
„Każdy wieczór to moja mała apokalipsa” – pomóż Karolinie po wypadku!
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Aktualizacje
Proszę, pomóż mi! Boję się przyszłości. Boję się, że ból NIGDY nie minie!
Nigdy nie zapomnę tych strasznych chwil, kiedy uderzył we mnie samochód. Wciąż czuję ból. Pracuję. Płaczę.
W listopadzie 2025 rozpoczęłam leczenie u specjalistki z Gdyni pod kątem fizjoterapeutycznym – skupionym głównie na kompleksowym leczeniu ciała wykończonego przez ból. Opracowała plan leczenia ze specjalistą z Dortmundu, który leczy mnie od strony ortodontyczno-stomatologiczno-protetycznej i głęboko wierzę, że ten duet doświadczenia i wiedzy w końcu pomoże.
W międzyczasie na wizycie 23 grudnia okazało się, że miednica krzywo się zrosła, do czego doprowadziło trzymiesięczne chodzenie z połamaną miednicą. Wracałam od specjalistki pociągiem, wciąż mając w głowie jej słowa. Widziałam ludzi jadących na święta. Uśmiechali się. Mnie z bólu chciało się płakać.
Stwierdziłam wtedy, że wielogodzinne dojazdy co tydzień do Gdyni utrudniają leczenie. Zaczęłam więc szukać pracy w województwie pomorskim. I teraz właśnie tutaj uczę matematyki. Jest to już kolejna przeprowadzka pod kątem walki o zdrowie.
Jestem już bardzo zmęczona, wręcz wykończona pracą w szkole nad półtora etatu i jeszcze wieczorami (korepetycje) i w weekendy (liceum dla dorosłych). Jest to naprawdę trudne, ale nie mam wyjścia.
Przez prawie pięć lat nie uzyskałam właściwej pomocy, pomimo ciągłych poszukiwań. Teraz zmiany w stawach są tak znaczne, że jeszcze przez kilka lat będę nosić na żuchwie różne szyny. I ostatecznie nie wiadomo, czy kiedykolwiek ból minie. Na pewno będzie towarzyszył mi ten męczący pisk w prawym uchu, który od tylu lat nie ustąpił nawet na sekundę. I tak ma być już zawsze. To mnie przeraża, boję się myśleć o przyszłości.
Teraz, lecząc się u dwójki specjalistów, wreszcie zachodzą pewne zmiany, choć wszystko przebiega bardzo powoli. Mogę troszkę szerzej otworzyć usta i troszkę bardziej przesuwać żuchwę w prawo i lewo. Mięśnie twarzoczaszki, które strasznie bolały i utraciły swoją ruchliwość, powoli znów zaczynają się ruszać, choć nadal nie wszystkie i nadal bardzo bolą.
Ale ból to nie jedyna przeszkoda. Pod koniec marca miałam kolejną aksjografię cyfrową i zrobienie już następnej szyny kosztowało 3500 zł. Z uwagi na bardzo częste wizyty u specjalistki z Gdyni średni na miesiąc koszt leczenia wynosi około 3000 zł. Są miesiące, gdy koszty są zdecydowanie wyższe, a niekiedy niższe, ale w każdej opcji przytłaczają.
Od długiego czasu jesteście przy mnie, moi wspaniali Darczyńcy. Tylko dzięki Wam mogę toczyć moją bolesną walkę o zdrowie. Bez Was bym nie miała środków na leczenie. Serdecznie Wam dziękuję i proszę, bądźcie dalej ze mną.
Karolina
Kładłam się na podłodze i po prostu płakałam z bólu... Potrzebna pomoc!
Bardzo ciężko pracować z ciągłym bólem… Nieraz zamykałam się w toalecie czy gabinecie, kładłam się na podłodze i po prostu płakałam przez ból głowy. Nie miałam wyjścia. Muszę radzić sobie sama…
Czekałam na rozpoczęcie leczenia u specjalistki w Gdyni (listopad 2025). Na to leczenie starałam się oszczędzać środki, jednak ból głowy jest tak bardzo silny, że cały czas szukałam pomocy.
W czerwcu trafiłam w końcu do specjalistów w Warszawie. Najpierw przez cały dzień przechodziłam badania z wykorzystaniem nowoczesnej aparatury. Wykonano aksjografię cyfrową, model mojej szczęki i wszystkie niezbędne wyciski do wykonania specjalistycznych szyn. Wyrównano także żuchwę, gdyż przez wszystkie te lata cały czas była przesunięta, co spowodowało głębokie urazy. Pokazano na modelu mojej szczęki, że szyny wcześniej wykonane tylko pogłębiały uraz – żuchwa pod ich wpływem nieprawidłowo się układała!
Bardzo płakałam… Przez wiele miesięcy wierzyłam, że ból minie. Bardzo dużo zapłaciłam za te szyny… Odczuwam też wyrzuty sumienia, ponieważ były opłacone ze środków ze zbiórki. Zarazem odczuwam OLBRZYMIĄ wdzięczność, gdyż tylko dzięki moim Aniołom Stróżom-Darczyńcom mogłam rozpocząć leczenie u specjalistów z Dortmundu. Bez Was bym nie była w stanie szukać pomocy. Macie WIELKIE SERCA. Tylko dzięki Waszemu wsparciu mogę nadal toczyć bardzo ciężką walkę o zdrowie.
Nie wiadomo jednak, czy po tylu latach są szanse na wyleczenie. Specjaliści z Dortmundu uwydatnili, że pogłębianie urazu wskutek tych karygodnych błędów doprowadziło do tego, że najprawdopodobniej już zawsze będzie towarzyszył mi pisk w prawym uchu. Na razie według wytycznych muszę ciągle nosić szyny na szczęce aż do października 2026. Pod wpływem tych szyn mięśnie twarzy powoli będą wracać do prawidłowego położenia.
Ale to nie pójdzie tak łatwo… Wskutek tych szyn na policzkach od wewnątrz w jamie ustnej zaczęły powstawać krwawe i bardzo bolesne rany. To powoduje ból przy jedzeniu i nawet przy piciu herbaty. Tak ma być do końca ich noszenia, a nie wiadomo, czy to coś da.
Nie wyobrażam sobie, abym aż do śmierci nie miała nawet minuty bez bólu głowy, nawet jednego posiłku bez bólu… Jest coraz ciężej, ale nie chcę się poddawać. Proszę, bądźcie dalej ze mną. Tylko dzięki Wam będę mogła walczyć dalej!
Karolina
Mam szansę na życie bez bólu!
Niestety, po wielu miesiącach leczenia straszny ból nadal towarzyszy mi każdego dnia. Wizyty dają chwilową ulgę i dzięki temu jestem w stanie spożywać jedzenie, ale ta krótka i tylko nieznaczna ulga w wielkim bólu szybko mija.
Znalazłam kontakt do wybitnej specjalistki od zaburzeń stawów skroniowo-żuchwowych. Pani doktor okazała się najlepszą specjalistką, u jakiej byłam od dnia wypadku. Niestety termin rozpoczęcie leczenia jest bardzo odległy, planowo mam rozpocząć terapię 18.11.2025 roku… Leczenie będzie trwało kilka miesięcy.
Nie mogę przestać korzystać z pomocy aż do tego czasu, gdyż ból stałby się nie do wytrzymania. Równocześnie martwię się bardzo, że nie będzie mnie stać na docelowe leczenie....
Bardzo Was proszę trzymajcie kciuki, aby Pani doktor okazała się moim wybawicielem. Nie wiem, jak długo będę w stanie trwać w tym niekończącym się bólu… Serdecznie dziękuję za dotychczasową pomoc i proszę o dalsze wsparcie!
Karolina
Opis zbiórki
Mam wrażenie, jakby moje szczęśliwe życie zakończyło się w grudniu 2020 roku. Jechałam pewnego dnia na rowerze w kamizelce odblaskowej, po drodze z pierwszeństwem przejazdu. Był słoneczny dzień i czułam się bezpiecznie. Nie podejrzewałam, że zaraz stanę się ofiarą wypadku...
Nagle uderzył we mnie samochód! Poczułam ogromny ból w prawej nodze, gdzie mam gwóźdź chirurgiczny po operacji, którą miałam w 2015 roku. Auto uderzyło w moją prawą nogę i upadłam... Zdołałam na szczęście zabezpieczyć się przed obrażeniami głowy! Trafiłam do szpitala, jednak nie od razu udało się uzyskać pomoc...
Z początku na podstawie zdjęć RTG stwierdzono, że podczas wypadku nie doszło do złamań. Mimo to, w poradni ortopedycznej, gdzie rozpoczęłam leczenie w ramach NFZ skarżyłam się na silny ból w okolicy kości łonowej. Po trzech miesiącach udało mi się uzbierać środki na tomografię komputerową, która wykazała, że doszło do pęknięcia kości łonowej prawej i kości kulszowej prawej oraz silnego potłuczenia kości biodrowej. To oznacza, że podczas wypadku złamałam miednicę! Przez trzy miesiące musiałam żyć z obrażeniami... Aż do momentu, kiedy miednica sama się zrosła. Miałam nadzieję, że to już koniec moich zmagań ze zdrowiem. Nie mogłam się bardziej pomylić…

W marcu 2021 roku w trakcie czytania zaczęła mnie bardzo mocno boleć głowa. Jechałam wtedy samochodem jako pasażerka i z początku myślałam, że to reakcja błędnika i ból zaraz przejdzie. Niestety, nie ustąpił i od tej chwili nie minął nawet na minutę! Jeździłam po całej Polsce w poszukiwaniu ratunku. Wielu specjalistów próbowało mi pomóc, ale nie było żadnych rezultatów. Dopiero po ponad 2 latach znalazłam osteopatę, który w wyniku olbrzymiej pracy nastawił mi żuchwę. Do dziś mam zdeformowaną twarz w okolicach uszu i słyszę pisk w prawym uchu. Diagnoza, jaką postawiono to zaburzenia stawów skroniowo-żuchwowych – w wyniku uderzenia przez samochód doszło do przemieszczenia krążka stawu. Każdy posiłek wiąże się dla mnie z ogromnym dyskomfortem... Nawet zwyczajne czynności, jak mycie zębów, powodują u mnie ból!
Obecnie pracuję na prawie dwa etaty, do tego udzielam korepetycji, a w weekendy pracuję w liceum dla dorosłych – mimo ogromnego bólu głowy. Działam tak intensywnie, aby mieć możliwość konsultacji u specjalistów, którzy mogą mi pomóc! Odmawiam sobie wszystkiego, by mieć środki na leczenie. W pracy ukrywam to, z jakim silnym bólem głowy się zmagam. Najgorsze są wieczory, gdy organizm odreagowuje. Każdy wieczór to moja mała apokalipsa. Choć żyję skromnie, gdyby ktoś mi powiedział, że od jutra tracę wszystko, co posiadam, ale przestaje boleć mnie głowa, to nawet przez minutę nie zastanawiałabym się nad odpowiedzią. Wobec uporczywego bólu, rzeczy materialne tracą jakąkolwiek wartość.
Dalsze leczenie i rehabilitacja są ogromnie kosztowne i nie jestem w stanie podołać im sama. Bardzo proszę Was o pomoc – nawet niewielka wpłata przyczyni się do poprawy mojego stanu zdrowia. Będę Wam ogromnie wdzięczna!
Karolina
- Karolina100 zł
- Wpłata anonimowa500 zł
- VII D SP im. Mariusza Zaruskiego w Pucku557,10 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa500 zł
- Cynthia50 zł
Nie jest Pani sama ❤️