył o życie.

Doszło do tego, że Kacper nie mógł już poruszać rękoma i nogami, nie był nawet w stanie otworzyć oczu. Stan był stabilny, ale bardzo ciężki. Trzeba było zastosować żywienie dojelitowe PEG. Po kilku tygodniach, które były dla nas koszmarem, w końcu nastąpił przełom – choroba zaczęła odpuszczać.
Na chwilę obecną stan Kacpra jest nadal ciężki, po 6 tygodniach respirator został odłączony, a syn pomału otwiera oczy, komunikuje się poprzez ruch brwiami oraz językiem. Nie wiemy jeszcze, w jakim stopniu nerwy zostały uszkodzone, utrzymuje się też niedowład kończyn. To jeszcze nie czas, aby odetchnąć z ulgą – tak naprawdę dopiero zaczynamy walkę o Kacpra!
Jest szansa, że syn odzyska swoją sprawność, ale rehabilitacja będzie bardzo długa i jak się okazuje bardzo kosztowna. Wraz z mężem znaleźliśmy centrum rehabilitacyjne na Mazurach, które ma nowoczesny i specjalistyczny sprzęt do tak skomplikowanej rehabilitacji. Ośrodek znajduje się blisko naszego miejsca zamieszkania, co ułatwi nam kontakt z synem i pozwoli jeszcze lepiej go wesprzeć. Niestety miesięczny pobyt kosztuje tam prawie 40 tysięcy złotych. Na długotrwałą rehabilitację Kapra potrzebne są środki, które znacznie przekraczają możliwości finansowe naszej rodziny.
Kacper nie wahał się ani sekundy składając przysięgę, że będzie bronić naszej Ojczyzny. Dziś to my nie możemy się zawahać – musimy zawalczyć o jego powrót do zdrowia po tragedii. Jako rodzice prosimy Was o każdą możliwą złotówkę, która pomoże stanąć na nogi naszemu synowi. Dziękujemy za każde okazane wsparcie!
Z wyrazami szacunku
Joanna i Artur, rodzice
- R61000 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Marceli Augustów100 zł