Twoje ustawienia przeglądarki są nietypowe i niektóre funkcje strony mogą działać nieprawidłowo.

Zalecamy sprawdzenie ustawień i włączenie plików cookie.

Pilne!
Katarzyna Motylewska - zdjęcie główne

NOWOTWÓR chce odebrać mnie rodzinie! Nie pozwól na to❗️

Cel zbiórki: Nierefundowane leki, wizyty lekarskie, dojazdy na leczenie, suplementy

Zgłaszający zbiórkę:
Katarzyna Motylewska, 42 lata
Lichnowo, wielkopolskie
Nowotwór złośliwy sutka - rak piersi lewej, nadczynność tarczycy, osteopenia
Rozpoczęcie: 17 kwietnia 2025
Zakończenie: 21 lipca 2026
4140 zł(7,78%)
Brakuje 49 052 zł
WesprzyjWsparło 130 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0805713
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Cel zbiórki: Nierefundowane leki, wizyty lekarskie, dojazdy na leczenie, suplementy

Zgłaszający zbiórkę:
Katarzyna Motylewska, 42 lata
Lichnowo, wielkopolskie
Nowotwór złośliwy sutka - rak piersi lewej, nadczynność tarczycy, osteopenia
Rozpoczęcie: 17 kwietnia 2025
Zakończenie: 21 lipca 2026

Aktualizacje

  • PILNE❗️Wznowa nowotworu! Znów staję do walki o życie. Pomocy!

    Minęły już dwa lata od chwili, gdy usłyszałam diagnozę: złośliwy rak piersi. Wiele osób mówi, że czas leczy rany, ale strach po takiej diagnozie nie znika. On wciąż wraca – szczególnie wtedy, gdy pojawia się ból, niepewność i kolejne pytania bez odpowiedzi.

    Obecnie jestem w trakcie leczenia hormonalnego. Niestety, przez długi czas moje dolegliwości były bagatelizowane, a potrzebna diagnostyka nie została wykonana odpowiednio wcześnie. Ból w okolicy operowanej piersi z dnia na dzień stawał się coraz silniejszy, dlatego postanowiłam działać sama. Prywatnie zgłosiłam się do onkologa oraz chirurga onkologicznego.

    Niestety, moje obawy się potwierdziły. Lekarze podejrzewają wznowę choroby. W trybie pilnym wykonałam badania diagnostyczne, które wykazały rozległy naciek wokół implantu oraz powikłania po radioterapii – obkurczenie torebki włóknistej i przemieszczenie implantu. Oznaczało to jedno: kolejną operację.

    Katarzyna Motylewska

    Dziś jestem już po zabiegu usunięcia implantu i czekam na wynik badania histopatologicznego. To bardzo trudny czas – pełen napięcia, lęku i niepewności o to, co przyniosą najbliższe dni. Każdy telefon, każda wiadomość z wynikami sprawia, że serce bije mocniej.

    Przede mną kolejne etapy leczenia i następne zabiegi. Najważniejszy z nich to obecnie usunięcie jajników oraz jajowodu. To nie jest tylko kwestia zdrowia – to sprawa życia, przyszłości i możliwości bycia tu dla swoich bliskich.

    Z całego serca dziękuję każdej osobie, która jest ze mną, wspiera mnie dobrym słowem, modlitwą, udostępnieniem zbiórki czy wpłatą. Wasza pomoc daje mi siłę wtedy, gdy sama mam jej coraz mniej. Dzięki Wam mogę przynajmniej mieć nadzieję na szansę, na ratunek, mieć poczucie bezpieczeństwa, że stać mnie będzie na dalsze  leczenie... na życie. Proszę, zostańcie ze mną w tej drodze.

    Kasia

  • Pomocy❗️Mój stan się pogorszył...

    Kochani Darczyńcy,

    niestety mój stan zdrowia uległ pogorszeniu... Mam stwierdzoną nadczynność tarczycy, dlatego do leczenia onkologicznego dochodzi leczenie endokrynologiczne, a co się z tym wiąże kolejne leki, wizyty, dojazdy do specjalistów, zmiana diety.

    Moje samopoczucie uległo dużemu pogorszeniu, mam bardzo duże problemy między innymi ze snem oraz niedogodności żołądkowo-jelitowe. Zaburzenia gospodarki hormonalnej są bardzo silne, a potęguje je leczenie hormonalne, w związku z rakiem hormonozależnym. Dodatkowo stwierdzono osteopenię. Ból kości nasila się, dlatego zażywam leki przeciwbólowe.

    Najgorsza jest niepewność, gdyż ostatni rezonans magnetyczny nie wyklucza nawrotu choroby, są widoczne nacieki w operowanej piersi. Czekaja mnie kolejne konsultacje u chirurga onkologa. Cała sytuacja odbija się na moim zdrowiu psychicznym. Ciągła niepewność i strach nie pozwalają mi żyć normalnie, w spokoju zająć się synkiem, który również zmaga się z niepełnosprawnością.

    Będę wdzięczna za każdą pomoc. Dziękuje Wam za wsparcie!

    Kasia

Opis zbiórki

Mam na imię Kasia, mam 41 lat. Jestem mamą 11-letniego Borysa, wyjątkowego chłopca zmagającego się z zaburzeniami ze spektrum autyzmu, który wymaga stałej terapii oraz żoną kochającego męża Tomka. Niestety życie naszej rodziny legło w gruzach, gdy usłyszałam diagnozę...

W kwietniu 2024 roku zdiagnozowano u mnie złośliwego raka piersi. Diagnoza była dla mnie i mojej rodziny ogromnym szokiem, tym bardziej że nigdy nie chorowałam – byłam silna, wysportowana, dbałam o dietę i zdrowie. Mój przypadek miał być w 100% wyleczalny: mały guz, wcześnie wykryty, USG nie wykazało przerzutów do węzłów chłonnych ani płuc. Prognozy były bardzo dobre. Po konsultacji z chirurgiem czekałam już nieco spokojniejsza na operację.

Po mastektomii lewej piersi z jednoczesną rekonstrukcją otrzymałam niespodziewany cios – badania wykazały jednak przerzuty do wszystkich wartowniczych węzłów chłonnych. Zaczęto wykonywać kolejne badania, w tym tomografię i scyntygrafię. Wyniki wykazały podejrzenia przerzutów do oka oraz lewego żebra. Mój świat znów się zawalił.

15 lipca przeszłam operację usunięcia węzłów chłonnych pod lewą pachą. Okazało się, że aż 33 węzły chłonne były zajęte chorobowo. Były mocno powiększone, co bardzo zdziwiło lekarzy, a mnie całkowicie załamało – tak liczne przerzuty zazwyczaj oznaczają postępujący rozwój choroby. Zaproponowano mi radykalne, intensywne leczenie – chemioterapię oraz radioterapię. Przeszłam wszystkie cykle chemii i naświetlań.

Katarzyna Motylewska

Miałam wykonywane kolejne badania, które wykluczyły przerzuty do kości. W tym czasie leczyłam się również komplementarnie. Czułam się dobrze, chociaż wyniki badań obrazowych nadal były niejednoznaczne – ciągłe podejrzenia kolejnych przerzutów, a co za tym szło: stres, płacz, załamania psychiczne. Pojawiły się też kolejne podejrzenia, tym razem dotyczące kręgosłupa, które szczęśliwie zostały wykluczone w drugiej scyntygrafii. Niestety, obecne wyniki PET wciąż nie dają jednoznacznej odpowiedzi. Istnieje podejrzenie wznowy choroby w okolicach operowanej piersi.

Całe nasze oszczędności zostały już przeznaczone na dotychczasowe leczenie. Środki ze zbiórki również się kończą, a ja wciąż walczę z chorobą. Wierzę, że wszystko, co do tej pory robiłam, przyniosło efekty – nie mam przerzutów do innych organów, co w moim przypadku, przy tak dużej liczbie zajętych węzłów, było bardzo prawdopodobne. Wiem i czuję, że powinnam kontynuować obrany sposób leczenia. Niestety, to kosztuje.

Katarzyna Motylewska

Proszę o wsparcie, by móc kontynuować terapię. Codzienne wspomaganie układu immunologicznego, odkwaszanie organizmu, wlewy witaminowe, praca nad psychiką, leczenie kompleksowe – wszystko to wymaga ogromnych nakładów siły i środków finansowych. Bardzo chciałabym poddać się również innowacyjnym badaniom, takim jak oznaczanie ilości krążących komórek rakowych, w tym macierzystych. Koszty jednego badania są ogromne, a należy je wykonywać regularnie, by kontrolować skuteczność terapii. Zaawansowane testy płynnej biopsji, które pozwalają zbadać chemiowrażliwość danego typu raka, są jeszcze droższe. Na szczęście można je wykonać w Polsce.

Chciałabym wreszcie zacząć normalnie żyć – dla siebie i dla mojej rodziny. Mój synek, który sam wymaga ogromnej opieki, codziennie patrzy na mnie z troską, a ja staram się być taką mamą jak dawniej – silną, uśmiechniętą, obecną. Ale jest coraz trudniej. Każda złotówka ma ogromne znaczenie i realnie przybliża mnie do zdrowia. Dziękuję za każdą formę wsparcia – finansową, modlitwy, dobre słowa. Zdrowie to największy dar, jakim można się cieszyć. Chciałabym cieszyć się nim jeszcze długo – razem z moją rodziną.

Katarzyna

Wybierz zakładkę
Sortuj według