Pilne!
Katarzyna Rumińska - zdjęcie główne

Umieram na oczach mojego dziecka... Błagam o pomoc w walce z rakiem❗️

Cel zbiórki: Zakup nierefundowanego leku, leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Katarzyna Rumińska, 48 lat
Opole, opolskie
Nowotwór złośliwy szyjki macicy
Rozpoczęcie: 14 kwietnia 2026
Zakończenie: 1 sierpnia 2026
942 zł(0,21%)
Brakuje 445 867 zł
WesprzyjWsparło 19 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0610139
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Cel szczegółowy 1,5%0610139 Katarzyna

Cel zbiórki: Zakup nierefundowanego leku, leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Katarzyna Rumińska, 48 lat
Opole, opolskie
Nowotwór złośliwy szyjki macicy
Rozpoczęcie: 14 kwietnia 2026
Zakończenie: 1 sierpnia 2026

Opis zbiórki

Mam na imię Kasia, mam 46 lat i jestem mamą 12-letniej córki. Piszę to jako mama, która po prostu bardzo boi się o przyszłość swojego dziecka… bo nie wie, ile czasu jeszcze będzie mogła przy nim być.

Jeszcze do niedawna nasze życie było zwyczajne. Szkoła, obowiązki, wspólne chwile, rozmowy wieczorem. Wszystko zmieniło się w styczniu 2023 roku. Trafiłam do szpitala z silnym krwawieniem. Myślałam, że to coś, co da się szybko wyleczyć. Badania pokazały coś zupełnie innego – nowotwór.

To był szok. Zawsze się badałam, regularnie robiłam cytologię. Lekarze sami mówili, że nie potrafią wyjaśnić, jak choroba mogła rozwinąć się aż tak. W jednej chwili przestałam mieć jakąkolwiek kontrolę nad swoim życiem.

Katarzyna Rumińska

Z taką diagnozą nie można czekać. Od razu zaczęłam leczenie – chemia, potem radioterapia, kolejne leczenie, na końcu brachyterapia. Było ciężko, bardzo ciężko, ale przetrwałam to. Kiedy usłyszałam, że choroba się cofnęła, poczułam ogromną ulgę. Naprawdę uwierzyłam, że najgorsze już za mną. Że wrócę do normalności, do życia z moją córką.

Niestety, po roku wszystko wróciło… Tym razem rak zaatakował płuco. To już inny etap choroby, dużo trudniejszy. Znów leczenie, znów strach i niepewność. I ta myśl, która nie daje mi spokoju – co będzie z moim dzieckiem?

Ona ma dopiero 12 lat. Potrzebuje mamy. Tak zwyczajnie – żeby ktoś był, wysłuchał, przytulił, pomógł, kiedy jest ciężko. Nie potrafię pogodzić się z myślą, że mogłoby mnie przy niej zabraknąć.

Pojawiła się dla mnie szansa – leczenie, które daje nadzieję. Niestety, nie jest refundowane w mojej sytuacji. Jeden wlew kosztuje około 14 tysięcy złotych i trzeba go powtarzać co kilka tygodni. Dla mnie to są ogromne pieniądze, których sama nie jestem w stanie zdobyć.

Przez chorobę musiałam zrezygnować z pracy. Do tego dochodzą koszty leczenia, dojazdów, wizyt. Wszystko zaczęło mnie przerastać.

Nigdy wcześniej nie prosiłam nikogo o pomoc. Zawsze radziłam sobie sama. Teraz już nie potrafię.

Chcę tylko jednego – zostać z moim dzieckiem jak najdłużej. Patrzeć, jak dorasta. Być przy niej.

Jeśli możesz, proszę… pomóż mi.
 

Wybierz zakładkę
Sortuj według