
Dramatyczna walka o zdrowie maleństwa❗️Pomagamy ciężko choremu Kamilkowi!
Cel zbiórki: Intensywna roczna rehabilitacja Kamilka
Cel zbiórki: Intensywna roczna rehabilitacja Kamilka
Opis zbiórki
Jestem mamą 6-letniego chłopczyka, niepełnosprawnego od urodzenia. Nie było u nas chwil szczęścia, tylko cierpienie… Niestety Kamilek urodził się chory. Od samego początku walczę o jego zdrowie, o każdą umiejętność, o kontakt, uśmiech, o dzień bez bólu…
Kamil urodził się z wrodzoną cytomegalią… To choroba wirusowa, szczególnie niebezpieczna dla kobiet w ciąży i ich nienarodzonych dzieci. Niestety, ten straszny wirus zaatakował także mnie i moje dzieciątko. Nie da się przed nim ochronić… Gdy zarazi się nim dziecko, często prowadzi do poronienia lub śmierci… A jeśli walkę o życie uda się wygrać, zostawia straszne powikłania i konsekwencje. Tak niestety stało się w naszym przypadku. Synek boryka się z małogłowiem, padaczką, wzmożonym napięciem mięśniowym… Jest opóźniony w rozwoju.

Nasze pierwsze chwile razem również były pełne grozy. Podczas porodu doszło do komplikacji… Lekarze musieli wstrzymać poród naturalny, który był wywoływany trzykrotnie i zakończyć go szybkim cesarskim cięciem, żeby ratować synka. Potem okazało się, jak poważne problemy ma Kamilek… Wylałam morze łez. Obiecałam jednak, że się nie poddam. Będę walczyć…
Bardzo kocham mojego synka. Jego obecność i opieka nad nim nadała mojemu życiu sensu… Odkryłam w sobie ogromne pokłady siły. Niestety, towarzyszy mi też strach… Bardzo się o Kamilka martwię. Ja po prostu chciałabym zobaczyć jego uśmiech, którego nie przyćmi ból. Chciałabym nie drżeć ze strachu o jego przyszłość. Chciałabym wiedzieć, że poradzi sobie, kiedy mnie zabraknie… Teraz Kamil jest całkowicie zależny ode mnie.
Synek jest opóźniony w rozwoju fizycznym i psychicznym. Nie obraca się z pleców na brzuszek, nie kontroluje ułożenia główki, a co dopiero mówić o siadaniu czy chodzeniu… To dla nas odległe umiejętności, na razie w sferze marzeń. Jest jednak pogodnym, kontaktowym, uśmiechniętym dzieckiem… Reaguje na mnie, moją obecność, mój głos. Choć ma problemy z mówieniem, udaje mi się z nim porozumieć i wiem, że bardzo mnie kocha…

Nie było czasu na beztroskie dorastanie, na zabawę i śmiech. Nasze życie przypomina bardziej wojskowy poligon, gdzie codzienność wyznacza rygor rehabilitacji, gdzie dni odlicza się nie wschodami i zachodami słońca, ale kolejnymi konsultacjami i badaniami. Jednak mimo naszych nieustannych wysiłków, trudności stale wyprzedzają nas o krok. Wiem, że nie mogę się poddać i o moje dziecko będę walczyła zawsze, jednak dziś potrzebuję Twojej pomocy.
Tyle bólu, strachu, wysiłku już za nami, przed nami jednak wiele, wiele więcej. Kamilek rośnie, tak samo jak jego potrzeby, a ja nie mogę się poddać. Proszę, nie bądź obojętny – pomóż nam…