
Tomograf wykrył 2 guzy! Pomóż Kamili wygrać walkę z nowotworem i odzyskać utraconą sprawność❗️
Cel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja, samochód przystosowany do osoby niepełnosprawnej
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja, samochód przystosowany do osoby niepełnosprawnej
Aktualizacje
Ten ból jest nie do wytrzymania! Błagam, pomóż mi!
Choruję od bardzo dawna. Ból jest naprawdę nie do zniesienia. Nogi odmówiły już praktycznie całkowitego posłuszeństwa. Dochodzą mi kolejne jednostki chorobowe, mam wizyty u kolejnych specjalistów. Każdy taki wyjazd to cierpienie.
Od jakiegoś czasu boli mnie brzuch. Przeszłam wiele operacji, po których zostały blizny i zrosty. Myślałam, że to przez to. Jednak podczas badania tomografem wykryto dwa guzy. Zaczynam gorączkować, a ból powtarza się częściej. Jestem w trakcie dalszego diagnozowania.
13 maja znów jadę do chirurga bariatrycznego. Chcę pozbyć się nadmiaru masy ciała. Miałam już pierwszą wizytę u dietetyka.
Mam coraz więcej badań i leków, które muszę zażywać. Leki pochłaniają bardzo dużo pieniędzy. Jest mi coraz trudniej je wykupywać. Zdarza się, że przez to później brakuje nam środków na życie. Oprócz leków ogromnymi wydatkiem jest paliwo na dojazdy. Zdarza się, że jadę do Wrocławia 2–3 razy w tygodniu, do tego rehabilitacja i wyjazdy do lekarza rodzinnego.
Coraz rzadziej wychodzę na spacery, bo nogi i ból na to nie pozwalają. Siedzenie na wózku to dla mnie również ogromny wysiłek, bo większość czasu muszę spędzać na boku. Nie mogę długo siedzieć prosto.

Są dni, kiedy czuję się lepiej. Wtedy mogę wyjść z córką na krótki spacer, ale pchanie mojego wózka też jest trudne. Chciałabym móc funkcjonować normalnie – chodzić na normalne spacery z rodziną czy móc ugotować obiad.
Psychicznie jestem już bardzo zmęczona. Walczę z bólem, biorę silne leki, które powodują poważne skutki uboczne. Gdy biorę leki przeciwbólowe, cierpi na tym trzustka – wyniki krwi na to wskazują.
Ale najgorsze jest to, że cierpi także cała moja rodzina. Po wzięciu leków jestem dla nich nieobecna przez trzy–cztery dni. Wtedy wszyscy przy mnie czuwają. Czasami czuję się bezsilna wobec moich schorzeń, ale wiem, że mam ich obok – mój kochany mąż i moje kochane dzieciaczki wspierają mnie w tej walce.
Będę wdzięczna, jeśli Wy również mnie wesprzecie – wpłatą, udostępnieniem czy dobrym słowem. Trudno mi prosić o pomoc. Zawsze to ja starałam się pomagać innym. Muszę jednak zrobić wszystko, by odzyskać dawne życie.
Kamila
Opis zbiórki
Codziennie patrzę na świat z poziomu wózka. Marzę, by poczuć, choć namiastkę wolności… Mam 42 lata. Nie tak miało wyglądać moje życie. Jeszcze nie tak dawno byłam zwyczajną kobietą. Miałam swoje marzenia, codzienne obowiązki, plany na przyszłość. Byłam aktywna, samodzielna, starałam się dawać z siebie wszystko dla moich dzieci i męża. Dziś? Dziś każdego dnia toczę walkę z własnym ciałem i bezradnością…
Od 4 lat poruszam się na wózku inwalidzkim. Choruję na ostre przewlekłe zapalenie trzustki oraz cukrzycę typu 3 z powikłaniami. Moje ciało nie chce już współpracować. Mam orzeczony znaczny stopień niepełnosprawności na stałe. Leczę się w poradni leczenia bólu, ale to leczenie często nie przynosi ulgi. Przeciwnie, mam silne skutki uboczne: nudności, wymioty, ogromne zmęczenie. Trudno nie popaść w ciemność, gdy całe dnie spędza się w łóżku, nie mogąc zrobić najprostszych rzeczy.
Mam coś, co jest moim największym skarbem moją rodzinę. Męża, który codziennie dźwiga cały świat na swoich barkach. Dzieci, które starają się uśmiechać, choć widzą, że mama nie ma siły. Kochają mnie taką, jaka jestem, choć ja sama często tej siebie nie potrafię już zaakceptować.

Zbieram pieniądze na coś, co wielu uznałoby za zwykłą rzecz: samochód. Ale dla mnie i mojej rodziny to byłaby ogromna zmiana. Chcemy kupić większe auto, do którego bezpiecznie i wygodnie zmieści się mój wózek. Teraz każde wyjście do lekarza, na rehabilitację czy nawet odwiedziny u bliskich to męczarnia, nie tylko fizyczna, ale i psychiczna. Z każdym wyjazdem towarzyszy nam stres: czy dam radę, czy nie zasłabnę?
Dla wielu to tylko auto. Dla mnie to symbol wolności, szansa na życie poza czterema ścianami. To również ulga dla mojego męża, który codziennie walczy o to, by było nam choć trochę lżej. Nie marzę o cudach, nie proszę o luksusy. Proszę, tylko o szansę na godniejsze życie, bez ciągłego strachu, bez bólu związanego z każdym transportem, bez tego duszącego uczucia, że jestem ciężarem.
Nie chcę już tylko przetrwać. Chcę żyć i wrócić do sprawności fizycznej, psychicznej, emocjonalnej. Wiem, że nie wszystko odzyskam, ale nie chcę się poddawać. Nie mam już siły walczyć samotnie. Potrzebuję Waszej pomocy każdej, nawet najmniejszej.
Każda złotówka ma dla mnie ogromne znaczenie. Jest krokiem ku godniejszemu życiu. Każda złotówka to szansa, że nie utknę na zawsze w czterech ścianach. Proszę, pomóżcie mi w tej trudnej walce!
Kamila
- Wpłata anonimowa100 zł
- Monika50 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- 20 zł
- Wpłata anonimowa100 zł
- Wpłata anonimowaX zł