Gdy bólu już nie da się znieść... Klaudia potrzebuje operacji, prosi o pomoc!

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 156 osób
8 244 zł (3,46%)
Brakuje jeszcze 229 606 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
operacja nogi, rehabilitacja i hospitalizacja w klinice w Belgii

Klaudia Sobczak, 11 lat

Marki, mazowieckie

Mózgowe Porażenie Dziecięce

Rozpoczęcie: 7 Maja 2019
Zakończenie: 7 Listopada 2019

11 Października 2019, 12:12
PILNE! Potrzebna operacja! Wkrótce może być za późno...

Klaudia ma dopiero 11 lat, a każdego dnia odczuwa ból... Dziecko nie powinno cierpieć! Klaudia potrzebuje pilnej operacji! Wkrótce zmiany, które zachodzą w kościach, będą zbyt zaawansowane, nawet operacja nie będzie w stanie pomóc...



Mama Klaudii pisze:

Wystarczy sekunda, by zniszczyć życie bezbronnej istoty. Wystarczy jedna zła decyzja lekarza, by obrócić w pył te dobre. Jednak wystarczy jeden cud, by nadać sens życiu! Moim cudem jest Klaudusia... Proszę o pomoc dla córeczki, choć nie jest to łatwe. Dla niej jednak zrobię wszystko...

Operacja Klaudii zaplanowana jest na grudzień tego roku. Ścigamy się z czasem, bo córeczka jest w coraz gorszym stanie! Lada chwila biodra mogą zostać zwichnięte. Takiego bólu nie da się opisać...

Jestem zrozpaczona, bo widzę, jak z dnia na dzień napięcie postępuje, zmiany kostne już na tym etapie są nieodwracalne! Jeśli nie przejdzie pilnej operacji, trafi na wózek inwalidzki. Już na zawsze! 

Klaudia Sobczak


Klaudusia ma młodszą siostrę, którą bardzo kocha. Codziennie modli się i dziękuje Bogu, że Pola nie musi cierpieć tak, jak ona. Że siostra ma zdrowe nóżki i nikt się nie będzie z niej śmiał, czy wytykał na ulicy palcami jak jej... Chociaż Klaudia stara się nie przejmować tym, w głębi duszy cierpi. Ludzie czasami bywają okrutni...
Proszę, pomóżcie Klaudii! Nie zasłużyła, by tak cierpieć...

Mama

Wystarczy sekunda, by zniszczyć całe życie. Wystarczy jedna zła decyzja, która obróci w pył wszystkie te dobre… Wystarczy jeden cud, by nadać sens życiu, ale miłość to czasami za mało, by pomóc najważniejszej osobie… Klaudia to moja córeczka, której życie od początku było trudne. Dziękuję jednak Bogu każdego dnia, że jest ze mną. Niestety, nie uciekłyśmy od cierpienia… Nóżka Klaudii wymaga operacji. To ogromne koszty, dlatego, choć nie jest to łatwe, bardzo proszę o pomoc dla mojego dziecka.

Ciąża od początku była zagrożona, dlatego regularnie chodziłam na badania kontrolne. Bałam się o moją córeczkę, a przecież tak bardzo na nią czekałam! Nie chciałam jej stracić… W 16 tygodniu ciąży, choć tak bardzo na siebie uważałam, dostałam krwotoku. W szpitalu okazało się, że zaczął się poród! Podali mi leki, które miały sprawić, że Klaudusia jeszcze trochę wytrzyma. Każdy dzień był na wagę życia. Gdyby urodziła się wtedy, na pewno by nie przeżyła… Lekarze założyli mi szew okrężny. Kolejne tygodnie upłynęły w szpitalu, jednak nawet tam, w otoczeniu specjalistów, córeczka nie była bezpieczna…

Klaudia Sobczak

Co chwilę w ranę wdawały się zakażenia. Dostawałam mnóstwo antybiotyków, które walczyły z bakteriami. Gdy wydawało się, że sytuacja jest już lepsza, wypuścili mnie na weekend do domu. Po 10 długich i trudnych tygodniach w szpitalu myślałam, że nic lepszego nie mogło mnie spotkać! Niestety… Do domu wyszłam w czwartek, a już w środę pędziliśmy do szpitala. Dostałam okropnych bóli, to był dopiero 26 tydzień ciąży…

Zaczęłam rodzić. Znowu była kroplówka, by powstrzymać poród, ale tym razem nie zadziałała. Wszystko działo się bardzo szybko… Lekarz przeciął szew, ale nie był przygotowany na kolejne działania. Nie zdążyli nawet przygotować inkubatora! Próbował jeszcze powstrzymać poród, właściwie wepchnął Klaudię z powrotem… Wszystko na nic. Klaudia przyszła na świat w okropnym stanie. Nie tak wyobrażałam sobie dzień porodu, który miał być najpiękniejszy w życiu! Tymczasem zamienił się w koszmar…

Od razu mi powiedzieli, że córeczka miała wylewy do mózgu. Rokowania były bardzo złe, miała nie dożyć roczku… “Konieczna rehabilitacja, już widać napięcie w nóżkach, będzie tylko gorzej” - zewsząd słyszałam tylko złe informacje. W tym wszystkim musiałam być silna, na przekór wszystkiemu… Przeżyłam dramat, ale to Klaudusia walczyła o życie. Szybko złapała bakterie, miała zapalenie płuc, sepsę. Już w czwartek dobie życia musiała przejść operację serduszka, a później oczek — odklejała się siatkówka. Patrzyłam na nią, taką maleńką, bezbronną i zastanawiałam się, jak ona to wszystko zniesie, skąd weźmie siłę?

Klaudia Sobczak

Po ponad 4 miesiącach w szpitalu wróciłyśmy do domu. Zakończyła się walka o życie, zaczęła o zdrowie i jak największe postępy w rozwoju. Większość wcześniaków ma wylewy, ale najczęściej II stopnia, które same się wchłaniają i dzieci są zdrowe. Na skutek trudnego porodu Klaudia miała wylewy IV, najwyższego stopnia. Błąd lekarza? Dzisiaj nikt tego nie przyzna. Mówili mi od początku, że Klaudia będzie opóźniona w rozwoju umysłowym i fizycznym. Robiłam wszystko, by tak nie było… Każdego dnia jeździłyśmy na rehabilitację, bardzo ciężko pracowała, to nie jest wymarzone dzieciństwo...

Lekarze i terapeuci i tak byli w szoku, w jak dobrym stanie jest Klaudia. “Proszę iść na kolanach do kościoła i dziękować Bogu, bo to cud”. Więc dziękuję, każdego dnia. Choć córeczka miała być “roślinką”, w wieku 3 lat zaczęła chodzić. Wysłałam ją do normalnego przedszkola, nie integracyjnego. To właśnie tam zaczęła nadganiać rówieśników! Niestety, różni się od innych dzieci, jest jej znacznie trudniej… Wejdzie sama po schodach, ale bez pomocy nie zejdzie. Ma niedowład lewej strony ciała, potrzebuje znacznie więcej czasu, by się czegoś nauczyć. Nasza codzienność to wizyty u psychologa, logopedy, rehabilitantów i fizjoterapeutów.

Wiem, że są dzieci w gorszym stanie, bardziej cierpiące, umierające. Wiem, że są rodziny w jeszcze trudniejszej sytuacji, dlatego nigdy wcześniej nie prosiłam o pomoc. Widzę jednak codziennie cierpienie i ciężką walkę mojej córeczki, słyszę, jak mówi, że ją boli, widzę krzywiący się kręgosłup, biodro. Klaudia rośnie, rehabilitacja już nie wystarcza. Konieczna jest operacja! Do tej pory lekarze ostrzykiwali jej mięśnie toksyną botulinową, która miała je rozluźniać, ale ona już nie działa. Jeździmy od lekarza do lekarza, ale nie proponują nam nic więcej, każdy mówi co innego, nie wiedziałam już, co robić, jaką decyzję podjąć. Wtedy polecono nam klinikę w Belgii. Tam od 30 lat robią operacje dzieci takich, jak Klaudia, mają ogromne doświadczenie i najlepszych specjalistów! W styczniu tego roku udało się nam tam pojechać. Przez 5 godzin trwały dokładne badania przeprowadzone przez wielu lekarzy, potem była komisja. Po naradzie zaproponowali nam plan leczenia. To znaczy, że dla Klaudii jest szansa!

Klaudia Sobczak

Operacja ma się odbyć w grudniu, po niej musimy zostać na intensywnej, dwumiesięcznej rehabilitacji. Przypadek Klaudii jest bardzo ciężki, dlatego dzisiaj leczenie w Belgii to jedyna nadzieja. Niestety, kosztuje fortunę… Nie mam takich pieniędzy, dlatego też cały czas szukam innego sposobu, lekarza, ratunku — wszędzie, gdzie się da. Niestety, na razie bez skutku… Czas nam ucieka, każdy tydzień to dodatkowe cierpienie dla Klaudii. Moja córeczka nie zasłużyła na ten ból… Jej życie jest cudem, dlatego mocno wierzę, że zdarzy się też kolejny i Klaudia będzie zdrowa!

Magda, mama Klaudii

Pomogli

Ładuję...

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 156 osób
8 244 zł (3,46%)
Brakuje jeszcze 229 606 zł
Wesprzyj Wesprzyj