
Moja Zosia ma tylko roczek, a ja, zamiast być przy niej, walczę o życie z BIAŁACZKĄ! Błagam o pomoc... 💔
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, pomoc społeczna
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, pomoc społeczna
Opis zbiórki
Miał być ślub, wspólne plany i radosne dorastanie naszej 16-miesięcznej córeczki Zosi. Zamiast tego jest strach, onkologia i walka o życie. Mój narzeczony, Kamil, toczy teraz najważniejszą bitwę w swoim życiu – bitwę z podstępnym i rzadkim wrogiem: ostrą białaczką T- limfatyczną. Próbuję go ratować, walczę o niego, ale wiem, że sami nie damy sobie rady z kosztami, które na nas spadły.
Te pieniądzę są potrzebne, żeby mój Kamil mógł żyć. Nie ma dla mnie nic cenniejszego, dlatego muszę prosić o wsparcie…
Jak to się zaczęło? Ten koszmar nie zaczął się nagle. Od kilku miesięcy Kamil gorzej się czuł. Chodził od lekarza do lekarza, szukając odpowiedzi na pytanie, dlaczego młody, silny mężczyzna nie ma siły wstać z łóżka. Męczyła go przewlekła gorączka, przeszywający ból w klatce piersiowej i narastające duszności. Kolejne wizyty nie przynosiły diagnozy. Słyszeliśmy, że to może infekcja, że na pewno niedługo przejdzie…
Nie przechodziło.

W pewnym momencie stan Kamila był już tak zły, że musiał trafić do szpitala we Wrocławiu. Tam lekarze powiedzieli wprost: “Zwlekaliby Państwo kilka dni dłużej i Kamila mogłoby już z nami nie być”... To były najgorsze słowa, jakie usłyszałam w całym moim życiu.
Diagnoza spadła na nas jak wyrok – ostra białaczka T- limfatyczna. Nowotwór, który atakuje agresywnie i bez ostrzeżenia.
Obecnie Kamil leży na oddziale we Wrocławiu, 100 kilometrów od naszego domu. Ja zostałam sama z naszą malutką córeczką, dużym domem i wszystkimi obowiązkami, które do tej pory dzieliliśmy na pół. Serce mi pęka, gdy patrzę na naszą małą kruszynkę, która jeszcze nie rozumie, dlaczego taty nie ma obok, by ją przytulić przed snem. Dlaczego tak nagle zniknął, choć jeszcze chwilę temu był obok, przy nas…
Kamil musi przejść długą i wyczerpującą drogę, by mieć szansę na odzyskanie zdrowia. Na początku czeka go chemio- i radioterapia. Nie wiemy jeszcze, co potem, ale jedno jest pewne: koszty będą ogromne…

Codzienne opłaty stały się dla nas ciężarem nie do udźwignięcia. Chcielibyśmy jak najczęściej go odwiedzać, ale mieszkamy w miejscowości oddalonej o 100 kilometrów od Wrocławia! Kamil będzie wymagał również intensywnej rehabilitacji, suplementacji, kontroli i stałej opieki lekarzy…
Kamil jest całym naszym światem. Jest wspaniałym narzeczonym i tatą, który nad życie kocha swoją córkę. Nie możemy go stracić. Proszę, pomóż nam przetrwać ten najtrudniejszy czas. Każda złotówka to dla nas krok bliżej do powrotu Kamila do domu. Dziękujemy za każde wsparcie i każde udostępnienie tej zbiórki. To ona jest naszą jedyną nadzieją…
Narzeczona Kamila – Klementyna z córeczką
- 400 zł
- Wpłata anonimowa1 zł
- Wpłata anonimowaX zł
Wszystko się ułoży. Życzę dużo zdrowia
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowaX zł