Burzliwe kolory codzienności

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
1 dzień do końca
Wsparło 1 646 osób
19 194 zł (20,86%)
Brakuje jeszcze 72 806 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
Przeszczep komórek macierzystych

Mariusz Gorzelańczyk

Głogów, dolnośląskie

Zanik nerwu wzrokowego

Rozpoczęcie: 28 Sierpnia 2015
Zakończenie: 23 Lipca 2019

By widzieć, sercem trzeba patrzeć… Mariusz nie rozpozna koloru oczu córeczki, za to sercem odkryje jej spojrzenie życzliwe. Nie rozróżni kształtu jej rąk, ale rozpozna pełne ciepła i pomocy dłonie.


Pan Mariusz dla swoich córeczek pragnie być najlepszym ojcem. Niestety, problemy ze wzrokiem utrudniały zmniejszenie dystansu i rozbudzenie poczucia bezpieczeństwa. Podczas zabawy, gdy były maleńkie, nie rozróżniał kolorów kloców, na przystanku nie mógł rozpoznać numeru nadjeżdżającego autobusu. Choć nie było łatwo zbudować zaufanie w oczach dziecka, po latach, kiedy córki zaczęły dorastać, dużo łatwiej o zrozumienie choroby taty i wspólną codzienność.


Pan Mariusz, od kiedy pamięta, miewał problemy ze wzrokiem. Gdy był jeszcze niezdarnym maluszkiem, pierwszą oznaką było zezujące oczko. W wieku przedszkolnym pojawiły się okularki, które na nosie kilkulatka nie potrafiły zagościć na dłużej. W szkole, mimo odpowiednio dobranych szkieł, rozmazujące się literki podczas czytania i pisania. Od najmłodszych lat jego życie było tułaczką od okulisty do okulisty, od lekarza do specjalisty. Po wielu latach poszukiwań pojawił się pierwszy trop, jak się później okazało prowadzący w ślepy róg. Zanik nerwu wzrokowego to iskierka odnalezionej przyczyny zaburzeń widzenia zderzająca się z murem braku możliwości leczenia, zahamowania choroby. Uszkodzone tarcze blady, zlokalizowane tuż za gałką oczną w nieprawidłowy sposób odbierają obraz, który widzą oczy Mariusza. Zniekształcają i rozmazują obraz, który odbiera gałka oczna. Mariusz nie rozpoznaje twarzy osób, które mija na ulicy. Nie rozpozna numeru nadjeżdżającego autobusu, od lat ma problemy z czytaniem skupionego tekstu książki. Najbrutalniejsze słowa „Nic się z tym nie da zrobić”, to jak sztylet prosto w serce.
 

Mariusz Gorzelańczyk

 


Dla wkraczającego dopiero w dorosłość człowieka były to słowa, z którymi Mariusz nie potrafił się pogodzić. Sprzeciw narastający w jego sercu dawał siłę do dalszego poszukiwania sposobu na ratunek oczu, które zawodzą. Po wielu latach bezskutecznych poszukiwań trafił na bloga chłopaka, który odnalazł sposób, dzięki któremu udało się ponownie nasycić barwy życia i odzyskać wzrok.
 


Pan Mariusz postanowił spróbować. Aby rozpocząć terapię, potrzebował 3 rzeczy. Kliniki i lekarza, który podejmie się próby ratowania wzroku Mariusza – po wielu latach Mariusz znalazł takie miejsce w klinice w Lublinie. Zgody komisji bioetycznej na wykonanie zabiegu, którą Mariusz po miesiącach oczekiwań już otrzymał i zielonego światła w postaci pieniędzy, niezbędnych do opłacenia zabiegu.


Zaplanowanych zostało 5 zabiegów. Pierwszy termin był wyznaczony na początek lipca 2015 roku. Niestety, nie udało się zebrać niezbędnej kwoty na czas, aby rozpocząć leczenie. Zabieg został odwołany. Kolejny termin zostanie wyznaczony po zebraniu środków.



By widzieć więcej, sercem trzeba patrzeć, tam gdzie oczy poniosą… Oczy Mariusza poniosły go w miejsce, w którym o pomoc łatwiej. Gdzie dobre serca łatwiej odnajdują drugiego człowieka. Mariusz pragnie z dumą przyglądać się dorastającym córkom, towarzyszyć przy wyborach i wspierać. Aby z życia Mariusza na zawsze rozwiać burzliwe kolory codzienności i na nowo wypełnić ostrymi barwami radości i szczęścia u boku kochającej rodziny, pomóżmy zebrać środki na terapię.

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
1 dzień do końca
Wsparło 1 646 osób
19 194 zł (20,86%)
Brakuje jeszcze 72 806 zł
Wesprzyj Wesprzyj