Pilne!
Katarzyna Kalinowska - zdjęcie główne

BARDZO PILNA zbiórka❗️Kasia walczy z rakiem - brakuje środków na leczenie ratujące jej ŻYCIE❗️Pomoc potrzebna NATYCHMIAST!

Cel zbiórki: ratowanie życia - roczne nierefundowane leczenie nowotworu

Organizator zbiórki:
Katarzyna Kalinowska, 51 lat
Rypin
Rak jasnokomórkowy nerki
Rozpoczęcie: 16 grudnia 2025
Zakończenie: 16 marca 2026
74 459 zł(41,66%)
Brakuje 104 265 zł
WesprzyjWsparło 851 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0875930
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż mi 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0875930 Katarzyna
Dostępne metody płatności:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo
Regularne wsparcie daje Katarzynie poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.

Cel zbiórki: ratowanie życia - roczne nierefundowane leczenie nowotworu

Organizator zbiórki:
Katarzyna Kalinowska, 51 lat
Rypin
Rak jasnokomórkowy nerki
Rozpoczęcie: 16 grudnia 2025
Zakończenie: 16 marca 2026

Opis zbiórki

Mam na imię Kasia. Mam 51 lat i bardzo chcę żyć.

Dwa lata temu wszystko zaczęło się od jednego, pozornie niegroźnego objawu — krwiomoczu. Nerki mnie nie bolały, wcześniejsze USG w sierpniu przed diagnozą opisano jako „prawidłowe”. Sama dopytywałam lekarza, czy na pewno wszystko jest w porządku. Kazałam mu sprawdzać dwa razy... Sprawdził i zapewnił mnie, że tak. Że wszystko jest dobrze.

Niestety — w nerce rósł już 7-centymetrowy guz... Nie był widoczny na obrazie USG, gdyż znajdował się w jej środku. Szczegółowe badania mogłyby go wykryć, ale nikt ich nie zlecił, gdyż nie było ku temu podstaw. Dopiero kilka miesięcy później  guz zaczął dawać objawy... Wtedy dowiedziałam się najgorszego - to nowotwór złośliwy! 

18 grudnia 2023 roku usunięto mi guz wraz z nerką. Tak zaczęła się moja walka o życie, która trwa do dziś. Bez nerki można żyć, niestety, nowotwór zdążył się już rozsiać - badanie TK po diagnozie wykazało naciek do płuc...

Przez kolejne dwa lata byłam leczona immunoterapią i chemioterapią w tabletkach. Przez długi czas choroba była stabilna. Co trzy miesiące żyłam od badania do badania, z nadzieją, że guz się nie powiększa. Że chorobę uda się trzymać w ryzach... Wróciłam do pracy, starałam się żyć normalnie.

Niestety 4 grudnia wszystko runęło — kontrolne badania pokazały, że naciek w płucach urósł o 7 mm. Dotychczasowy lek przestał działać... Choroba okazała się bardziej przebiegła. Staram się myśleć pozytywnie, ale to były dla mnie bardzo trudne wieści.

Mój onkolog nie pozostawił mi złudzeń - konieczna jest natychmiastowa zmiana leczenia, bo dotychczasowe przestało działać... Jedyną szansą jest nierefundowany lek, który mam zacząć brać JAK NAJSZYBCIEJ. Niestety koszt jest ogromny — to ponad 14 tysięcy złotych miesięcznie (!)

Lek trzeba przyjmować co najmniej rok... To jedyna szansa, by powstrzymać chorobę. Inaczej będzie postępować... To straszne, wiedzieć, że jest ratunek, ale poza zasięgiem finansowym... Nie mam wyjścia, muszę prosić o pomoc... Sami lekarze powiedzieli, żebym jak najszybciej robiła zbiórkę. Nie ma innego wyjścia.

Mam dorosłego syna. Założył rodzinę, rok temu wziął ślub. Bardzo chcę jeszcze być częścią jego życia, być aktywna, pracować, pomagać innym — bo zawsze to robiłam. Chciałabym kiedyś doczekać chwili, w której wezmę w ramiona wnuczkę albo wnuka... Wiem, że mam jeszcze tak wiele do zrobienia.

Proszę o czas, o szansę, o życie... Jeśli uda mi się zebrać środki — leczenie może ruszyć natychmiast. Każdy dzień czekania działa na korzyść choroby.

Z całego serca proszę, pomóż mi walczyć dalej. Każda wpłata, każde udostępnienie, każda dobra myśl naprawdę ma ogromne znaczenie.

Dziękuję za wszystko.

Wybierz zakładkę
Sortuj według