
Umieram na oczach mojego dziecka... Błagam o pomoc w walce z rakiem❗️
Cel zbiórki: Zakup nierefundowanego leku, leczenie i rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Cel zbiórki: Zakup nierefundowanego leku, leczenie i rehabilitacja
Aktualizacje
KOŃCZĄ SIĘ ŚRODKI NA MOJE LECZENIE- BEZ IMMUNOTERAPII NIE DAM RADY
Nie chcę jeszcze żegnać się z moją rodziną – proszę, pomóż mi walczyć dalej
Dawno nie aktualizowałam mojej zbiórki. Dzisiaj wracam z ogromną prośbą o pomoc, bo choć przez ostatnie 3,5 roku zrobiłam wszystko, co mogłam, żeby walczyć o swoje życie, coraz trudniej jest mi udźwignąć koszty leczenia.
Jestem mamą dwóch córek. To właśnie one są całym moim światem.
Mam 12-letnią córeczkę, która wciąż tak bardzo mnie potrzebuje. Chcę być przy niej, kiedy dorasta. Chcę słuchać jej opowieści, przytulać ją, śmiać się razem z nią i patrzeć, jak spełnia swoje marzenia. Chcę być mamą, która będzie obok – nie tylko dzisiaj, ale przez wiele kolejnych lat.
Mam też starszą córkę i wspaniałego męża. Jesteśmy bardzo kochającą się rodziną. Lubimy być razem, słuchać muzyki, a ja sama gram na pianinie. To właśnie te zwyczajne, małe chwile są dla mnie dzisiaj bezcenne.
Od 3,5 roku każdego dnia stawiam czoła nowotworowi. To rak w IV stadium. Choroba nie odpuszcza, dlatego ja również nie mogę odpuścić.

Nie mam refundowanego leczenia, które jest mi potrzebne. Zostałam więc zmuszona do tego, aby sama szukać funduszy na ratowanie własnego życia.
Każdego dnia od rana do wieczora szukam nowych możliwości. Czytam, pytam, konsultuję, szukam sposobów, które mogą pomóc mi zatrzymać chorobę. Stosuję dietę, wspieram się ziołami i akupunkturą. Robię wszystko, co mogę, aby dać swojemu organizmowi jak największą szansę.
Ale potrzebuję również leczenia onkologicznego.
Immunoterapia przez długi czas pomagała mi zatrzymywać rozwój choroby. Gdyby nie to leczenie, prawdopodobnie nie byłoby mnie już tutaj. Niestety choroba potrafi znaleźć kolejne miejsca, w których próbuje mnie zaatakować.
Musiałam również zmierzyć się z guzem mózgu, który powodował u mnie napady padaczkowe. Potrzebna była radioterapia. To był kolejny trudny moment, ale i tym razem dałam radę.
Bo ja naprawdę bardzo chcę żyć.
Chcę żyć dla moich córek.
Chcę żyć dla mojego męża.
Chcę jeszcze grać na pianinie.
Chcę słuchać muzyki z moją rodziną.
Chcę przeżywać z nimi zwyczajne dni, które dla mnie nie są już wcale takie zwyczajne.
Przez 3,5 roku choroba zabrała mi bardzo wiele, ale nie zabrała mi najważniejszego – nadziei i ogromnej woli życia.
Dzisiaj jednak muszę po raz kolejny poprosić Was o pomoc.
Pieniądze na moje leczenie zaczynają się kończyć. A ja nie mogę pozwolić sobie na przerwę w walce. Nie mogę po prostu powiedzieć: „to już koniec”, bo moje dzieci potrzebują mamy, a ja chcę być przy nich tak długo, jak tylko będzie to możliwe.
Dlatego proszę Was – pomóżcie mi walczyć dalej.
Nie proszę o wielkie rzeczy. Każda wpłata, nawet najmniejsza, jest dla mnie ogromnym wsparciem. Jedna cegiełka może wydawać się niewielka, ale z wielu takich cegiełek można zbudować coś naprawdę wielkiego – kolejne miesiące, a może lata życia.
Jeżeli nie możecie wpłacić, bardzo proszę – udostępnijcie moją zbiórkę. Być może dzięki Wam dotrze ona do osoby, która będzie mogła mi pomóc.
Przez te wszystkie lata nauczyłam się, że człowiek potrafi znieść niewyobrażalnie wiele, kiedy ma dla kogo walczyć. A ja mam dla kogo.
Mam dwie córki, które kocham ponad wszystko. Mam męża, który jest przy mnie. Mam rodzinę, dla której chcę jeszcze przeżyć mnóstwo pięknych chwil.
I głęboko wierzę, że z pomocą dobrych ludzi dam radę.
Nie chcę się poddać. Wierzę, że jeszcze zwyciężę tę chorobę.
Proszę, pomóżcie mi zrobić kolejny krok. Pomóżcie mi kupić czas.
Pomóżcie mi walczyć o życie, które pomimo bólu i ciągłego strachu nadal tak bardzo kocham.
Fakt, że ciągle udaje mi się spowalniać rozwój choroby świadczy o tym, że moje ciało nadal WALCZY!!!
Z całego serca dziękuję każdej osobie, która mnie wesprze, udostępni zbiórkę, napisze dobre słowo albo po prostu będzie ze mną.
Każda z tych rzeczy ma dla mnie ogromne znaczenie.
Opis zbiórki
Mam na imię Kasia, mam 48 lat i jestem mamą 12-letniej córki. Piszę to jako mama, która po prostu bardzo boi się o przyszłość swojego dziecka… bo nie wie, ile czasu jeszcze będzie mogła przy nim być.
Jeszcze do niedawna nasze życie było zwyczajne. Szkoła, obowiązki, wspólne chwile, rozmowy wieczorem. Wszystko zmieniło się w styczniu 2023 roku. Trafiłam do szpitala z silnym krwawieniem. Myślałam, że to coś, co da się szybko wyleczyć. Badania pokazały coś zupełnie innego – nowotwór.
To był szok. Zawsze się badałam, regularnie robiłam cytologię. Lekarze sami mówili, że nie potrafią wyjaśnić, jak choroba mogła rozwinąć się aż tak. W jednej chwili przestałam mieć jakąkolwiek kontrolę nad swoim życiem.

Z taką diagnozą nie można czekać. Od razu zaczęłam leczenie – chemia, potem radioterapia, kolejne leczenie, na końcu brachyterapia. Było ciężko, bardzo ciężko, ale przetrwałam to. Kiedy usłyszałam, że choroba się cofnęła, poczułam ogromną ulgę. Naprawdę uwierzyłam, że najgorsze już za mną. Że wrócę do normalności, do życia z moją córką.
Niestety, po roku wszystko wróciło… Tym razem rak zaatakował płuco. To już inny etap choroby, dużo trudniejszy. Znów leczenie, znów strach i niepewność. I ta myśl, która nie daje mi spokoju – co będzie z moim dzieckiem?
Ona ma dopiero 12 lat. Potrzebuje mamy. Tak zwyczajnie – żeby ktoś był, wysłuchał, przytulił, pomógł, kiedy jest ciężko. Nie potrafię pogodzić się z myślą, że mogłoby mnie przy niej zabraknąć.
Pojawiła się dla mnie szansa – leczenie, które daje nadzieję. Niestety, nie jest refundowane w mojej sytuacji. Jeden wlew kosztuje około 14 tysięcy złotych i trzeba go powtarzać co kilka tygodni. Dla mnie to są ogromne pieniądze, których sama nie jestem w stanie zdobyć.
Przez chorobę musiałam zrezygnować z pracy. Do tego dochodzą koszty leczenia, dojazdów, wizyt. Wszystko zaczęło mnie przerastać.
Nigdy wcześniej nie prosiłam nikogo o pomoc. Zawsze radziłam sobie sama. Teraz już nie potrafię.
Chcę tylko jednego – zostać z moim dzieckiem jak najdłużej. Patrzeć, jak dorasta. Być przy niej.
Jeśli możesz, proszę… pomóż mi.
- Wpłata anonimowa151 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowaX zł
