

PILNE❗️Kasia ma raka i dramatycznie mało czasu - trwa walka o życie!
Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne w klinice w Niemczech, operacja usunięcia guzów
Zbiórka obejmuje leczenie alternatywne
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
2 Stałych Pomagaczy
Dołącz
Mikołajwspiera już 4 miesiące- Anonimowy Pomagaczzaczyna wspierać co miesiąc
Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne w klinice w Niemczech, operacja usunięcia guzów
Zbiórka obejmuje leczenie alternatywne
Aktualizacje
Kolejne złe wieści, a zbiórka stoi w miejscu... Pomocy!
Chciałabym w końcu przekazać Wam jakieś dobre wieści, ale niestety... Żyję w ciągłej niepewności, a teraz pojawiają się kolejne znaki zapytania, które spędzają mi sen z powiek... Proszę Was o wsparcie! Tak trudno walczyć, gdy ciągle trzeba myśleć o tym, czy na pewno wystarczy pieniędzy...

Oprócz nowotworu szpiku USG wykazało guz na nadnerczu, a tomograf dużo większą zmianę w przestrzeni zaotrzewnowej połączoną z żyłą główną dolną na poziomie wnęki prawej nerki... Po rozmowie z lekarzem wiem, że trzeba będzie zrobić rezonans, aby rozwiać wątpliwości. Bo na razie nie wiadomo, co to w zasadzie jest.
Jakby tego było mało, doszedł jeszcze problem z płucami - jestem już po badaniu HRCT i czekam na wyniki tomografu. Dalej leczę się na serce, ostatnio zmieniono ścieżkę leczenia. W razie pogorszenia sytuacji mam zgłosić się na oddział.
Zbiórka trwa już tak długo i praktycznie stoi w miejscu. Chciałabym, aby się już zakończyła, abym mogła skupić się tylko i wyłącznie na leczeniu i niezamartwianiu się stroną materialną. Będę wdzięczna za każdą wpłatę!
Katarzyna
Jedna zła wiadomość goni drugą... Bardzo proszę o pomoc!
Co u mnie? Obecnie jestem w Niemczech na leczeniu. Niestety znowu nie jest dobrze... Przeszłam półpasiec, zapalenie krtani, covid... Te problemy się nie kończą, a ja zastanawiam się, jak długo jeszcze będę dawać radę.
Przez chwilę myślałam, że najgorsze już za mną, ale po kilku dniach znów poczułam się źle. Nie wiedziałam, co się dzieje, nie mogłam się utrzymać na nogach. Zrobiło mi się ciemno przed oczami, serce biło, jak szalone.
Na szczęście po czterech dniach poczułam się odrobinę lepiej.

Miałam zaplanowane badanie USG i niestety wyszło, że mam guz na nadnerczu. Prawdopodobnie to on był przyczyną mojego złego samopoczucia.
Czeka mnie teraz diagnostyka, badanie tomografem i możliwe, że również rezonans. Będę musiała położyć się na parę dni do szpitala.
Badania serca też nie wyszły dobrze. Czeka mnie znowu konsultacja u kardiologa i dalsze decyzje co do leczenia.
Jestem już zmęczona ciągłą walką. Bardzo proszę o dalsze wsparcie, o pomoc. Boję się, że sama nie dam rady...
Z wdzięcznością – Kasia
Nie mam dobrych informacji... Pomocy❗️
Kochani, niestety moje wyniki bardzo się pogorszyły. Wszystkie wskaźniki są dramatycznie niskie, albo za wysokie!
Lekarze zmienili mi leki i obserwują, jak mój organizm na nie zareaguje. Jestem obecnie w szpitalu. Przeszłam półpaśca i nadal walczę o moje zdrowie i życie. Ta walka się nie kończy!

Bardzo Was proszę, pomóżcie mi zazielenić pasek i zamknąć zbiórkę. Zostało już tak niewiele... Nie zostawiajcie mnie na ostatniej prostej!
Bardzo proszę...
Kasia
Opis zbiórki
Kasia walczy o życie - nowotwór nie odpuszcza i jest wyjątkowo zaciekłym, śmiertelnym przeciwnikiem... W Polsce ratunku już dla niej nie ma. Wszystkie metody leczenia wyczerpały się... Została tylko walka o każdy dzień i powolne odchodzenie. Ostatnia nadzieja jest w Niemczech. 6 lutego Kasia musi być w klinice, jest przerażona i zrozpaczona... Nie pozwól, by jej życie zgasło z powodu braku pieniędzy - prosimy o ratunek!
Kasia: Nowotwór... Choroba, którą u mnie zdiagnozowano, zawsze będzie kojarzyć mi się z bólem fizycznym i psychicznym. Bólem, który przeszywa moją psychikę, rujnuje kości i ciało. Jest we mnie jednocześnie strach, desperacja i cel, jedyny, o którym marzę - wyzdrowieć.

W 2003 roku w Andrzejki zdiagnozowano u mnie nowotwór krwi... Wtedy jeszcze łagodny. Żyłam w ciągłym strachu. W 2016 roku moje najgorsze koszmary stały się rzeczywistością... Nowotwór zezłośliwił się, zajmując szpik. Zaatakował praktycznie całe moje ciało. Tak zaczęło się piekło mojej walki... Choroba wyniszcza i pustoszy organizm, prowadząc do śmierci. Mój szpik włóknieje, przez co niemożliwe jest powstanie prawidłowych komórek krwi. Rolę krwiotwórczą przejmuje śledziona, wątroba i inne organy. Umieram. Jestem naprawdę słaba...
Od 2016 roku walczę o każdy kolejny miesiąc, rok... Jest przy mnie mój mąż Krzysiek, wspiera mnie, jest przy mnie w trudnych chwilach. Ostatnie miesiące były dla nas wyjątkowo dramatyczne... Zachorowałam na COVID-19, to, że przeżyłam, to cud... W brzuchu lekarze znaleźli guzy niewiadomego pochodzenia... Lekarze w Polsce nie chcą się podjąć operacji z powodu dysfunkcji tarczycy, wpadam z niedoczynności w nadczynność. Funkcja tarczycy rozstroiła się poprzez dotychczasowe leczenie. Tak powstało błędne koło, choroba postępuje, guzy rosną… A ja słabnę.

W Polsce nie ma już dla mnie żadnej drogi leczenia. Wszystkie metody wyczerpały się i nie dały efektów. Stanęłam przed murem, którego nie przeskoczę. Jestem zdesperowana i zmuszona szukać ratunku tam, gdzie tylko się da. Miałam ogromne szczęście trafić do kliniki w Niemczech - lekarz, który się mną zajmuje, współpracuje z najwybitniejszymi onkologami i lekarzami innych specjalizacji. Gdybym nie rozpoczęła leczenia tutaj, nie wiem, co by ze mną było... Lekarze szukają sposobu, jak mi pomóc, jak ratować moje życie. Nie skreślają mnie, za co jestem im wdzięczna. Póki jeszcze oddycham, póty jest nadzieja...
Po konsultacjach lekarze ze szpitala w Ratyzbonie chcą podjąć się trudnej i ryzykownej operacji usunięcia guzów z jamy brzusznej. Musi być ona przeprowadzona pod ścisłym nadzorem endokrynologicznym. Diagnostyka w Niemczech wykazała też, że mam kolejny guz, tym razem w głowie. Jeśli się powiększy, konieczna będzie operacja. Muszę też kontynuować walkę z nowotworem, żeby powstrzymać jego kolejny atak!
Im szybciej zacznę leczenie, tym lepiej - nie mogę czekać, bo rak też nie czeka, by zabić! Nowotwór postępuje i w każdej chwili może przekształcić się w najostrzejszą postać białaczki szpikowej! Potrzebuję leczenia i zabiegów, które wspomogą mój organizm w walce. Tylko to da mi szansę, że zwycięsko wyjdę z walki o życie... A ja bardzo chcę żyć!

Uwierz mi, nie jest łatwo... Nowotwór to straszny przeciwnik, który wywraca życie do góry nogami. Pokazał mi jednak, co tak naprawdę w życiu jest ważne. Zwyczajne, prozaiczne rzeczy i zdarzenia nabierają ogromnego znaczenia... Nagle zdajemy sobie sprawę, że każde z nich może być ostatnim w naszym życiu. Dlatego tym bardziej chcę zrobić wszystko, co w mojej mocy, aby wygrać!
Wbrew wszystkiemu wierzę głęboko, że wydarzy się cud, który mnie uratuje. Na drodze stoi jednak przeszkoda, którą są finanse… Leczenie jest bardzo kosztowne... Ani mnie, ani mojej rodziny nie stać na ratunek. Kosztorys wystawiony przez lekarza opiewa na kilkaset tysięcy złotych - na tyle wyceniono moje życie… Bez pomocy ludzi dobrej woli nie mam szans... Po prostu umrę.
Potrzebuję pomocy, Twojej pomocy... Walczyłam, walczę i będę walczyć, póki starczy mi sił, wierzę mocno, że pokonam raka, bo siła woli jest we mnie ogromna. Chcę żyć! Czas ucieka, dlatego proszę Cię – pomóż mi zdążyć!
Kasia

Zbiórkę można wesprzeć poprzez licytacje na Facebooku - dołącz i uratuj życie! (otwiera nową kartę)
- Wpłata w ramach Stałej PomocyWpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa5 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa1 zł
- Wpłata anonimowaX zł