Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zalecamy aktualizację przeglądarki do najnowszej wersji.

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Walka z cukrzycą trwa codziennie. Spraw by życie Kaliny było łatwiejsze!

Kalinka Jezierska

Walka z cukrzycą trwa codziennie. Spraw by życie Kaliny było łatwiejsze!

Wpłać wysyłając SMS

Numer 75365
Treść 0022020
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz
Cel zbiórki:

Leczenie, zakup sensorów

Zgłaszający zbiórkę: Fundacja KAWAŁEK NIEBA
Kalinka Jezierska
Sosnówka, dolnośląskie
Cukrzyca typu I
Rozpoczęcie: 6 Września 2022
Zakończenie: 6 Grudnia 2022

Poprzednie zbiórki:

Kalinka Jezierska
3 970,00 zł ( 10,46% )
Wsparło 175 osób
13.03.2016 - 25.06.2016

Urządzenie Dexicom - System Ciągłego Monitoringu Glikemii

3 970,00 zł ( 10,46% )

Urządzenie Dexicom - System Ciągłego Monitoringu Glikemii

Opis zbiórki

Kalinka urodziła się 2.09.2009 roku. Była zdrowym ślicznym noworodkiem. Rozwijała się bardzo dobrze, szybko rosła i szybko przybierała na wadze. Nie wiedzieliśmy co to znaczy chore dziecko, bo nie chorowała, czasami tylko mały katarek. Nic nie wskazywało na to ze coś zmieni nasze życie.

Gdy Kalinka miała 4 latka dużo piła, butelki nie odstawiała. Babcia Kalinki kazała zwrócić nam uwagę, oczywiście my sceptycznie do tego podeszliśmy, temat ucichł. Pewnego dnia postanowiłam pójść do ośrodka zmierzyć jej cukier na czczo. W ośrodku był płacz i błaganie, że nie chce, ale pani pielęgniarka zrobiła to szybko i… Wynik pokazał 150… Serce mi zamarło i zbladłam, ale Pani pielęgniarka powiedziała, żeby się nie denerwować, bo to może nic poważnego. Na drugi dzień byłyśmy już u lekarza, która dała nam skierowanie na wyniki z krwi i moczu. Wyniki wyszły dobrze, choć pojawił się cukier w moczu i infekcja dróg moczowych.

Dostaliśmy skierowanie do Kliniki we Wrocławiu, wytyczne co może jeść, czego nie, glukometr. Mierzenie cukru dwie godziny po posiłku i na czczo. Nic jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy, kierował nami strach. Strach co będzie, co nas czeka, jak żyć, morze wylanych łez i nieprzespanych nocy, a to był tylko początek. W maju pojechaliśmy do kliniki gdzie lekarz po obejrzeniu naszych notatek próbowała nas uspokoić, że jest naprawdę dobrze. Dopiero po naszym nacisku zrobili wyniki, pobrali krew i wypuścili do domu czekając na wyniki.

Cała rodzina została postawiona na baczność, wszyscy pilnowali, żeby Kalinka nie jadła słodyczy, żeby nie podjadła. Ja ciągle szukałam informacji w Internecie, czytałam i uczyłam się z tym żyć, często płakałam po kątach w pracy, nie mogłam się skupić. Nie mogłam znieść błagań Kalinki żeby nie mierzyć cukru. W czerwcu dostałyśmy pilny telefon z kliniki, że mamy się pojawić jak najszybciej u nich ponieważ diagnoza się potwierdza – cukrzyca typu 1, czyli ta najgroźniejsza, w której niewyczuwalne wahania cukru są zagrożeniem życia i zdrowia naszej córeczki!!!! Przeszliśmy szkolenie, reszty dowiedziałam sie z Internetu, książek broszurek, tabele były ponaklejane wszędzie - wszyscy przeszłyśmy na dietę, cala rodzina.

cały rytm dnia i diety dostosowaliśmy do potrzeb Kaliny. Przeszliśmy na regularne posiłki niskoglikemiczne, zdrowy chleb, zero słodyczy, a jeśli już, to po dużym ruchu, bieganiu, żeby zbijać cukier. Wszystko musieliśmy notować, każdy pomiar i posiłek. Kalinka schudła z 20 kg na 16 kg. Jednak serce krajało mi się, jak Kalinka patrzyła gdy inne dzieci jadły ciastka, lody, czekolady. Niestety w sierpniu 2013 roku cukier znpwu zaczął mocno skakać, a byliśmy wtedy na wakacjach dużo się ruszalismy i staraliśmy się nie przejmować, ale strach był…

Po powrocie od razu pojechaliśmy do kliniki z wynikiem cukru 500. Kalinka dostała insulinę i od razu wszystko zaczęło się regulować. Oboje z mężem przeszliśmy szkolenie, znowu musieliśmy nauczyć się żyć na nowo. Nigdy nie zapomnę, jak moje dziecko piło z uśmiechem sok, bo miało spadek cukru. Gdy wróciliśmy do domu poprosiła mnie o zrobienie naleśników. Zajęło mi to pół dnia, bo musiałam wszystko zważyć, przeliczyć na jednostki insuliny. Płakałam ze szczęścia patrząc, jak Kalina ze smakiem je zjada. Nie jest nam łatwo, ale jakoś trzeba żyć.

Kalinka potrzebuje sensorów do ciągłego pomiaru poziomu cukru we krwi, dzięki którym będzie mogła bezpiecznie żyć, jednak są to zbyt duże koszty dla rodziny i potrzebna jest pomoc…

Rodzice Kaliny

*Kwota zbiórki jest szacunkowa

Wpłać wysyłając SMS

Numer 75365
Treść 0022020
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz

Pomóż mi nagłośnić zbiórkę

Baner na stronę

Obserwuj ważne zbiórki