Na wsparcie Kasi Liszcz

Skarbonka została założona z inicjatywy organizatora, który odpowiada za jej treść.
Napisała do mnie Kasia Liszcz, z prośbą o pomoc. Wiem, że zbiórek pieniędzy jest dużo, ale wiem, że w tym przypadku wsparcie jest naprawdę potrzebne. Jeśli możesz wpłacić chociażby złotówkę - Twoje pieniądze na pewno nie zostaną zmarnowane.
Szanowni Państwo,
poniżej pozwalam sobie załączyć opis mojej sytuacji z prośbą o zapoznanie się z nim i w miarę możliwości oraz chęci wsparcie mnie w walce z trudną codziennością.
W lipcu tego roku po wizycie w instytucie diabetologii w Warszawie u Pani profesor Ewy Pańkowskiej zapadła diagnoza – cukrzyca typu 1 insulinozależna. Zdaniem Pani profesor i lekarzy prowadzących wymagam leczenia za pomocą osobistej pompy insulinowej połączonej z systemem ciągłego monitorowania glikemii – stanu cukrów w moim organizmie. Konieczna jest również regularna praca z psycho-diabetologiem i rehabilitacja neurologiczna, uwalniająca napięcia mięśniowe, a to wiąże się z kolejnymi kosztami, których na dłuższą metę nie jestem w stanie pokryć.
W sierpniu tego roku napisałam do Ministerstwa Zdrowia z nadzieją, że przyznają mi refundację na elektrody enzymatyczne Enlite. Niestety przyszła odpowiedź odmowna na moje pismo. Tym samym pozbawiono mnie i moją rodzinę możliwości kontynuacji specjalistycznego leczenia w sposób ciągły. Przerwanie leczenia grozi powikłaniami ze strony układu nerwowego i pogorszeniem mojej sprawności ruchowej.
Moje myśli cały czas krążą wokół choroby, nie tylko mojej, ale od kilku tygodni również i mojego taty. Jest to czas pełen niepewności, obaw i lęku o każdy następny dzień. Nasza rodzina stanęła po raz kolejny w obliczu najtrudniejszej sytuacji, którą dać może życie - walki o nie. Z szalejącą w moim organizmie cukrzycą to w dalszym ciągu dla mnie wielkie wyzwanie, by nie skupiać się na sobie, a na ukochanym Tacie. Jest to trudne i bolesne doświadczenie, ale jest to też wspaniała okazja, by dawać świadectwo naszej wiary w relacji z kochającym Chytrusem. Dzięki temu jestem dzielna, uparta i wdzięczna za to, co za sprawą moich rodziców stało się w moim życiu. Dzięki nim jestem w tym miejscu, pokonałam silne porażenie mózgowe, alkoholowy zespół płodowy – jestem intelektualnie i fizycznie samodzielna.
Przyszłam na świat, choć nikt o mnie nie marzył, nikt też specjalnie na mnie nie czekał. Urodziłam się inna, słabsza, pokrzywdzona, z porażeniem mózgowym, malutka zaledwie 900 gramów – mniej niż torebka cukru. Nikt nie dawał szansy na żadnym etapie mojego życia. Ale pięłam się do przodu, łamałam schematy i odraczałam wyroki. Nikt nie dawał mi szansy na przeżycie, a ja wciąż jestem i doświadczam tego życia. Miałam nie chodzić, nie mówić, a poprzez upór sama sprawiłam, że dzisiaj mogę wyjść na spacer i rozmawiać całymi godzinami.
Mogłabym przeklinać rzeczywistość, zatracać się w smutku i przygnębieniu, ale wybrałam prostszą drogę – zaakceptowania rzeczywistości. Małżeństwo, które wcześniej adoptowało mojego starszego brata, zabrało i mnie do siebie. Wszyscy się dziwili, bo po co komu niepełnosprawne dziecko? Nie mogłam trafić lepiej. Dziś mam 32 lata. Moi rodzice musieli wówczas zdecydować, czy dadzą radę się mną opiekować. Wymagałam ogromnej pracy, zaangażowania, miłości, a efekty były jedną wielką niewiadomą. Moim rodzicom pomogła modlitwa. Często słyszeli, że chore dziecko zniszczy ich życie. Nie poddali się. Jestem drugim z czwórki adoptowanych przez nich dzieci. Rodzice wspominają, że kiedy miałam dwa latka, zamiast radośnie biegać i mówić pierwsze słowa, leżałam tylko w swoim łóżeczku. Nie wiem, czy tak bardzo byłam chora, czy może tak bardzo cieszyłam się, że mam to własne łóżeczko. Moi nowi rodzice zrobili w życiu coś, co nie mieści się w głowie. Zaopiekowali się kalekim dzieckiem, pokochali je, walczyli o sprawność i godne życie w przyszłości.
Dziś staję do kolejnej walki o życie. 5 czerwca 2018 roku zostałam podłączona do nowego systemu ciągłego monitorowania glikemii, do pompy z ciągłym monitorowaniem glikemii Mini Med - Paradigm Real – time, rozszerzonym o pompę insulinową. Pozwoliło mi to jeszcze lepiej kontrolować moją chorobę oraz aktywnie działać w życiu społecznym. Edukacja psychodiabetologiczna jest również kontynuowana. Dzięki całościowemu leczeniu moje życie zmieniło się o 180 stopni i nabrało kolorowych barw. Dzięki systematycznej rehabilitacji zrobiłam ogromne postępy w poruszaniu się. Jestem w stanie za pomocą balkonika przejść 500 metrów za jednym razem. Napięcie mięśniowe się zmniejszyło. Specyfika chodu i utrzymania równowagi również uległa poprawie.
Obecnie jestem też aktywna zawodowo, współtworzę radio internetowe „Czatowa Nuta”, pomagam także jako wolontariuszka. Mimo że mam cukrzycę, dziecięce porażenie mózgowe i alkoholowy zespół płodowy, staram się żyć pełnią życia na miarę swoich możliwości. Udało mi się skończyć kurs wprowadzenia do psychologii, organizowany przez Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne i Uniwersytet Warszawski, oraz kurs pierwszej pomocy przedmedycznej. Ukończyłam internetową szkołę o specjalności promotor zdrowia z dieto-profilaktyką.
Nie chcę być ciężarem dla ludzi, którym przecież zawdzięczam wszystko, dlatego proszę Was o pomoc w walce z cukrzycą. Nie złamały mnie wszystkie schorzenia, które mam, dlatego będę walczyła też z cukrem w mojej krwi. Choć to nie dla każdego będzie oczywiste, kocham swoje życie, chcę, żeby trwało jak najdłużej – to jedyne co mam. Nie można przecież umierać przez całe życie...
Zwracam się zatem do Państwa z prośbą o wsparcie finansowe mojej zbiórki lub umieszczenie na fanpage’u bądź stronie internetowej informacji o niej (zbiórka prowadzona jest przez Fundację Pomocy Osobom Niepełnosprawnym Słoneczko, której jestem podopieczną).
Oto link do zbiórki: https://www.siepomaga.pl/kasialisz
Dziękuję za każde wsparcie i udostępnienie.
Z wyrazami szacunku
Katarzyna Liszcz
Wszystkie środki zebrane na skarbonce trafiają
bezpośrednio na docelową zbiórkę:
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Napisała do mnie Kasia Liszcz, z prośbą o pomoc. Wiem, że zbiórek pieniędzy jest dużo, ale wiem, że w tym przypadku wsparcie jest naprawdę potrzebne. Jeśli możesz wpłacić chociażby złotówkę - Twoje pieniądze na pewno nie zostaną zmarnowane.
Szanowni Państwo,
poniżej pozwalam sobie załączyć opis mojej sytuacji z prośbą o zapoznanie się z nim i w miarę możliwości oraz chęci wsparcie mnie w walce z trudną codziennością.
W lipcu tego roku po wizycie w instytucie diabetologii w Warszawie u Pani profesor Ewy Pańkowskiej zapadła diagnoza – cukrzyca typu 1 insulinozależna. Zdaniem Pani profesor i lekarzy prowadzących wymagam leczenia za pomocą osobistej pompy insulinowej połączonej z systemem ciągłego monitorowania glikemii – stanu cukrów w moim organizmie. Konieczna jest również regularna praca z psycho-diabetologiem i rehabilitacja neurologiczna, uwalniająca napięcia mięśniowe, a to wiąże się z kolejnymi kosztami, których na dłuższą metę nie jestem w stanie pokryć.
W sierpniu tego roku napisałam do Ministerstwa Zdrowia z nadzieją, że przyznają mi refundację na elektrody enzymatyczne Enlite. Niestety przyszła odpowiedź odmowna na moje pismo. Tym samym pozbawiono mnie i moją rodzinę możliwości kontynuacji specjalistycznego leczenia w sposób ciągły. Przerwanie leczenia grozi powikłaniami ze strony układu nerwowego i pogorszeniem mojej sprawności ruchowej.
Moje myśli cały czas krążą wokół choroby, nie tylko mojej, ale od kilku tygodni również i mojego taty. Jest to czas pełen niepewności, obaw i lęku o każdy następny dzień. Nasza rodzina stanęła po raz kolejny w obliczu najtrudniejszej sytuacji, którą dać może życie - walki o nie. Z szalejącą w moim organizmie cukrzycą to w dalszym ciągu dla mnie wielkie wyzwanie, by nie skupiać się na sobie, a na ukochanym Tacie. Jest to trudne i bolesne doświadczenie, ale jest to też wspaniała okazja, by dawać świadectwo naszej wiary w relacji z kochającym Chytrusem. Dzięki temu jestem dzielna, uparta i wdzięczna za to, co za sprawą moich rodziców stało się w moim życiu. Dzięki nim jestem w tym miejscu, pokonałam silne porażenie mózgowe, alkoholowy zespół płodowy – jestem intelektualnie i fizycznie samodzielna.
Przyszłam na świat, choć nikt o mnie nie marzył, nikt też specjalnie na mnie nie czekał. Urodziłam się inna, słabsza, pokrzywdzona, z porażeniem mózgowym, malutka zaledwie 900 gramów – mniej niż torebka cukru. Nikt nie dawał szansy na żadnym etapie mojego życia. Ale pięłam się do przodu, łamałam schematy i odraczałam wyroki. Nikt nie dawał mi szansy na przeżycie, a ja wciąż jestem i doświadczam tego życia. Miałam nie chodzić, nie mówić, a poprzez upór sama sprawiłam, że dzisiaj mogę wyjść na spacer i rozmawiać całymi godzinami.
Mogłabym przeklinać rzeczywistość, zatracać się w smutku i przygnębieniu, ale wybrałam prostszą drogę – zaakceptowania rzeczywistości. Małżeństwo, które wcześniej adoptowało mojego starszego brata, zabrało i mnie do siebie. Wszyscy się dziwili, bo po co komu niepełnosprawne dziecko? Nie mogłam trafić lepiej. Dziś mam 32 lata. Moi rodzice musieli wówczas zdecydować, czy dadzą radę się mną opiekować. Wymagałam ogromnej pracy, zaangażowania, miłości, a efekty były jedną wielką niewiadomą. Moim rodzicom pomogła modlitwa. Często słyszeli, że chore dziecko zniszczy ich życie. Nie poddali się. Jestem drugim z czwórki adoptowanych przez nich dzieci. Rodzice wspominają, że kiedy miałam dwa latka, zamiast radośnie biegać i mówić pierwsze słowa, leżałam tylko w swoim łóżeczku. Nie wiem, czy tak bardzo byłam chora, czy może tak bardzo cieszyłam się, że mam to własne łóżeczko. Moi nowi rodzice zrobili w życiu coś, co nie mieści się w głowie. Zaopiekowali się kalekim dzieckiem, pokochali je, walczyli o sprawność i godne życie w przyszłości.
Dziś staję do kolejnej walki o życie. 5 czerwca 2018 roku zostałam podłączona do nowego systemu ciągłego monitorowania glikemii, do pompy z ciągłym monitorowaniem glikemii Mini Med - Paradigm Real – time, rozszerzonym o pompę insulinową. Pozwoliło mi to jeszcze lepiej kontrolować moją chorobę oraz aktywnie działać w życiu społecznym. Edukacja psychodiabetologiczna jest również kontynuowana. Dzięki całościowemu leczeniu moje życie zmieniło się o 180 stopni i nabrało kolorowych barw. Dzięki systematycznej rehabilitacji zrobiłam ogromne postępy w poruszaniu się. Jestem w stanie za pomocą balkonika przejść 500 metrów za jednym razem. Napięcie mięśniowe się zmniejszyło. Specyfika chodu i utrzymania równowagi również uległa poprawie.
Obecnie jestem też aktywna zawodowo, współtworzę radio internetowe „Czatowa Nuta”, pomagam także jako wolontariuszka. Mimo że mam cukrzycę, dziecięce porażenie mózgowe i alkoholowy zespół płodowy, staram się żyć pełnią życia na miarę swoich możliwości. Udało mi się skończyć kurs wprowadzenia do psychologii, organizowany przez Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne i Uniwersytet Warszawski, oraz kurs pierwszej pomocy przedmedycznej. Ukończyłam internetową szkołę o specjalności promotor zdrowia z dieto-profilaktyką.
Nie chcę być ciężarem dla ludzi, którym przecież zawdzięczam wszystko, dlatego proszę Was o pomoc w walce z cukrzycą. Nie złamały mnie wszystkie schorzenia, które mam, dlatego będę walczyła też z cukrem w mojej krwi. Choć to nie dla każdego będzie oczywiste, kocham swoje życie, chcę, żeby trwało jak najdłużej – to jedyne co mam. Nie można przecież umierać przez całe życie...
Zwracam się zatem do Państwa z prośbą o wsparcie finansowe mojej zbiórki lub umieszczenie na fanpage’u bądź stronie internetowej informacji o niej (zbiórka prowadzona jest przez Fundację Pomocy Osobom Niepełnosprawnym Słoneczko, której jestem podopieczną).
Oto link do zbiórki: https://www.siepomaga.pl/kasialisz
Dziękuję za każde wsparcie i udostępnienie.
Z wyrazami szacunku
Katarzyna Liszcz
Wpłaty
- Aneta100 zł
Kasiu podziwiam Cię.
- Wpłata anonimowaX zł
Wspieram całym sercem - będzie dobrze ....
- Wpłata anonimowaX zł
Dużo zdrówka Pani Kasiu jestem z Panią całym sercem .... Jest Pani wielka
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowaX zł
Super dzisiejsza Audycja w radio praga - pełen profesjonalizm - szacun Pani Kasiu za to co Pani robi - wysyłam cegiełkę
- Wpłata anonimowa30 zł