Krysia dostała udaru, w śpiączce urodziła córeczkę... Trwa walka o zdrowie!

Krystyna Marcinkowska

Krysia dostała udaru, w śpiączce urodziła córeczkę... Trwa walka o zdrowie!

Wpłać wysyłając SMS

Numer 75365
Treść 0072215
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz
Cel zbiórki:

Intensywna rehabilitacja, sprzęt rehabilitacyjny, dostosowanie mieszkania

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Krystyna Marcinkowska, 35 lat
Stępin - Oleśnica
Udar niedokrwienny mózgu
Rozpoczęcie: 12 Marca 2021
Zakończenie: 22 Grudnia 2023

Opis zbiórki

Mam na imię Krystyna.  W styczniu skończyłam  33 lata i od ponad roku nie byłam w domu… Gdy byłam w ciąży, doznałam udaru. Potem zapadłam w śpiączkę... Nie pamiętam porodu, nie poznałam mojej małej córeczki. Proszę, pomóż mi wrócić...

Poznaj moją historię:

Nie bez powodu mówię o swoich urodzinach, bo od tych ubiegłorocznych wszystko się zaczęło. W dzień 32 urodzin od rana czułam się źle. Bolała mnie głowa, a mdłości nasilały się z godziny na godzinę. Pomyślałam wtedy, że to w sumie dobrze – pojawiły się pierwsze objawy ciążowe. Od tygodnia wiedzieliśmy z mężem, że jestem w drugiej ciąży. Marcelek, nasz niespełna 2-letni synek, tak bardzo lubi dzieci, a ja zawsze marzyłam o dużej rodzinie  - sama mam ośmioro rodzeństwa.

Krystyna Marcinkowska

Dolegliwości się nasilały. Czułam się coraz gorzej. Ruszyła lawina. Szpital, dom, odwodnienie, szpital. Straciłam władzę w rękach. Będąc w półświadomości, usłyszałam diagnozę: udar niedokrwienny mózgu. Kiedy spojrzałam na Daniela, mojego Męża, widziałam tylko jego wielkie załzawione oczy. To jedno z ostatnich wspomnień, jakie mam z tamtego czasu. Tego samego dnia, wieczorem, dostałam ataku padaczki i zapadłam w śpiączkę.

We wrocławskim szpitalu udrożnili mi tętnicę szyjną, jednak dobę po zabiegu doszło do obrzęku i ogromnego wylewu krwi do mózgu. Ja spałam, ale lekarze i rodzina walczyli o moje życie – jedni na sali operacyjnej, drudzy na szpitalnych korytarzach, trwając przy mnie i moim Mężu, modląc się nieprzerwanie i oczekując każdego dobrego słowa od lekarzy. Te ostatnie się jednak nie pojawiały. Lekarze rozkładali ręce. Mówili, że zrobili wszystko, co w ich mocy. Kazali czekać. Każda minuta dłużyła się moim bliskim w nieskończoność. Życie moje i naszej nienarodzonej Córeczki wisiało na włosku.

Mój stan ustabilizował się, ale trzy długie tygodnie nie przynosiły żadnych zmian – wszyscy czekali, aż wybudzę się ze śpiączki. Nadszedł ten dzień. Zaczęłam reagować na głos mojego męża, ściskając go za rękę i powoli otwierając oczy. Pojawiły się komplikacje. Wodogłowie, bakteria w organizmie. Lekarze podjęli decyzję, że tylko mąż może mnie odwiedzać. Założyli zastawkę regulującą ilość płynu mózgowo-rdzeniowego i odprowadzającą go bezpośrednio do otrzewnej.  I wtedy… pandemia. Zamknięto szpital dla odwiedzających. Serce nam pękało. Właśnie w momencie, kiedy potrzebowałam największego wsparcia i obecności Daniela, odebrano nam możliwość bycia ze sobą. Zostałyśmy same.

Krystyna Marcinkowska

5 czerwca lekarze podjęli decyzję o cesarskim cięciu. Na świat przyszła nasza maleńka Matylda. Kolejny szok, bo w pierwszych chwilach na tym świecie nie oddychała. Lekarze przeprowadzili jednak reanimację, która zakończyła się sukcesem. Wszyscy przecierali oczy ze zdumienia. Miałyśmy za sobą kilka operacji, mnóstwo podanych leków, tomografów… a nasz Córeczka, pomimo, że urodziła się w 28 tygodniu ciąży, była zupełnie zdrowa. Byłyśmy cudem… 

Na początku lipca 2020 ruszyła moja pierwsza zbiórka na Siepomaga.pl

Dzięki temu mogliśmy rozpocząć pobyt w krakowskim ośrodku rehabilitacyjnym. Miesięczny turnus, w zależności od ilości zabiegów, opiewa na kwotę około 30 tysięcy złotych. Jesteśmy tutaj od sierpnia. Ja i mój mąż, który bierze czynny udział  w mojej rehabilitacji. Walczy razem ze mną. Jest najlepszym człowiekiem, którego spotkałam w życiu. Bez niego na pewno nie dałabym rady.

Jednak sam pobyt tutaj to nie jedyny koszt, który ponosimy. Bardzo ważne są też leki, które przyjmuję… Mimo niedowładu lewej strony ciała staram się z całych sił. Bardzo zależy mi też na szybkim powrocie do domu. Do moich cudownych dzieci, do rodziny i przyjaciół. Nasz dom jednak nie jest dostosowany do moich potrzeb i stanu zdrowia. Musimy przeprowadzić jego gruntowny remont, wyposażyć w sprzęty ułatwiające mi poruszanie się, jak również w urządzenia do rehabilitacji domowej. Konieczne będzie również zatrudnienie rehabilitanta oraz turnusy w klinikach rehabilitacyjnych, być może już bliżej domu, koło Wrocławia.

Krystyna Marcinkowska

Nikt nie jest w stanie oszacować kwoty ostatecznej, jaka będzie nam potrzebna na najbliższy rok, dwa. Dlatego zwracam się do Was z prośbą o dalsze wsparcie. Pomóżcie nam zebrać środki na dalszą walkę. To niesamowite, że mogę być z Wami z powrotem… 

Poprzednia zbiórka, jaka była dla mnie prowadzona, zakończyła się ogromnym sukcesem. Chcielibyśmy Wam za nią podziękować. Dzięki Wam mam szansę na to, żeby odzyskać namiastkę normalności, żeby wrócić do domu po tak długiej i uporczywej nieobecności. Z całego serca Wam dziękuję! Walczę dalej.

Krystyna Marcinkowska

Wpłać wysyłając SMS

Numer 75365
Treść 0072215
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz

Obserwuj ważne zbiórki