Zbiórka zakończona
Kasia Popielczyk - zdjęcie główne

Na co dzień Kasia pomaga zwierzętom, teraz sama potrzebuje pomocy w walce z nowotworem!

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Kasia Popielczyk, 44 lata
Warszawa, mazowieckie
Nowotwór złośliwy - rak gruczołowy zewnątrz wątrobowych dróg żółciowych z przerzutami do węzła chłonnego i wątroby
Rozpoczęcie: 27 sierpnia 2024
Zakończenie: 25 lutego 2025
258 711 zł
Wsparły 3144 osoby

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0629394 Katarzyna

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Kasia Popielczyk, 44 lata
Warszawa, mazowieckie
Nowotwór złośliwy - rak gruczołowy zewnątrz wątrobowych dróg żółciowych z przerzutami do węzła chłonnego i wątroby
Rozpoczęcie: 27 sierpnia 2024
Zakończenie: 25 lutego 2025

Rezultat zbiórki

Drodzy Darczyńcy, 

z całego serca dziękuję za okazane wsparcie! 

Wasza pomoc była nieoceniona w tej trudnej walce. Daliście mi ogromną motywację i nadzieję na powrót do zdrowia. 

Przede mną jeszcze długa droga, dlatego proszę – trzymajcie za mnie dalej kciuki!

Kasia

Aktualizacje

  • Mój dawca okazał się być niezgodny! POMOCY!

    Drodzy Darczyńcy – ostatnio, dzieląc się z Wami najnowszymi informacjami mogłam przekazać dobrą nowiną. Niestety sprawy się skomplikowały…

    Okazało się, że mój partner nie może zostać moim dawcą części wątroby. Badania kwalifikujące nie poszły po naszej myśli i został zdyskwalifikowany jako mój dawca. Jako że przeszczep wątroby jest dla mnie obecnie jedyną drogą leczenia znalazłam się w punkcie wyjścia. Zostałam wpisana na ogólnokrajową listę osób do przeszczepu od zmarłego dawcy i czekam na narząd.

    Jak wiadomo, nikt nie jest w stanie określić, kiedy możliwość się pojawi – jedni mają szczęście i czekają parę tygodni, inni wiele miesięcy. A w przypadku choroby nowotworowej liczy się każdy dzień, nie mam chwili do stracenia! Oczywiście jest jeszcze szansa i żyję nadzieją, że inna zdrowa osoba o tej samej grupie krwi co moja (ARh+), lub o uniwersalnej grupie 0 zdecyduje się być moim dawcą.

    Skończyłam już sześciomiesięczny cykl chemioterapii, po tym czasie nie przynosi już ona dalszych korzyści. Otrzymuję tylko co 2 tygodnie dawkę przypominającą, ale wiem, że to mnie nie uratuje…

    Trwam więc w zawieszeniu. Przeszczep wątroby powinien odbyć się jak najszybciej, aby zdążyć przed wznową raka. Jestem teraz w najlepszym momencie do wykonania tej operacji, ale brak odpowiedniego dawcy uniemożliwia przejście zabiegu. Jest to dla mnie niezwykle frustrująca sytuacja.

    Dziękuję za Wasze dotychczasowe wsparcie i proszę o dalszą pomoc, szczególnie teraz, gdy nie wiem co przyniesie jutro. Każda wpłata, udostępnienie zbiórki czy dobre słowo, daje mi motywację do dalszej walki o to, co najcenniejsze. 

    Kasia

  • Minęło parę miesięcy...

    W przebiegu mojego leczenia zaszły korzystne zmiany – okazało się, że zakwalifikowano mnie do przeszczepu wątroby. To są bardzo dobre wieści, które mogą stanowić przełom w przebiegu mojej choroby. Jestem bardzo wdzięczna lekarzom za podarowanie mi tej szansy.

    Przeszczep będzie od żywego dawcy – jest to praktyka stosowana u nas w Polsce od niedawna, pomaga przyspieszyć proces, gdyż biorca nie musi czekać w kolejce po narząd.

    W moim przypadku dawcą będzie mój wspaniały chłopak. W tej sytuacji musieliśmy obydwoje przejść wiele badań, aby lekarze byli pewni, że przeszczep może się odbyć i żadnemu z nas nie zaszkodzi. Na obecną chwilę czekamy na wyniki ostatnich badań i wyznaczenie terminu przeszczepu.

    Przeszczep wątroby to bardzo ciężka, rozległa operacja, po której może się pojawić wiele powikłań. Kilka miesięcy po zabiegu będę przyjmować wysokie dawki leków immunosupresyjnych, niezbędnych, by nowy narząd nie został odrzucony przez mój organizm.

    Będę słaba, narażona na infekcje, nie będę mogła pracować, zwłaszcza że mój zawód wiąże się z kontaktem ze zwierzętami, a od nich łatwo złapać jakąś bakterię czy pasożyty. Także jeszcze długa droga przede mną do (nie)pełnego zdrowia, ale wkraczam na tę drogę z uśmiechem, bo ona daje mi szansę, że będę żyć.

    Dziękuję Wam za dotychczasowe wsparcie!

    Kasia

Opis zbiórki

Mam na imię Kasia. Do niedawna byłam zdrową, pełną życia osobą, lekarką weterynarii, która uwielbiała leczyć swoich futrzastych pacjentów. Kocham podróże – w trakcie studiów byłam wolontariuszką w wiejskim szpitaliku dla bezdomnych zwierząt w Indiach. Chciałabym dalej podróżować i odkrywać świat, lecz na przeszkodzie stanęła mi choroba.

Niespodziewanie, na początku 2024 roku z kogoś, kto leczy, sama stałam się pacjentką – zachorowałam na rzadki nowotwór dróg żółciowych. Diagnoza była szokiem. Nie jestem w grupie ryzyka, żyłam zdrowo... Może przeważył czynnik genetyczny – na raka wątroby zmarli obydwaj moi dziadkowie. I jak tu walczyć z takim spadkiem?

Katarzyna Popielczyk

Na początku jednak minęło trochę czasu, zanim lekarze odkryli, co mi jest. Dopiero gdy dostałam żółtaczki i trafiłam na ostry dyżur w szpitalu, USG brzucha wykazało około 4-centymetrowy guz we wnęce wątroby.

Musiałam przejść kilka zabiegów udrażniania dróg żółciowych, uciskanych przez guza. Raz w tygodniu przyjmuję chemioterapię, na którą mój organizm dobrze zareagował, co wykazała tomografia wykonana 3 miesiące od rozpoczęcia. Guz we wnęce wątroby oraz ogniska przerzutowe się zmniejszyły.

Katarzyna Popielczyk

Jednak w przypadku tego nowotworu sama chemioterapia nie wystarczy. Konieczny jest zabieg usunięcia guza lub przeszczep wątroby. To bardzo trudne operacje i nie zawsze możliwe do przeprowadzenia…

Konsultuję się na bieżąco z lekarzami z różnych krajów, ponieważ w Polsce operacja może nie być możliwa. Nie wiem, jak dalej potoczą się moje losy. Póki co, staram się normalnie żyć. Raczej dobrze znoszę chemię, nie straciłam włosów – to tak ważne dla kobiety, by w całym tym piekle czuć się jednak atrakcyjnie. Staram się więcej czasu spędzać z rodziną.

Katarzyna Popielczyk

Regularnie muszę poddawać się badaniom kontrolnym, jak tomografia komputerowa czy rezonans. Konsultuję się też u lekarzy różnych specjalności. Co kilka miesięcy trzeba wymienić dreny w moich drogach żółciowych – po czasie się zapychają. Konieczne będzie też rozpoczęcie kosztownej immunoterapii.

Pobyty w szpitalu, prowadzenie mojej choroby w instytucie onkologicznym i chemioterapia są w ramach NFZ. Niestety za dostęp do najlepszych specjalistów i badania wykonane w szybkim terminie muszę zapłacić sama.

Chciałabym wrócić do dawnego życia, wykonywać z powrotem mój wspaniały zawód i uczestniczyć w życiu mojej rodziny i bliskich, którzy bardzo o mnie walczą. Przeszkodą są jednak duże koszta. Proszę, wesprzyjcie mnie w tej nierównej walce!

Kasia

Wpłaty

Sortuj według

Ta zbiórka jest zakończona, ale Kasia Popielczyk wciąż potrzebuje Twojej pomocy.

WesprzyjWesprzyj