Katarzyna Hinz - zdjęcie główne

Codzienność z chorobą to udręka, ale nie mogę się poddać!

Cel zbiórki: Zakup schodołazu, rehabilitacja i leczenie

Organizator zbiórki:
Katarzyna Hinz, 49 lat
Wejherowo, pomorskie
Stan po udarze, łuszczycowe zapalenie stawów, astma oskrzelowa, cukrzyca typu II
Rozpoczęcie: 15 lipca 2021
Zakończenie: 14 sierpnia 2025
32 003 zł
Wsparło 367 osób
Spoczywaj w pokoju

Cel zbiórki: Zakup schodołazu, rehabilitacja i leczenie

Organizator zbiórki:
Katarzyna Hinz, 49 lat
Wejherowo, pomorskie
Stan po udarze, łuszczycowe zapalenie stawów, astma oskrzelowa, cukrzyca typu II
Rozpoczęcie: 15 lipca 2021
Zakończenie: 14 sierpnia 2025

Drodzy Darczyńcy! 💚

Czuję ogromną wdzięczność i wzruszenie. Każda, nawet najmniejsza wpłata to dla mnie nieoceniona pomoc! Nigdy nie zapomnę o Waszej dobroci! 

Dziękuję! 💚

Katarzyna

Aktualizacje

  • Potrzebna dalsza POMOC! Lista diagnoz wciąż się zwiększa!

    Dziękuję wszystkim za pomoc! Każde wsparcie jest dla mnie na wagę złota! Niestety, znów Was potrzebuję...

    Dalej poruszam się na wózku inwalidzkim. Trochę chodzę po mieszkaniu, trzymając się ścian i mebli, ale mam duże problemy z zachowaniem równowagi – stan po dwóch udarach niedokrwiennych mózgu.

    Ostatnie badanie mięśni wykazało dalszy ich zanik i odnerwienie mięśni. Wciąż towarzyszą mi straszne bóle. Muszę uważać, żeby nie zerwały się mięśnie.

    Mimo intensywnej insulinoterapii dużym problemem jest też cukrzyca. W lutym znowu leżałam na klinice diabetologii w Gdańsku, Lekarz stwierdził postępujący zespół móżdżkowy – przez zaburzenia równowagi często się przewracam.

    Przez trzy ostatnie miesiące walczyłam ze stopą cukrzycową – oba paluchy i ranki na piętach. Nadal się goi paluch prawej nogi i lewa pięta. To też ból przy chodzeniu.

    Dzięki wsparciu i dobroci bezinteresownych ludzi mogę się leczyć. Niestety nie przysługuje mi żadna refundacja na nowsze leki czy insuliny, a koszt ostatniej insuliny o prawie 340 złotych na miesiąc. Dlatego znów muszę prosić Was o pomoc w powrocie do zdrowia i codzienności pozbawionej bólu.

    Kasia

  • Dobre wieści od Pani Katarzyny!

    Dzień dobry!

    Serce sie wyrywa, aby podziękować wszystkim za pomoc finansową, dzięki której mam już schodołaz! Przywieziono mi sprzęt i już ruszyliśmy w drogę do lekarza. To ulga dla mnie, ale przede wszystkim dla opiekunów - ludzi którzy wciągali mnie po schodach.

    Dziękuję i pozdrawiam z całego serca!

    Katarzyna Hinz

  • Walka Kasi wciąż trwa!

    Pragnę z całego serca podziękować, że pomagacie mi i wielu potrzebującym. Piszę to ze łzami w oczach, bo nie wyobrażacie sobie Państwo jaka to jest ogromna pomoc dla mnie i ulga. Leki są bardzo drogie i gdyby nie Wasze wsparcie, nie byłoby mnie na nie stać. Codziennie, dzięki Wam mogę walczyć dalej, dzień po dniu...

    Mam wiele problemów ze zdrowiem, ale jeszcze nie jest najgorzej. Cukrzyca postępuje, nogi puchną i leczenie róży jest mało skuteczne. Jestem już trzeci miesiąc na antybiotyku i póki co jest znośnie - odstawienie go według zaleceń lakarza skutkuje nawrotami i tak w kółko. Z Wami i tymi wszystkimi cierpiącymi i potrzebującymi patrzymy z nadzieją na jutro... Dziękuję, że nam pomagacie i otaczacie troską!

     

Opis zbiórki

Są w życiu sytuacje, którym nie jesteśmy już w stanie samodzielnie stawić czoła, które zaczynają nas zwyczajnie przerastać i jest to dla nas trudne do zaakceptowania. Tyle czasu dawałam sobie radę żyjąc sama i miałam siłę do tego, by przezwyciężać przeciwności losu. Dziś, kiedy zdrowie tak bardzo odmawia mi posłuszeństwa, nie mam innego wyjścia niż zwrócić się do Państwa po pomoc…

Całe dotychczasowe życie poświęciłam mojej największej pasji - pomocy innym ludziom. Z zawodu i wykształcenia jestem pielęgniarką z wieloletnim doświadczeniem. Pracowałam dopóki stan zdrowia mi na to pozwalał. Starałam się jak najrzetelniej i najuczciwiej wykonywać swoją pracę, aby dzielić się z innymi zdobytą do tej pory wiedzą. Przez 10 lat opiekowałam się osobami niepełnosprawnymi intelektualnie i przewlekle chorymi psychicznie w domu pomocy społecznej, a następnie pracowałam w specjalistycznych poradniach.

Moje problemy ze zdrowiem zaczęły się już w 2003 roku, gdy zachorowałam na reumatoidalne zapalenie stawów. Od samego początku przechodziłam je ciężko. Leczenie trwało długo i wymagało corocznych miesięcznych hospitalizacji. Nie przeszkodziło mi to jednak w pracy zawodowej. Dopiero w 2016 roku, gdy złamałam panewkę stawu biodrowego i musiałam przyjmować sterydy, doszło do licznych powikłań. Cierpiałam na początkowo nierozpoznaną niedoczynność nadnerczy, a w 2017 roku zdiagnozowano u mnie również trombofilię genetyczną i postępującą, posterydową miopatię. 

Katarzyna Hinz

Moje mięśnie były coraz słabsze, a ostatecznie doszło do ich zaniku i nie byłam już w stanie poruszać się o własnych siłach. Muszę dalej przyjmować sterydy, ze względu na złe wyniki badań i problemy z tarczycą, a jednocześnie mam poczucie, że to błędne koło, ponieważ powikłania zaczynają się nawarstwiać.

Do października 2017 pracowałam zawodowo, ale od tej pory pozostaję w domu. Chciałabym pracować dalej, ale nie mam takiej możliwości. Dopiero z początkiem 2018 roku, po długiej rehabilitacji, byłam w stanie pokonywać krótkie odcinki o kulach. Pojawiły się jednak dalsze komplikacje. We wrześniu zeszłego roku musiałam przejść zabieg usunięcia niezłośliwej zmiany nowotworowej, a miesiąc później zachorowałam na COVID-19 i konieczna była kolejna hospitalizacja. 

Obecnie zakończyłam pobyt na Oddziale Rehabilitacji Neurologicznej po przebytym w tym roku udarze mózgu, ale moje częściowo odbudowane przez rehabilitację możliwości ruchowe dodatkowo się zmniejszyły. Starałam się je przywrócić do wcześniejszego poziomu, uczestnicząc w intensywnej fizjoterapii dwa razy w tygodniu. Jestem jednak bardzo osłabiona. Ostatnio bóle mięśni i stawów tak się nasiliły, że mam problemy z chodzeniem, a pani reumatolog zwiększyła mi dawki leków.  

Mieszkam sama na drugim piętrze w budynku bez widy, przez co nie mogę samodzielnie wyjść na zewnątrz. Koszty czynszu, rachunków, leczenia pochłaniają prawie całe moje oszczędności i często nie starcza mi już środków na zakup jedzenia, a co dopiero opłacenie sporych kosztów rehabilitacji. Zdarzało się, że pomagała mi rodzina, jednakże ich środki również są bardzo ograniczone. Zostałam bez grosza na walkę o swoje zdrowie i samodzielność, dlatego bardzo proszę o Państwa wsparcie! 

Katarzyna

Wpłaty

Sortuj według
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    200 zł

    Kasiu trzymaj się zdrowia i radosnych Świąt Wielkanocnych

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    100 zł
  • H.G.
    H.G.
    Udostępnij
    500 zł

    Kasiu! Jesteś cudowną osobą!

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    X zł
  • Joanna
    Joanna
    Udostępnij
    100 zł

    Życzę zdrowia

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    100 zł