Zbiórka zakończona
Karol Zwolan - zdjęcie główne

Dla moich synków muszę odzyskać sprawność!

Cel zbiórki: roczny turnus rehabilitacyjny

Zgłaszający zbiórkę:
Karol Zwolan, 39 lat
Warszawa, mazowieckie
stan po wypadku, porażenie czterokończynowe
Rozpoczęcie: 24 stycznia 2019
Zakończenie: 24 kwietnia 2020
10 020 zł(15,7%)
Wsparło 175 osób

Cel zbiórki: roczny turnus rehabilitacyjny

Zgłaszający zbiórkę:
Karol Zwolan, 39 lat
Warszawa, mazowieckie
stan po wypadku, porażenie czterokończynowe
Rozpoczęcie: 24 stycznia 2019
Zakończenie: 24 kwietnia 2020

Opis zbiórki

Jedna chwila, kilka sekund i moje życie złamało się razem z potrzaskanym kręgosłupem. Właśnie urodził mi się drugi syn, a dla moich najbliższych wielka radość splotła się z ogromnym dramatem. Ja tego nie pamiętam, bo przez 1,5 miesiąca byłem w śpiączce. Wkrótce miną 2 lata od tamtych wydarzeń, a ja każdego dnia walczę o powrót do zdrowia i sprawności. Marzę o tym, żeby wziąć moich synów samodzielnie na ręce, a do tego potrzebna jest intensywna i bardzo kosztowna rehabilitacja.

Karol Zwolan


Nie docenia się zdrowia, dopóki się go nie straci. Przekonałem się o tym brutalnie na własnej skórze. Czy kiedykolwiek idąc na spacer zastanawiałeś się na tym, że twoje nogi chodzą? Najpierw lewa, potem prawa i znowu lewa. Krok za krokiem, to takie proste i oczywiste. Niestety, już nie dla mnie… Nogi nie chcą mnie słuchać, po prostu nie działają. Pozostał wózek…


Przez wiele miesięcy byłem w szpitalu, daleko od najbliższych. Mój nowo narodzony syn wymagał opieki, a ja nie mogłem się nim zająć, bo sam byłem bezradny niczym niemowlę.

Godziny rehabilitacji, ćwiczeń, nieustanna walka o powrót do zdrowia i próba odzyskania choć części utraconej sprawności. A do tego wszystkiego jeszcze padaczka. To moja codzienność. Piekielnie trudna i przygniatająca.

Karol Zwolan


Niestety, po roku od wypadku dostałem infekcji, nastąpił obrzęk mózgu, przez 3 dni walczyłem o życie. Cała dotychczas osiągnięta praca poszła na marne, a rehabilitację musiałem zaczynać od początku. Wróciłem do punktu wyjścia. Teraz powoli odzyskuję pogubione mięśnie i robię postępy bardzo małymi kroczkami na tyle, że mogę już samodzielnie, zabezpieczony pasami siedzieć na wózku.


Każdy ojciec marzy o tym, żeby wziąć swoje dziecko na ręce, posadzić sobie na barkach i pokazać cały ten piękny świat, który nas otacza. Dla mnie to obecnie marzenie ściętej głowy. Moi chłopacy potrafią wspiąć się do mnie na wózek i usiąść obok, ale nie mogę ich przytrzymać, podnieść. Ręce też wciąż za słabe, bezradne… Szczytem możliwości jest zjedzona samodzielnie kanapka.


Muszę się skupić na dalszej rehabilitacji. Pobudzaniu mięśni, przypominania rękom i nogom, do czego zostały stworzone. Muszę wrócić do sprawności, moja rodzina mnie potrzebuje. Niestety to pociąga za sobą ogromne koszty, a do pracy pójść nie mogę — została mi nędzna renta… Wiem, że długa i kosztowna droga przede mną, dlatego proszę o pomoc!

Karol Zwolan


Możesz być nie wiem jak wielkim twardzielem, ale kiedy twoje dzieci pytają “czy się z nimi pobawisz”, a siedzisz bezradnie jak kołek na wózku, łzy same lecą po policzkach. Mam dopiero 32 lata, całe życie przede mną — moje i dzieciaków. Czy mają zapamiętać ojca jako duże dziecko, wiecznie potrzebujące we wszystkim pomocy? Wierzę, że z Twoim wsparciem może to się zmienić i jeszcze odzyskam choć część sprawności!

Karol

Wybierz zakładkę
Sortuj według
  • Magdalena
    Magdalena
    Udostępnij
    20 zł
  • Katarzyna Pietruszyńska
    Katarzyna Pietruszyńska
    Udostępnij
    18 zł

    Chociaż tyle ;)

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    10 zł
  • Zbyszek
    Zbyszek
    Udostępnij
    20 zł

    Trzymaj się i nigdy się nie poddawaj. Masz dla kogo walczyć !!

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    10 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    10 zł

Ta zbiórka jest już zakończona. Zobacz innych Podopiecznych, którzy czekają na Twoją pomoc.

WesprzyjWesprzyj