Pilne!
Karolina Ucieklak - zdjęcie główne

Zbyt wiele już wycierpiałam. Błagam o pomoc, walczę o życie i szansę na leczenie!

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, dieta

Organizator zbiórki:
Karolina Ucieklak, 42 lata
KATOWICE, śląskie
Zespół sztywności uogólnionej, nowotwór złośliwy tarczycy z przerzutami do węzłów chłonnych szyi, dystonia, stan po krwotoku podpajęczynówkowym z pękniętego tętniaka, niedoczynność przytarczyc, hipoglikemia reaktywna, celiakia, borelioza
Rozpoczęcie: 10 lutego 2025
Zakończenie: 13 lutego 2026
5500 zł
WesprzyjWsparło 66 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0781575
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż mi 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0781575 Karolina
Dostępne metody płatności:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo
Regularne wsparcie daje Karolinie poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, dieta

Organizator zbiórki:
Karolina Ucieklak, 42 lata
KATOWICE, śląskie
Zespół sztywności uogólnionej, nowotwór złośliwy tarczycy z przerzutami do węzłów chłonnych szyi, dystonia, stan po krwotoku podpajęczynówkowym z pękniętego tętniaka, niedoczynność przytarczyc, hipoglikemia reaktywna, celiakia, borelioza
Rozpoczęcie: 10 lutego 2025
Zakończenie: 13 lutego 2026

Opis zbiórki

Od lat żyję w cieniu bólu, niepewności i nieustannej walki z chorobami, które z każdym dniem coraz bardziej odbierają mi sprawność oraz przede wszystkim nadzieję. Moje życie stało się pasmem wizyt u lekarzy, pobytów w szpitalach, niezliczonych terapii i prób odnalezienia choć jednej skutecznej metody, która pozwoli mi poczuć ulgę. W Polsce wyczerpałam już wszystkie dostępne możliwości, dlatego jedyną szansą na dalsze leczenie jest zagraniczna diagnostyka i rehabilitacja. Wiem, że sama nie podołam temu finansowo.

Pierwsze objawy pojawiły się stopniowo, ale szybko zaczęły narastać, odbierając mi możliwość normalnego funkcjonowania. Diagnoza była jak cios – Zespół Sztywnego Człowieka. To rzadka, wyniszczająca choroba, która powoduje stałe napięcia mięśniowe, ból i sztywność ciała, ograniczając każdy najmniejszy ruch. Ataki bolesnych skurczy, które potrafią wygiąć moje ciało w nienaturalnych pozycjach, powodując ogromne cierpienie. Choroba rozprzestrzenia się na kolejne partie mięśni, obejmując szyję, kręgosłup, klatkę piersiową, a nawet mięśnie odpowiedzialne za przełykanie i oddychanie. Każdy oddech i ruch staje się walką.

Jakby tego było mało, po operacji usunięcia tarczycy wraz z węzłami chłonnymi, w wyniku nowotworu, zmagałam się z kolejnym ciosem – niedoczynnością przytarczyc i tężyczką, co prowadzi do ciągłych drętwień, skurczy i problemów metabolicznych. Każdego dnia czuję, jak moje ciało odmawia mi posłuszeństwa. Dodatkowo wylew i pęknięty tętniak sprawiły, że już nigdy nie będę w pełni sprawna. Moje ciało jest osłabione, a lekarze wciąż szukają przyczyny dalszego pogarszania się mojego stanu. Podejrzewają zespół paranowotworowy, ale diagnoza jest trudna i wymaga kosztownych badań.

Ostatnie cztery lata były dla mnie koszmarem – niekończące się pobyty w szpitalach, wizyty na SOR-ach, karetki i bezradność lekarzy, którzy rozkładali ręce, mówiąc mi, że nie wiedzą, jak mi pomóc. Ale ja nie chcę się poddać. Walczę każdego dnia, bo wciąż mam nadzieję, że gdzieś na świecie istnieje terapia, lekarz lub sposób, który może zatrzymać postęp moich chorób.

Przeszłam niezliczone terapie: sterydoterapię, immunoglobuliny, leczenie immunosupresyjne, terapię botuliną oraz dziesiątki różnych leków – ale żadne z tych metod nie przyniosły trwałej poprawy. Choroba postępuje, odbierając mi coraz więcej sił i możliwości. Moje ciało jest jak więzienie, w którym zamykają mnie skurcze, sztywność i nieustający ból. Czasem zwykłe podniesienie kubka, czy ubranie się staje się wyzwaniem, które wymaga ode mnie ogromnej determinacji i walki z własnym organizmem.

Nie mam już oszczędności. Wszystko, co miałam, pochłonęła walka o zdrowie – prywatne wizyty u specjalistów, badania, rehabilitacja, leki. NFZ nie refunduje terapii, które mogłyby mi pomóc, a prywatne leczenie jest poza moim zasięgiem. Czekam na komisję rentową, ale w tej chwili nie mam środków nawet na podstawowe potrzeby, nie mówiąc już o leczeniu, które jest kluczowe, aby powstrzymać rozwój choroby.

Zebrane środki pozwolą mi na dalszą diagnostykę i leczenie, zarówno w Polsce, jak i za granicą. Chcę skorzystać z konsultacji ze światowej klasy specjalistami, którzy mają doświadczenie w leczeniu takich przypadków jak mój. Potrzebuję również kosztownej rehabilitacji neurologicznej, która może poprawić moją sprawność i spowolnić postęp choroby. Bez niej moje ciało będzie coraz bardziej sztywne, a ból jeszcze bardziej wyniszczający. Nie mogę na to pozwolić.

Nie proszę o luksusy. Nie proszę o cud. Proszę jedynie o szansę – szansę na życie z mniejszym bólem i na leczenie, które może uratować moje życie. Nie pozwólcie, by brak środków zdecydował o moim losie. Nie chcę się poddać, ale bez Waszej pomocy nie mam na to szans. Dziękuję z całego serca za każdą formę wsparcia.

Karolina

Wybierz zakładkę
Sortuj według
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    200 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    X zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    100 zł
  • Wojtek
    Wojtek
    Udostępnij
    100 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    50 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    10 zł