Kamilla Wesołowska - zdjęcie główne

Rak chce rozdzielić mnie z mężem i synem - błagam o ratunek, by ocalić życie❗

Cel zbiórki: walka z nowotworem: mastektomia, dojazdy, leczenie, rehabilitacja

Zgłaszający zbiórkę:
Kamilla Wesołowska
Grudziądz, kujawsko-pomorskie
rak jajnika
Rozpoczęcie: 30 września 2020
Zakończenie: 2 stycznia 2023
1012 zł
Wsparło 48 osób

Cel zbiórki: walka z nowotworem: mastektomia, dojazdy, leczenie, rehabilitacja

Zgłaszający zbiórkę:
Kamilla Wesołowska
Grudziądz, kujawsko-pomorskie
rak jajnika
Rozpoczęcie: 30 września 2020
Zakończenie: 2 stycznia 2023

Opis zbiórki

Mam na imię Kamila, mam 44 lata, kochającego męża i syna. Mam też raka, jeden z najbardziej śmiertelnych nowotworów – rak jajnika... Walczę o życie i rozpaczliwie potrzebuję Waszej pomocy. Nie jestem jeszcze gotowa na pożegnanie...

Moje życie legło w gruzach w sierpniu 2019 roku... Wtedy, po serii badań, okazało się, że moje ciało stało się domem dla straszliwego nowotworu. Nadzieja zniknęła, został rozpacz i strach... Jeszcze przed chwilą cieszyłam się życiem, pracą, rodziną... Po tej wiadomości moje życie legło w gruzach. Nie rozumiałam, dlaczego akurat ja? Przecież to takie niesprawiedliwe. Załamałam się i zamknęłam w sobie. W głowie krążyła tylko jedna myśl – ile jeszcze życia mi pozostało?

Po konsultacjach lekarskich trafiłam do szpitala onkologicznego w Bydgoszczy. Po zapoznaniu się z moim stanem lekarze podjęli szybką decyzję – natychmiastowa operacja. Usunięto wszystko, co było możliwe. Na szczęście zdążyłam zostać mamą... Liczyło się dla mnie jedno - to, by wyzdrowieć, żeby żyć.

Zaczęłam chemię, a potem przyjmowanie leku... Wydawało mi się, że już będzie dobrze, miałam nadzieję i lepsze widoki na przyszłość. Znów poczułam, że oddycham i z radością spoglądam w jutro... Niestety nowotwór to zdradliwa choroba. Znów coś złego zaczęło się dziać. Markery nowotworowe systematycznie rosną. Przede mną kolejna wizyta i martwię się, że czeka mnie ponowna chemioterapia, a i być może operacja. Gdyby nie wsparcie męża, syna i przyjaciół, którzy nie pozwalają mi się poddać i załamywać, nie wiem, czy podjęłabym ponowną walkę. Chcę żyć dla siebie i mojej rodziny, i zrobię wszystko, aby tu zostać…

Kamilla Wesołowska

Niestety, nowotwór to śmiertelny przeciwnik - ten, który mnie zaatakował, ma podłoże genetyczne. Stwierdzono u mnie mutację genu BRCA 1 - u jego nosicielek obserwuje się 50-80% ryzyko wystąpienia raka piersi i około 40% ryzyko raka jajnika. Najczęściej na raka sutka zapadają osoby w moim wieku... Jestem w grupie ryzyka i muszę działać, aby ratować życie.

Chcę przejść operację profilaktycznej mastektomii obu piersi. Bardzo się boję, ale wiem, że to najlepsze wyjście... Potem czeka mnie długa rehabilitacja - na nowo będę musiała nauczyć się funkcjonować, podnosić ręce i nimi operować... Chcę pozbyć się realnego zagrożenia nowotworem, chcę żyć. 

Operacja usunięcia jednej piersi kosztuje około 15 tysięcy złotych... Do tego rehabilitacja, konsultacje medyczne, badania kontrole, leki i dojazdy do placówek medycznych.

Chcę jeszcze zobaczyć mojego syna przed ołtarzem, doczekać się wnuków. Chcę jeszcze być z moim mężem, wspólnie przejść to życie, które nam zostało dane. Nie mogę ich jeszcze zostawić – to jeszcze nie ta chwila, to jeszcze nie ten czas...

Tylko dzięki Waszej pomocy tli się jeszcze we mnie nadzieja na życie i spełnienie moich marzeń. Błagam - pomóżcie mi żyć.

Kamilla

Wpłaty

Sortuj według
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    X zł
  • Ewa
    Ewa
    Udostępnij
    2 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    50 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    50 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    10 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    X zł

    będzie dobrze - nie martw się dasz radę :) !!!