❗️Zdążyć zanim nowotwór odbierze to, co najważniejsze . Ratujemy życie Klaudii

PILNE!
Potrzebujący zweryfikowany przez Fundację Siepomaga
25 683 zł
Wsparło 529 osób
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
Terapia immunologiczna

Klaudia Ziółkowska-Dyko, 28 lat

Smolec, dolnośląskie

Nowotwór neuroendokrynny G3 z przerzutami

Rozpoczęcie: 2 Marca 2020

Jesteśmy zdesperowani! Klaudia musi jak najszybciej rozpocząć terapię ratującą życie, a my nie mamy nią szans bez ogromnych środków, które pozwolą rozpocząć leczenie!
_____

Nie taki mieliśmy plan na życie. Przed 30-stką zawsze wydaje się, że jeszcze wszystko przed nami. A tymczasem do naszego życia wdarła się choroba, niszcząc przy okazji wszystko, co spotkała na swojej drodze. Dziś nasze życie toczy się w onkologicznym cieniu, a ja mogę powtarzać żonie tylko jedno: “mam szczęście, że cię mam”.

Wszystko zaczęło się w marcu ubiegłego roku. Pierwsza wizyta u lekarza, skierowanie na dalsze badania, podejrzenie nowotworu - już na samą myśl mieliśmy gęsią skórkę. Chaos. To słowo najlepiej określa ten czas w naszym życiu. Jeszcze chwilę wcześniej planowaliśmy przyszłość, podejmowaliśmy ważne decyzje zawodowe, a niedługo potem pędziliśmy po wyniki badań, by sprawdzić jak ratować się przed potworem.

Pierwsza operacja, zaplanowana chemioterapia skłoniła nas do podjęcia decyzji, o której myśleliśmy od dawna. W obliczu śmiertelnego zagrożenia postanowiliśmy złożyć przysięgę, że będziemy razem zawsze. Zostaliśmy mężem i żoną. To nie była wymarzona ceremonia, ale w takich momentach najważniejsze jest to, kto stoi przy twoim boku. Jeśli to właściwa osoba nie liczy się nic innego.

Klaudia Ziółkowska-Dyko

Podróż poślubna? Wiedziona korytarzami oddziałów onkologicznych. Nasz miodowy miesiąc to jeden z najtrudniejszych okresów w życiu… Klaudia zmieniła się nie do poznania. Wypadające włosy, brak sił, organizm, który na każdą chemioterapię reagował gorzej. Momenty, w których nadzieja, nawet ta największa, kurczyła się do minimalnych rozmiarów. Przerażająca rzeczywistość, w której każdy dzień był odkryciem kolejnej tragicznej karty. Choroba zabrała Klaudię, jaką znałem, w jej sercu na dobre zagościł strach, ból, cierpienie… Całą radość życia, energię, uśmiech pochłonął rak.

Niedawno dowiedzieliśmy się, że wszystko na marne… Bo postawiona przez lekarzy diagnoza się zmieniła. Klaudia choruje na raka neuroendokrynnego G3 z przerzutami - bardzo agresywną odmianę nowotworu, na którą zadziała tylko najsilniejsze leczenie. Naszym jedynym ratunkiem jest immunoterapia, która może zatrzymać rozwój choroby. Jesteśmy w trakcie konsultacji z zagranicznymi ośrodkami, czekamy na wycenę, ale już wiemy, że leczenie może kosztować pół miliona lub więcej. To jak kolejny cios. Wiemy, że sami na to leczenie nie uzbieramy, a rozpoczęcie leczenia jest priorytetem, bo w walce z tak potężnym przeciwnikiem, liczy się każdy dzień.

Nigdy, w najgorszych wizjach nie przypuszczałem, że w naszym życiu przyjedzie taki etap. Ten chaos, niepewność, strach… Brak sił na cokolwiek. Właśnie w takich momentach człowiek odkrywa, że musi sobie poradzić i podzielić się siłą z osobą, która w tym momencie walczy o życie.

Klaudię wychowali dziadkowie. Od lat, odkąd się od nich wyprowadziła, codziennie o 22 dzwoni do niej dziadek. To człowiek nie do zdarcia, ponad 90-letni staruszek, który na wieść o chorobie Klaudii, stał sparaliżowany strachem. Ich spotkanie, kilka tygodni temu zapamiętam na zawsze. Człowiek, który w moim wyobrażeniu był ze stali, przy pożegnaniu płakał jak dziecko. Bo żadne z nich nie ma pojęcia, czy to nie było ostatnie spotkanie…

Stoję obok trzymając ją za rękę. Ukradkiem rękawem ocieram łzę. Żalu, strachu, przerażenia, bo kobieta, którą pokochałem całym sercem, potwornie cierpi. W takich momentach sytuacje, w których nie wypada, nie istnieją. Marzę tylko o jednym, przestać się bać o to, że Klaudia przestanie istnieć. Błagam, daj mojej żonie szanse na życie!

Mąż Klaudii

Pomogli

Ładuję...

Potrzebujący zweryfikowany przez Fundację Siepomaga
25 683 zł
Wsparło 529 osób
Wesprzyj Wesprzyj