Zbiórka zakończona
Kinga Wygonik - zdjęcie główne

Operacja nadzieją na życie bez bólu!

Cel zbiórki: Operacja endometriozy

Organizator zbiórki:
Kinga Wygonik, 43 lata
Krosno
Endometrioza
Rozpoczęcie: 28 sierpnia 2020
Zakończenie: 24 lutego 2021
48 711 zł(114,47%)
Wsparło 329 osób

Cel zbiórki: Operacja endometriozy

Organizator zbiórki:
Kinga Wygonik, 43 lata
Krosno
Endometrioza
Rozpoczęcie: 28 sierpnia 2020
Zakończenie: 24 lutego 2021

Opis zbiórki

Mam na imię Kinga, mam 38 lat. Nie raz, nie dwa wchodziłam na stronę Siepomaga.pl, chcąc pomóc  innym. Nie myślałam, że kiedykolwiek sama się tu znajdę… Życie w ciągu chwili potrafi się diametralnie zmienić. Nagle tracisz wszystko: marzenia, pracę, przyjaciół… Dzisiaj to ja proszę o pomoc, bo operacja to moja jedyna nadzieja! 

Niestety, kiedy jesteśmy przekonani o wzorowym stanie swojego zdrowia, bo chodzimy do lekarzy, którzy nas o tym zapewniają, do głowy nie przychodzi nam nawet przez myśl, co by było, gdybym nagle dowiedziała się, że jednak jestem chora. I to całkowicie zrozumiałe, bo przecież choroba kojarzy się z wszystkim, co najgorsze, a nikt o tym, co złe nie zamierza myśleć. Podobnie było w moim przypadku...

Kiedy widzisz młodą, uśmiechniętą kobietę na pewno pierwsza myśl, jaka przychodzi do  głowy to to, że jest bardzo szczęśliwa! Ma spełnione życie, dobrą pracę i mnóstwo marzeń do realizacji. Trudno jest uwierzyć, kiedy się słyszy, że ta właśnie kobieta, po której nie widać najmniejszego szczegółu choroby, jest bardzo ciężko chora. 

Kinga Wygonik

Choroba jak się okazuje, zaskoczyła mnie już bardzo dawno, kiedy byłam młodą dziewczyną, ale nie sądziłam, że jest aż tak poważna. Z bólami borykałam się, odkąd tylko pamiętam. Lekarze, u których ja i moi Rodzice szukali pomocy, twierdzili, że miesiączka musi boleć, że taka jest moja uroda i że mam słabą odporność na ból. Przez lata byłam bagatelizowana, wykpiwana. Moje omdlenia i częste pobyty w szpitalu na SOR na nikim nie robiły żadnego wrażenia i w dalszym ciągu nie robią. Ciągłe problemy ginekologiczne, urologiczne, gastryczne, neurologiczne to jak niekończąca się historia. Jednak przyczyna się w końcu znalazła! 

Endometrioza głęboko naciekająca. To właśnie ona, ta podstępna choroba, która atakuje organizm jak cichy zabójca, niszczy powoli wszystko na swojej drodze, zabierając radość życia. Obdzierając młodą dziewczynę, a później kobietę, z godności, z poczucia bycia kobietą. Zmuszająca z powodu silnych dolegliwości bólowych do  rezygnacji z planów życiowych i zawodowych. Tak właśnie było w moim przypadku. 

Endometrioza jest bezwzględna. Lokalizacja ogniska choroby może być różna. Najczęściej to jajniki, jama otrzewnowa, pęcherz moczowy, nerki, jajowody, jelita. Jednak można je znaleźć również w odległych miejscach jak: wątroba, żołądek, płuca i mózg. To straszne, kiedy jest się młodą i ma się przed sobą wielkie perspektywy na życie, a choroba to wszystko przekreśla. Ja musiałam zrezygnować ze studiów, ukochanej pracy, z hobby, życia towarzyskiego, bo tak bardzo ograniczała mnie choroba. 

Ból jest ze mną każdego dnia, budzę się z nim i zasypiam. Jest nieodłączną częścią mojego życia. Ilość środków przeciwbólowych, jaką muszę zażywać, jest coraz większa i silniejsza, bo bez tego nie jestem w stanie funkcjonować. Jestem już po trzech operacjach. Dwie pierwsze były dla mnie koszmarem. Każdy na pewno z nas myśli, że idąc do szpitala i oddając się  w ręce lekarza, który będzie  Cię operował - w głowie masz myśl, że się uda, nie myśląc nawet przez chwilę, że może być jeszcze gorzej. Tak właśnie było w moim przypadku. 


Kolejna operacja była ratująca moje życie. Wykonana była w prywatnej klinice przez wykwalifikowaną kadrę  lekarzy i pielęgniarek. Było naprawdę dobrze. Po każdej myślałam, że ,,ta” już jest tą ostatnią i że to piekło w końcu się skończy. Wiele razy dawano mi nadzieję na wyzdrowienie, na normalne życie. Niestety, przewinęłam się przez ręce wielu lekarzy... Wszystko w ramach prywatnej opieki medycznej. Dwa lata temu trafiłam w końcu na lekarzy zajmujących się leczeniem mojej choroby, którzy znają się na niej. Kolejny raz i mam nadzieję, że już ostatni będę próbować stawić czoła chorobie i zawalczyć o lepsze życie, życie bez bólu.


Po wykonaniu badań i wnikliwym wywiadzie medycznym dowiedziałam się, że potrzebuję pilnej operacji. Moje jelita nie funkcjonują prawidłowo i są na nich zrosty, nacieki, być może moje jelito jest już tak zdeformowane, że może być konieczna resekcja jelita. Konieczne jest usunięcie macicy z jajowodami. Moje macierzyństwo legło w gruzach. Podjęłam najważniejszą decyzję w życia - rezygnację z posiadania potomstwa, stawiając na życie bez bólu. 

Udało mi się znaleźć w sobie siłę do walki dla siebie i moich bliskich. Operacja jest bardzo kosztowna oraz całe leczenie pooperacyjne, które muszę jeszcze przejść, aby zapobiec dalszemu, szybkiemu rozwojowi choroby, wynosi 40 tysięcy zł. Dlatego chciałabym prosić o pomoc w zbiórce. Moja choroba jest na całe życie i mam tego świadomość, jednak dzięki tej operacji będę w stanie na jakiś czas uwolnić się od bólu i cierpienia. Odciążyć organizm i nie bać się najgorszego.

Dzisiaj ludzie zawieszeni są w świecie z  powodu koronawirusa, ale niestety my chorzy nadal zmagamy się z chorobami, które z każdym dniem rosną w siłę. Wiem, że cuda się zdarzają i na świecie  jest wielu dobrych ludzi, którym nie jest obojętny los innych. Obiecałam sobie, że się nie poddam, bo tym razem mam naprawdę szansę na wygraną walkę z chorobą, tylko muszę o nią zawalczyć...

Pragnę żyć, spełniać swoje marzenia, cieszyć się każdym dniem. Wiem, że ta zbiórka jest moją jedyną szansą, by móc  żyć i cieszyć się z życia.                             

Z całego serca dziękuję Wam. Dobro wraca… 

Kinga

Wybierz zakładkę
Sortuj według

Ta zbiórka jest zakończona, ale Kinga Wygonik wciąż potrzebuje Twojej pomocy.

WesprzyjWesprzyj