
Zwykła rana doprowadziła do SEPSY – miałem tylko 1% SZANS NA PRZEŻYCIE ❗️Stał się cud, jednak STRACIŁEM OBIE NOGI... Ratuj❗️
Cel zbiórki: Zakup protez, rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Zakup protez, rehabilitacja
Aktualizacje
Minął rok od amputacji obu moich nóg... Proszę, pomóż mi w dalszej walce o sprawność!
Drodzy Darczyńcy! Minął ponad rok od momentu amputacji obu moich nóg. To był dla mnie ekstremalnie trudny czas. Szok, strach o przyszłość i chwile zwątpienia, że jeszcze się po tym podźwignę… Ostatnie miesiące wiele zmieniły i pokazały moją siłę. Wiara wróciła dzięki Wam, Waszej pomocy i Waszemu byciu przy mnie. Do dziś słyszę w głowie wypowiadane przez Was: „nie poddawaj się…”. To słowa, których nigdy nie zapomnę, które już na zawsze ze mną zostaną.
Dzięki Wam stanąłem na nogi. Teraz walczę już nie o wiarę, lecz o realny powrót do sprawności – na tyle, na ile to możliwe.

Choć nic nie zwróci mi utraconych nóg, to mam szansę znów funkcjonować tak jak dawniej. Od października korzystam z protez. Wpierw były te tymczasowe, a później te „na stałe”. Niestety, to tylko nazwa… Już dziś wiadomo, że one także będą musiały zostać wymienione po jakimś czasie. Przy podwójnej amputacji kikuty bardzo szybko chudną, co powoduje, że potrzebne są częste zmiany leja i wizyty u protetyka. Wedle specjalistów będzie to tak wyglądało przez najbliższe 5 lat…

Codzienność? Wypełnia je rehabilitacja oraz ćwiczenia. To od nich zależy moje funkcjonowanie, sprawność i stabilność chodu. Przede mną jeszcze długa i kosztowna droga do sprawności.
Jak wiecie, w maju była I Komunia Święta mojej córeczki. Z całych sił walczyłem o to, by móc stanąć przy niej w kościele. Jestem ogromnie z siebie dumny, bo tak się właśnie stało! Gdyby nie Wy, to nie byłoby to możliwe. Dlatego dziękuję za każdą wpłatę i proszę: bądźcie ze mną dalej!
Kamil
Chcę stanąć obok córki w dniu jej Komunii! Pomóżcie mi w drodze po sprawność!
Od października jestem w domu! Pięciomiesięczna walka była bardzo groźna, pełna cierpienia i ciężka do przetrwania. Ale stał się cud. Jestem i żyję. Walczę.
Mój dzień często zaczyna się z wizytą kontrolną u lekarza. Od dnia powrotu do domu codziennie mam rehabilitacje domowe i w ośrodkach rehabilitacyjnych. Moim celem jest wzmocnienie partii ciała, ale idzie ciężko, gdyż prawa strona została bardziej uszkodzona po chorobie.

Od listopada mam również protezy tymczasowe. Staram się jak najwięcej pionizować, łapać równowagę i robić jak najwięcej kroków z pomocą bliskich, rodziny i kul ortopedycznych, by osiągnąć mój cel – stanąć na nogi!
Zawsze byłem uparty i dziś ten upór idzie dalej ze mną i jest moją siłą. Kiedy dni stają się ponure, gdy myślę: „to nie ma sensu" i rezygnacja chodzi po głowie, przypominam sobie, że cel musi być osiągnięty.

W kwietniu lub maju Będę się starał o protezy stałe, bo muszę być dobrze spionizowany, by uczyć się chodzić. Dlatego ta walka trwa, choć największą barierą są finanse. Wszystko kosztuje – rehabilitację, dojazdy, pobyty, protezy stałe...
Koszt to nawet kilkanaście tysięcy złotych! Dzięki Wam, kochani Darczyńcy, już się pionizuję i wstaję na nogi. Ale teraz Wasza pomoc jest szczególnie potrzebna, bo każda złotówka jest ważna, aby znów zacząć normalnie funkcjonować.
W maju moja córka ma Komunię Świętą. Chce być przy niej, stać obok wyprostowany i o własnych siłach. Być tatą, w którego tak bardzo wierzyła i kochała mimo wypadku. Do tego jeszcze długa droga, ale z Waszą pomocą osiągnę swój cel.
Kamil
Coraz bliżej protez! Potrzeba jeszcze trochę wsparcia!
Moi drodzy to już miesiące jak jesteście ze mną. Chciałbym Wam przekazać trochę nowych informacji.
Od 29 sierpnia przebywam na oddziale rehabilitacji. To kolejny etap, ponieważ pracuję teraz nad wzmocnieniem górnych partii ciała. Wszystko idzie stopniowo, ale mój upór pomaga mi walczyć o to, by wszystko szło na sto procent.

Moje kikuty po amputacji goją się już coraz lepiej i za niedługo będą przygotowane pod protezy! Mój stan psychiczny emocjonalny jest różny. Bywają dni dobre, bywają też i ciężkie. Staram się nad tym pracować, bo psychika jest najważniejsza, by przejść przez ciężką i krętą drogę powrotną do funkcjonowania i do tego, bym znów stanął na nogi.
Bardzo mnie do tego motywuje wsparcie tylu dobrych osób wokół mnie. Ciężko podziękować tylko słowami, bo słowo „dziękuję" znaczy bardzo niewiele przy tak wielkiej ilości dobroci. Moim marzeniem jest samodzielność, ale nie osiągnę jej sam. Dlatego proszę, bądźcie dalej ze mną! Wspierajcie mnie dalej!
Kamil
Opis zbiórki
Jeszcze kilka miesięcy temu prowadziłem aktywne życie: siłownia, basen, rower, bieganie. Sport był moją pasją, lecz nie sensem życia. Przede wszystkim jestem tatą – moja 9-letnia córeczka Julia to cały mój świat. Chciałem być dla niej wzorem, towarzyszyć jej w dorastaniu. Z uśmiechem, w ruchu, w każdej wspólnej chwili.
W maju 2025 roku wszystko się zmieniło... Zaczęło się od zwykłej rany na łokciu. Nic nie zapowiadało tragedii, myślałem, że szybko się zrośnie – jak wiele razy wcześniej bywało. Po dwóch dniach pojawiła się jednak gorączka… Wiedziałem, że dzieje się coś bardzo złego i natychmiast pojechałem do szpitala. Diagnoza była brutalna: SEPSA!

Choroba błyskawicznie zaatakowała cały mój organizm. Znalazłem się na OIOM-ie, gdzie lekarze walczyli o moje życie – płuca, nerki, wątroba przestawały funkcjonować. Martwica dotknęła kończyn.
Dawano mi zaledwie 1% szans na przeżycie.
Aby ratować moje życie, lekarze zdecydowali o amputacji. Byłem zbyt słaby, dlatego odbyła się w dwóch etapach. Wpierw straciłem jedną nogę – potem drugą. Za każdym razem patrzyłem pustym wzrokiem w miejsce, w którym wcześniej się znajdowały – wiedząc, że już nigdy nie odzyskam tej części siebie. I zastanawiając się: jak żyć dalej…?

Straciłem nogi, a wraz z nimi zdrowie, sprawność, poczucie bezpieczeństwa i niezależności. Nie straciłem jednak nadziei. Wiem, że dla mojej Julii, dla moich rodziców, dla Ani – mojej partnerki – muszę się podnieść. Muszę nauczyć się być i funkcjonować od nowa. Bo mam dla kogo!
Codziennie walczę z bólem, lękiem i niepewnością, ale wypełnia mnie też ogromna determinacja. Bywają dni, gdy uśmiech przychodzi nieco łatwiej. Są też takie, gdy zwątpienie przytłacza. Ale się nie poddaję, bo wiem, że jeszcze mogę wrócić – do życia, do aktywności, do ojcostwa takiego, jakie znam i kocham.

Niestety… Rehabilitacja i protezy nóg, które pozwolą mi odzyskać choć część dawnej sprawności, wiążą się z ogromnymi kosztami, których nie jestem w stanie sam udźwignąć – szczególnie w moim obecnym stanie.
Dlatego dziś proszę Was tak gorąco, jak jeszcze nikogo o nic nigdy nie prosiłem: pomóżcie mi! Tak bardzo chcę stanąć na nogi – dosłownie i w przenośni. Chcę znów pobiec za rowerkiem mojej córki. Chcę wrócić do życia. Każda złotówka to dla mnie krok bliżej do nowego początku.
Kamil
- Wpłata anonimowa100 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- 50 zł
- MrGroke100 zł
Sił i wytrwałości !
- Kariu50 zł
- Wpłata anonimowa50 zł