Skrzywdzona przez tę, która powinna kochać...

Zbiórka na cel: zabezpieczenie leczenia diabetologicznego i rehabilitacji Kasi
Verified Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 765 osób
21 708 zł (47,05%)
Brakuje jeszcze 24 428 zł
Wesprzyj

Katarzyna Liszcz, 32 lata

MPD, FAS alkoholowy zespół płodowy, cukrzyca

Toruń, kujawsko-pomorskie

Rozpoczęcie: 04 Września 2017
Zakończenie: 27 Września 2018

24 Lipca 2018, 12:02
Uwaga – zmiana leczenia u Kasi!

5 czerwca 2018 roku zostałam podłączona do nowego systemu ciągłego monitorowania glikemii, do pompy z ciągłym monitorowaniem glikemii Mini Med - Paradigm Real – time, rozszerzonym o pompę insulinową. Pozwoli mi to jeszcze lepiej kontrolować moją chorobę oraz aktywnie działać w życiu społecznym.

Edukacja psychodiabetologiczna jest również kontynuowana. Podczas zajęć z psychodiabetologiem omawiamy wyniki cukrów, uczę się funkcjonowania w życiu społecznym, koryguję moje leczenie w zależności od potrzeb. Dzięki tym zajęciom robię ogromne postępy w leczeniu cukrzycy, ale również w funkcjonowaniu społecznym. Dzięki całościowemu leczeniu miałam okazję być przygotowana do zawodów sportowych, podczas których zajęłam 2 miejsce w kategorii lekkoatletycznej, w rzucaniu bulą. Do tej pory spotkania odbywały się

W ilości średnio 6 sesji na miesiąc. Podczas owych spotkań utrwalano zdobyte umiejętności, kontrolowano, jak dawkuję leki oraz rozmawiano ze mną o moich odczuciach. Dzięki tym bogatym doświadczeniom i ciągłej pracy nad sobą nauczyłam się panować nad cukrzycą w różnych sytuacjach. Po rocznej pracy z psychodiabetologiem zaczęłam wychodzić z domu, nawiązałam kontakty z otoczeniem. Ważne dla mnie i mojej rodziny było spotkanie na żywo z Panią Beatą, które odbyło się na mieście. 

Podsumowaliśmy pierwszy etap edukacji psycho-diabetologicznej, która jest szansą na mój dalszy rozwój i ustaliliśmy, co wymaga dalszej pracy. To spotkanie było dla mnie wielkim przeżyciem, gdyż do tej pory miałyśmy okazję rozmawiać wyłącznie przez telefon. Tym razem mogłyśmy się spotkać realnie, mogłam podziękować za ten okres wspólnej pracy i podzielić się tym, co osiągnęłam w ostatnim czasie. Pani Beata bardzo się ucieszyła, że jestem tak aktywna w życiu codziennym.

Katarzyna Liszcz

Na koniec spotkania podarowałam jej moją pracę plastyczną pt.: „Walentynka dla osoby życzliwej” zrobioną podczas zajęć w Domu Muz pod kierunkiem pani Joanny. Dzięki temu moje życie zmieniło się o 180 stopni i nabrało kolorowych barw. Dzięki systematycznej rehabilitacji zrobiłam ogromne postępy w poruszaniu się. Jestem w stanie za pomocą balkonika przejść 500 metrów za jednym razem. 

Napięcie mięśniowe się zmniejszyło. Specyfika chodu i utrzymania równowagi również uległa poprawie. Dalsze leczenie musi być kontynuowane w sposób ciągły. Dziękuję za każdą pomoc i Wasze wsparcie. Pozdrawiam serdecznie, Kasia.

Dalej potrzebuję Waszego wsparcia, bo nowy system kontrolowania glikemii to nowe koszta. Proszę Was o pomoc i zakażdą z całego serca dziękuję. 

Kasia

Pokaż wszystkie aktualizacje

Skrzywdziła ją osoba, która powinna ją kochać. Gdyby nie jej matka, nie byłoby jej na świecie. Gdyby nie jej matka, byłaby też zdrowa jak inne dzieci. Kiedy była w łonie matki, tam, gdzie powinna być bezpieczna, doznała niewyobrażalnej krzywdy, której skutki będzie odczuwała do końca życia. Po piętnastu latach okazało się, że za wszystkim stoi FAS, czyli alkoholowy zespół płodowy. Gdyby jej mama, kochała ją bardziej niż nałóg, Kasia mogłaby dzisiaj mieć swoją rodzinę, rozwijać się, podróżować i żyć tak jak każdy szczęśliwy człowiek.

Ktoś lekkomyślnie zdecydował za nią, że będzie inaczej, że nigdy nie stanie na nogi, że będzie kalekim, leżącym dzieckiem, które nigdy nie wypowie słowa, które umrze w zapomnieniu w smutnej sali jakiegoś obskurnego domu opieki. Matki Kasia nigdy nie poznała, zmarła, zanim mogła w ogóle zobaczyć, co zrobiła z życiem swojego dziecka.

Dziś staje do kolejnej walki o życie. Tym razem na jej drodze staje jeszcze większe zagrożenie – cukrzyca. Porażenie Mózgowe sprawia, że skoki cukru są niewyczuwalne i mogą ją zabić dosłownie w każdej chwili...

Katarzyna Liszcz

Kasia przyszła na świat, choć nikt o niej nie marzył, nikt też specjalnie na nią nie czekał. Urodziła się inna, słabsza, pokrzywdzona, z porażeniem mózgowym, malutka zaledwie 900 gramów – mniej niż torebka cukru. Nikt nie dawał szansy na żadnym etapie jej życia. Ona jednak pięła się do przodu, łamała schematy, odraczała wyroki. Nikt nie dawał jej szansy na przeżycie, a ona wciąż jest, żyje, doświadcza tego życia, mało tego, zdążyła je pokochać. Miała nie chodzić, nie mówić, a poprzez upór sama sprawiła, że dzisiaj możemy spotkać ją na spacerze, rozmawiać z nią całymi godzinami. Przez ten czas nie usłyszymy słowa skargi, nie wyczujemy w głosie smutku, czy rozgoryczenia...

Kasia mogłaby przeklinać rzeczywistość, zatracać się w smutku i przygnębieniu, ale wybrała prostszą drogę, taka zgodną z jej charakterem – zaakceptowała rzeczywistość i jak sama mówi, miała w życiu więcej szczęścia niż pecha. "Małżeństwo, które wcześniej adoptowało mojego starszego brata, zabrało i mnie do siebie. Wszyscy się dziwili, bo po co komu niepełnosprawne dziecko? Nie mogłam trafić lepiej. Dziś mam 31 lat. Moi rodzice musieli wówczas zdecydować, czy dadzą radę się mną opiekować. Wymagałam ogromnej pracy, zaangażowania, miłości, a efekty były jedną wielką niewiadomą. Moim rodzicom pomogła modlitwa" – opowiada.

Często słyszeli, że chore dziecko zniszczy ich życie. Nie poddali się. Jest drugim z czwórki adoptowanych przez nich dzieci. Rodzice wspominają, że kiedy miała dwa latka, zamiast radośnie biegać i mówić pierwsze słowa, leżała tylko w swoim łóżeczku. Nie wie, czy tak bardzo była chora, czy może tak bardzo cieszyła się, że ma to własne łóżeczko. "Moi nowi rodzice, zrobili w życiu coś, co nie mieści się w głowie. Zaopiekowali się kalekim dzieckiem, pokochali je, walczyli o sprawność i godne życie w przyszłości" – dodaje. Kasia przeszła godziny rehabilitacji, a pracowała jak tytan, nigdy nie marudząc, nigdy nie szukając wymówek.

Katarzyna Liszcz

Rozwój fizyczny, neurologiczny, ruchowy – Kasia ze wszystkim pozostawała w tyle. Szybko zrozumiała, że jeśli teraz nie zacznie gonić, całe życie spędzi przykuta do łóżka. Wysiłek fizyczny jest z nią do tej pory, w każdej sekundzie  życia. Podczas ubierania się, czy nawet podczas zwykłej zmiany pozycji ciała, często wymaga pomocy drugiego człowieka. Prosi jednak bardzo rzadko i zawsze najpierw próbuje sama. Stara się być samodzielna i niezależna. Pomaganie innym daje jej najwięcej radości, tylko to, co robi dla innych, jest tak naprawdę ważne. To pozwala jej czuć, że jest komuś potrzebna, że ktoś na nią czeka, a jej wysiłek, czas komuś poświęcony przynosi ulgę, uśmiech, zadowolenie. Szczęście różnie się objawia, a Kasia swoje znalazła.

Obecnie jest aktywna zawodowo, współtworzy radio internetowe „Czatowa Nuta”, pomaga także jako wolontariuszka. "Mimo że mam cukrzycę, dziecięce porażenie mózgowe i FAS (alkoholowy zespół płodowy) - staram się żyć pełnią życia na miarę swoich możliwości, udało mi się skończyć kurs wprowadzenia do psychologii, organizowany przez Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne i Uniwersytet Warszawski, oraz kurs pierwszej pomocy przedmedycznej.
Ukończyłam internetową szkołę o specjalności promotor zdrowia z dieto-profilaktyką."

Oprócz alkoholowego zespołu płodowego i dziecięcego porażenia mózgowego zdiagnozowano u Kasi również cukrzycę. Organizm wszedł w stan ketozy, czyli zatrucia od obecności ciał ketonowych. Nagłe skoki poziomu cukru we krwi są bardzo niebezpieczne. Jedynym wyjściem jest praca aparatu pomiarowego Guardian Real Time, który nieustannie monitoruje stan glukozy w organizmie. Miesięczne korzystanie z tego urządzenia to koszt ponad 800 zł – tyle bowiem kosztują elektrody enzymatyczne na 30 dni – za dużo...

Katarzyna Liszcz

Narodowy Fundusz Zdrowia odmówił refundacji wydatków. Nie przewiduje on refundacji na osprzęt do ciągłego monitorowania glikemii. Konieczna jest także rehabilitacja metodą PNF – stabilizuje ona cukier we krwi i zmniejsza napięcie mięśniowe, przez co daje szansę na samodzielność.

"Pracuję zawodowo, zdalnie z domu przez internet na 1/2 etatu i jako wolontariusz, nie skarżę się, chociaż jest mi ciężko. Zdaniem lekarzy prowadzących mnie jedyną drogą jest stale monitorowanie glikemii, regularna  praca z psycho–diabetologiem i rehabilitacja neurologiczna, uwalniająca napięcia mięśniowe, a to wiąże się z kolejnymi kosztami, których na dłuższą metę nie jestem w stanie pokryć" – opowiada ze smutkiem.

"Nie chcę być ciężarem dla ludzi, którym przecież zawdzięczam  wszystko, dlatego proszę Was o pomoc, w walce z cukrzycą. Nie złamały mnie wszystkie schorzenia, które mam, dlatego będę walczyła też z cukrem w mojej krwi. Proszę Was o pomoc. Choć to nie dla każdego będzie oczywiste, kocham swoje życie, chcę, żeby trwało jak najdłużej – to jedyne co mam. Nie można przecież umierać przez całe życie...

Pomogli

Ładuję...

Verified Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 765 osób
21 708 zł (47,05%)
Brakuje jeszcze 24 428 zł
Wesprzyj

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość