Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zalecamy aktualizację przeglądarki do najnowszej wersji.

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Wypadek z dzieciństwa prześladuje mnie całe życie! Proszę, pomóż mi!

Kajetan Bergmann

Wypadek z dzieciństwa prześladuje mnie całe życie! Proszę, pomóż mi!

Wpłać wysyłając SMS

Numer 75365
Treść 0146274
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz
Cel zbiórki:

Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Kajetan Bergmann, 31 lat
Krokowa, pomorskie
Stan po wypadku, spastyka
Rozpoczęcie: 25 Sierpnia 2021
Zakończenie: 25 Kwietnia 2023

Opis zbiórki

Witam serdecznie
Mam na imię Kajetan, a oto moja bardzo smutna historia, która na zawsze zmieniła moje życie i pozbawiła mnie tego, co dla moich rówieśników jest zwykłe i normalne...

Wszystko zaczęło się tego feralnego dnia, gdy jak co dzień wracałem z mamą do domu. Miałem wtedy zaledwie 4,5 roku i byłem ciekawym życia chłopcem. Nic nie wskazywało na to, że za chwilę moje życie zmieni się o 360 stopni i zamieni w koszmar, który pozostanie ze mną do końca życia.

Był 27 marca 1996 roku. Mama była w ciąży. Niosła siatki z zakupami i trzymała mnie za rękę. Nie zdołała mnie jednak utrzymać i wbiegłem na drogę. Na niej nagle pojawił się samochód, którego kierowca jechał z bardzo dużą szybkością. Prędkość z jaką się poruszał nie była dostosowana do panujących warunków i ograniczeń. Z wielkim impetem wjechał we mnie i uderzył z prawej strony. Siła uderzenia była tak duża, że znalazłem się w rowie. Straciłem przytomność. Mogłem nie przeżyć.

Trafiłem do szpitala w Wejherowie, a lekarze na początku nie dawali mi dużych szans na przeżycie. Niemniej jednak z wielkim poświęceniem walczyli o moje życie i robili wszystko, żebym z tego wyszedł. Na oddziale Intensywnej Terapii utrzymywano mnie w stanie śpiączki farmakologicznej. Następnie przeniesiono mnie na oddział Chirurgii Dziecięcej. Tam poddawany byłem dalszemu leczeniu. Wstępna diagnoza była jak wyrok, mogłem zostać roślinką i całe życie spędzić w łóżku, będąc całkowicie uzależniony od innych. Miałem przecież zmiażdżone płuca oraz otwarte złamanie kończyny dolnej prawej. Cały czas lekarze kontrolowali mój mózg.

Mijały kolejne miesiące, a ja cały czas przebywałem w szpitalu. Ruszałem oczami, ale nikogo nie poznawałem. Lekarz prowadzący powiedział mojej mamie, żeby martwiła się o moją głowę i rękę, która w dalszym ciągu była sina. Miałem dwa krwiaki w głębokich strukturach mózgu z towarzyszącym zawałem w ich okolicy. Jeden z krwiaków był usytuowany w bardzo głębokich partiach mózgu i nie dało się go zoperować, więc lekarze czekali, żeby się wchłonął. Z tego powodu powstała u mnie spastyczność prawej części ciała, która towarzyszy mi do dnia dzisiejszego, znacznie utrudnia mi normalne funkcjonowanie i pozbawia wielu szans, które mają moi rówieśnicy.

Po wyjściu ze szpitala musiałem wszystkiego uczyć się praktycznie od nowa. Potem miałem jeszcze 7 poważnych operacji: 4 na kończynę górną oraz 3 na dolną (skracanie kości, przenoszenie ścięgien i ich wydłużanie w obrębie prawej ręki, zespajanie kości kończyn za pomocą gwoździ). Zdiagnozowano u mnie niedowład połowiczny prawostronny. W 2017 roku dwukrotnie miałem wstrzykniętą botulinę w stopę oraz w nadgarstek. Cały czas od wypadku samochodowego się rehabilituję i toczę nierówną walkę z chorobą.

Mimo tak trudnej sytuacji, nie poddałem się i udało mi się skończyć studia magisterskie. Niestety z powodu prawostronnej spastyczności (niedowład w kończynie górnej prawej , która nie jest sprawna, a palce cały czas są zaciśnięte oraz w prawej kończynie dolnej, w której palce również się zaciskają, co sprawia, że kuleję), nie mogę znaleźć pracy, mimo, że posiadam odpowiednie kwalifikacje, a mój umysł jest w pełni sprawny. Nie posiadam też środków finansowych, żeby opłacić serię kosztownych zabiegów, które zapewne umożliwiłyby mi powrót do normalnego życia (pochodzę z biednej wiejskiej rodziny, utrzymywaliśmy się tylko z pensji mamy, gdyż tata nas zostawił, gdy byłem 6-letnim dzieckiem i nie płacił alimentów).

Podanie komórek macierzystych to dla mnie ostatnia deska ratunku, żebym w końcu mógł żyć normalnie, gdyż do tej pory, mimo że mam 30 lat nie było mi to dane i byłem tylko pośmiewiskiem dla innych oraz budziłem w nich litość - nic poza tym. Całe moje dotychczasowe życie to koszmar i brak jakichkolwiek perspektyw na normalność, której w moim życiu nie było mi dane doświadczyć. Łączny koszt leczenia za pomocą komórek macierzystych wynosi minimum 300 tysięcy złotych, a ja o takiej kwocie mogę tylko pomarzyć. Wiem, że jest wielu wspaniałych ludzi, dla których nie jest obojętny los ludzi takich jak ja, więc może ktoś zainteresuje się moją chorobą i wesprze mnie w powrocie do normalnego życia.

Słyszałem, że pomogliście Państwo wielu osobom, dlatego pozwoliłem sobie poprosić Was o pomoc. Mam nadzieję, że się uda, w końcu nadzieją umiera ostatnia.

Wpłać wysyłając SMS

Numer 75365
Treść 0146274
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz

Pomóż mi nagłośnić zbiórkę

Baner na stronę

Obserwuj ważne zbiórki