

Walczyłam o życie mojej córki, teraz walczę o swoje! Proszę, pomóż!
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Opis zbiórki
Mam na imię Agnieszka i jestem żołnierzem Marynarki Wojennej. Służba wymagała ode mnie nie tylko dobrej kondycji fizycznej, ale też odporności psychicznej. Jednak w życiu pojawiają się takie momenty, na które nie można się przygotować. Pierwszy cios otrzymałam dwa lata temu...
Byłam wtedy w ciąży z Kornelią. Razem z mężem i drugą, starszą córką wyczekiwaliśmy dnia, aż maleństwo będzie już z nami. Jednak ten dzień przyszedł o wiele za wcześnie! Nagle w 29. tygodniu ciąży pojawiły się komplikacje, a ja trafiłam do szpitala. Poród odbył się przez cesarskie cięcie.
Bardzo martwiłam się o Kornelkę! Pierwsze dni spędziła ona na Oddziale Intensywnej Terapii Noworodka, nie potrafiła sama oddychać. Musiała walczyć o swoje życie! Przez kolejne tygodnie leżała w inkubatorze, przyjmowała niezbędne leki. Choć odwiedzałam ją każdego dnia, to dopiero po miesiącu mogłam po raz pierwszy wziąć ją na ręce. Tej chwili nigdy nie zapomnę!
Szpital opuściłyśmy, gdy córeczka miała 3,5 miesiąca. To był dla naszej rodziny wspaniały dzień! Niestety tak wczesny poród miał wpływ na dalszy rozwój Kornelki. Zaobserwowaliśmy u niej wzmożone napięcie mięśniowe, a wszystkie ważne umiejętności pojawiały się u niej nieco później niż u innych dzieci – pierwsze słowa wypowiedziała, gdy miała 1,5 roku, chodzić zaczęła tuż przed drugimi urodzinami. Od razu zaczęliśmy szukać dla niej różnych form pomocy!

Niestety w październiku 2024 roku otrzymałam kolejny cios! Pamiętam, że nagle zaczęłam się gorzej czuć, nie mogłam wejść po schodach, czy pościelić sama łóżka. Brakowało mi sił! Bardzo mnie to zaniepokoiło, przecież ze względu na moją pracę zawsze byłam w dobrej kondycji. Natychmiast udałam się do lekarza. Już pierwsze wykonane badania wykazały nieprawidłowości.
Trafiłam do szpitala, gdzie po dalszej diagnostyce potwierdzono u mnie ostrą białaczkę szpikową! Byłam w szoku, że choroba tak szybko zaatakowała mój organizm. Jeszcze we wrześniu wyprawialiśmy naszej Kornelce roczek, a kilka tygodni później pojawiły się pierwsze objawy... Mimo myśli, które wtedy krążyły w mojej głowie, wiedziałam, że stanę do walki z tak trudnym przeciwnikiem, że się nie poddam!
Już w listopadzie rozpoczęłam wyniszczającą organizm chemioterapię, w tym czerwoną – najsilniejszą. Po każdym cyklu pojawiały się powikłania, traciłam siły, a każda, nawet najłagodniejsza infekcja była dla mnie wielkim zagrożeniem. Szpital stawał się dla mnie drugim domem.

4 marca 2025 roku przeszłam przeszczep szpiku. To był najtrudniejszy etap leczenia. Czułam się fatalnie, mój cały przełyk był przepalony, nie mogłam jeść, a bólu, który mi wtedy towarzyszył, nie potrafię opisać słowami. Dopiero po miesiącu mogłam wyjść do domu. Przyjmowałam też mnóstwo leków, by organizm nie odrzucił przeszczepu.
Teraz otrzymuję chemię podtrzymującą, jeżdżę regularnie na kontrole. Liczę, że teraz będzie już tylko lepiej! Potrzebuję jednak stałego wsparcia ze strony specjalistów. Również chciałabym zapewnić mojej córeczce opiekę medyczną, której tak potrzebuje, szczególnie intensywną rehabilitację. Pragnę, by mogła się dalej rozwijać!
Dotychczas nigdy nie prosiłam o pomoc. Jednak to wszystko, czego doświadczyłam w ostatnich miesiącach, zmieniło całe moje życie. Co więcej, wciąż rosnące koszty, są coraz większym wyzwaniem dla mojej rodziny. Dlatego dziś staję przed Wami i proszę o Wasze wsparcie! Zawalczcie ze nami o lepsze jutro!
Agnieszka
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa100 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Pool400 zł