

Klaudia – sparaliżowana po upadku z konia, potrzebuje naszej pomocy❗️To życie nie może się skończyć w wieku 17 lat!
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, przystosowanie mieszkania, sprzęt medyczny, zakup auta
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, przystosowanie mieszkania, sprzęt medyczny, zakup auta
Opis zbiórki
Klaudia od zawsze marzyła o pracy z końmi. Miała zaledwie 17 lat i całe życie przed sobą. Wybrała szkołę daleko od domu, w Janowie Podlaskiem, gdzie kształciła się na profilu Technik Hodowca Koni, by te marzenia spełnić. Jej dni wypełniał zapach stajni i tętent kopyt — koń był jej przyjacielem, pasją, sensem życia. Niestety wszystko skończyło się w jednej chwili...
25 marca, podczas zajęć praktycznych w stadninie w Janowie Podlaskiem, doszło do mrożącej krew w żyłach tragedii... Klaudia spadła z konia. Krzyk, a potem już tylko cisza, szpital, aparatura, strach... Córka próbowała się podnieść z ziemi, ale już nie była w stanie. Nie czuła rąk ani nóg... Karetka zabrała ją do szpitala.

Natychmiast pojechałam zobaczyć córkę. Marzec był dla nas przeklętym miesiącem... Dosłownie 2 tygodnie wcześniej dowiedziałam się, że jestem poważnie chora i czeka mnie długie leczenie, które finalnie odebrało mi część sprawności. Moje problemy przestały mieć jednak znaczenie w jednej chwili, gdy usłyszałam, co się stało córce. Gdy tylko dotarłam do szpitala, zrozumiałam, jak bardzo jest źle... Lekarze sprawdzali czucie w nogach, dotykając je długopisem - Klaudia nie czuła nic...
Okazało się, że doszło do uszkodzenia rdzenia kręgowego. Klaudia ma niedowład czterokończynowy. Dla nas, jej rodziny, te słowa zabrzmiały jak wyrok. Z dnia na dzień nasze życie całkowicie się zmieniło. Klaudia - nasza ukochana córka i siostra, radosna, energiczna nastolatka, dla której konie były wszystkim - nagle stała się osobą sparaliżowaną, w całości zależną od innych...
To był początek trudnej walki, którą trudno wspominać bez łez... Córkę przewieziono do szpitala w Warszawie. Miała zmiażdżony 5. i 6. krąg kręgosłupa. Lekarze musieli je usunąć... Klaudia przeszła finalnie 8 operacji. Ból był nie do zniesienia... Patrzeć, jak własne dziecko umiera z bólu, to coś najgorszego dla matki. Chwilami cierpiała tak strasznie, że nie było z nią żadnego kontaktu.

Blisko 5 miesięcy - tyle Klaudia spędziła na OIOM-ie. 5 miesięcy strachu o jej życie. 5 miesięcy koszmaru. 5 miesięcy patrzenia na to, jak nasza nastoletnia córka, która była taka samodzielna i niezależna, nie może funkcjonować bez aparatury... Miała 2 rurki w nosie, 2 w gardle... Założono jej też Broviaca do podania leków oraz zrobiono tracheostomię. Do dziś ma problemy z mówieniem, porozumiewa się szeptem. Przez wiele miesięcy była karmiona PEG-iem. Na nowo uczyłam ją jeść.
Ciężko nawet opisać, co przez ten czas przeżywaliśmy i przeżywamy do dziś, oraz w jakim stanie psychicznym jest Klaudia... Nagle stała się osobą niepełnosprawną. Co więcej, skończyły się jej wszystkie marzenia i plany... Dziewczyna, dla której konie były całym życiem, nagle nie może już usiąść na końskim grzbiecie... W każdej czynności potrzebuje pomocy.
Od marca ktoś z nas jest cały czas przy Klaudii... Córka jest nadal w szpitalu, cały czas pracuje z rehabilitantem oraz logopedą, aby odzyskać mowę. Mozolna rehabilitacja i ciężka praca przynosi efekty - wróciła część władzy w rękach, choć dłonie nadal są niesprawne. Lekarze nie zostawiają złudzeń - stan córki jest naprawdę ciężki. Ale ona się nie poddaje. Wciąż marzy, by choć raz jeszcze poczuć wolność, której nauczyły ją konie. Klaudia nie walczy jednak już tylko o marzenia. Walczy o życie. O sprawność i samodzielność... O to, by dała sobie radę, jeśli mnie zabraknie, bo przecież sama jestem ciężko chora...

Przed nami długa, bolesna i bardzo kosztowna droga. Aby Klaudia miała choć cień szansy na powrót do sprawności, potrzebna jest intensywna rehabilitacja, leczenie oraz specjalistyczny sprzęt... To koszty, które nas przerastają. Rehabilitacja to koszt nawet tysiąca złotych dziennie! Musimy przystosować też cały dom do potrzeb Klaudii, która do końca życia będzie poruszać się na wózku... Trzeba kupić też auto, przystosowane do przewożenia osób niepełnosprawnych, bo z uszkodzeniem rdzenia kręgowego nie może podróżować jak zwykły pasażer.
Błagam, jako mama - pomóż Klaudii w jej walce o życie, które w jednej sekundzie runęło jak domek z kart. Każda złotówka, każde udostępnienie, każde dobre słowo – to nadzieja.
Dziękujemy za każdą formę wsparcia.
Mama Klaudii z rodziną

- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowaX zł
35 zł- Oliwia100 zł
- Urszula Grzechnik, pączki od Doroty (licytacja)210 zł