
Znalazłam syna w ostatniej chwili – myślałam, że umiera! Ratuj Konrada!
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Aktualizacje
Zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, jednak decyzja była odmowna... Pomóż nam w dalszej walce o Konrada❗️
Kochani, przez ostatnie miesiące żyliśmy nadzieją, że Konrad zostanie przyjęty do specjalistycznej kliniki w Warszawie. Czekaliśmy, pisaliśmy, prosiliśmy – zrobiliśmy wszystko, co było w naszej mocy. Niestety, pod koniec maja otrzymaliśmy decyzję odmowną.
Nie poddaliśmy się. Złożyliśmy odwołanie, a następnie rozpoczęliśmy procedurę przyjęcia do ośrodka w Olsztynie. To były tygodnie niepokoju, wymiany pism, nieustannego czekania na odpowiedź. W końcu nadeszła – niestety ponownie odmowna.

Lekarze tłumaczyli, że obrazowanie głowy Konrada nie daje nadziei na poprawę. A jednak… ci sami neurolodzy mówili też, że mózg to największa tajemnica człowieka, że nie wszystko da się przewidzieć, że cuda się zdarzają. I właśnie tej wiary kurczowo się trzymamy.Codzienność Konrada jest bardzo trudna. Pomimo regularnych ćwiczeń, jego ciało słabnie. Pojawiają się odleżyny, spastyczność mięśni, a z nimi ból i cierpienie. To najtrudniejsze chwile dla nas – rodziców, którzy patrzą, jak ich dziecko każdego dnia toczy cichą, nierówną walkę.
Dzięki Wam możemy w tej walce trwać. Dzięki każdemu gestowi dobra wciąż walczymy o Konrada – o jego ciało, o każdy oddech, o cień nadziei. Dziękujemy z całego serca za każdą złotówkę, każde słowo wsparcia, każdą modlitwę. Prosimy – bądźcie z nami dalej. Pomóżcie nam w tej codziennej walce o godność, o ulgę w cierpieniu, o życie.
Rodzice Konrada
Opis zbiórki
Konrad to chłopak z sercem na dłoni. Zawsze uczynny, gotowy do pomocy. Miał listę niekończących się marzeń i planów. Ale jedna chwila przekreśliła wszystko. Nasz syn zapadł w śpiączkę. Nie mówi. Nie reaguje na nasze głosy. Nie rusza się. Nie wiemy, co tak naprawdę do tego doprowadziło!
Konrad to najczulszy człowiek, jakiego znamy. Miał niezwykły dar do ludzi, szczególnie do dzieci. Potrafił znaleźć z nimi wspólny język, bawić się i wygłupiać godzinami. Kochał dzieci, a one jego. Codzienność syna nie była jednak łatwa. Od lat zmagał się z cukrzycą typu 1. Musiał stale monitorować stężenie glukozy we krwi, by utrzymać je na właściwym poziomie. Wiązało się to z koniecznością wstrzykiwania insuliny kilka razy dziennie. Ale Konrad nie narzekał. Dzielnie znosił chorobę, z którą przyszło mu żyć.
Aż wydarzyło się coś, czego nie jesteśmy w stanie opisać bez łez. 28 lutego 2025r. ja, mama Konrada, znalazłam syna leżącego bezwładnie w swoim pokoju. Był nieprzytomny, miał drgawki i trudności z oddychaniem. Nie wiemy, jak długo leżał tam samotnie. Nie jestem w stanie opisać mojego przerażenia. Myślałam, że mój syn umiera na moich oczach! Doszło u niego do poważnego uszkodzenia mózgu z powodu niedotlenienia. Życie Konrada zawisło na włosku. Ta sytuacja odebrała mu wszystko – sprawność i świadomość. Od tamtej pory nie ma z nim żadnego kontaktu. Nasz ukochany syn zapadł w śpiączkę, a my trwamy przy nim każdego dnia.
Nie wiemy, co tak naprawdę przyczyniło się do tego, że Konrad zapadł w śpiączkę. Być może doprowadziła do tego cukrzyca. Syn oddycha przez rurkę tracheostomijną i jest karmiony przez PEG. Nie reaguje na żadne bodźce – ani na dotyk, ani na słowa. Nie wiemy nawet, czy nas słyszy… Przebywa w hospicjum, które znajduje się daleko od domu. Staramy się być przy nim tak często, jak tylko się da. Bardzo martwimy się o naszego syna, bo jego stan się nie poprawia, a do tego zaczęły pojawiać się odleżyny. Codziennie zadajemy sobie pytanie: „Czy on się kiedyś obudzi?”. Mimo to wciąż walczymy i nie mamy zamiaru przestać!
Na szczęście wokół nas są dobrzy ludzie, którzy chcą pomóc. Konrada odwiedzają rehabilitanci, terapeuci i behawioryści. Nawet my wiele się od nich nauczyliśmy – wiemy, jak pracować z synem, jak stymulować jego zmysły, na jakie bodźce zwracać uwagę. Robimy wszystko, co tylko możemy, by przywrócić sprawność naszemu dziecku. Ta walka jednak kosztuje. I to znacznie więcej, niż jesteśmy w stanie udźwignąć. Turnusy rehabilitacyjne, neurorehabilitacja, wszelkie ćwiczenia i specjalistyczne sprzęty – wszystko to przekracza nasze możliwości finansowe.
Dlatego pełni bólu, strachu i niepewności prosimy Was o pomoc. Każda złotówka, każde udostępnienie tej zbiórki – to cegiełka w budowaniu szansy, że Konrad do nas wróci. Z góry dziękujemy Wam wszystkim, choćby za pozytywne myślenie i pamięć o Konradzie, jako dobrym człowieku, który sam pomógłby każdemu w trudnej sytuacji, gdyby tylko mógł.
Rodzice Konrada
Wpłaty
- Wpłata w ramach Stałej PomocyIzabelaX zł
- Wpłata anonimowa100 zł
- maleand100 zł
- Jola S.200 zł
Jestem za Wami
- Wpłata anonimowa200 zł
- Wpłata anonimowa100 zł