❗️Guz mózgu zabija - Krzysiek walczy o życie! Trwa jego mecz ze śmiercią!

PILNE!
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 884 osoby
34 339 zł (17,62%)
Brakuje jeszcze 160 531 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
ratowanie życia - immunoterapia w klinice w Kolonii

Krzysztof Żurek, 49 lat

Łódź, łódzkie

guz mózgu - glejak wielopostaciowy IV stopna

Rozpoczęcie: 11 Lipca 2019
Zakończenie: 1 Grudnia 2019

Zobacz poprzednie zbiórki

Pilnie potrzebna Twoja pomoc! Krzysiek walczy o życie – bez Ciebie przegra! Mąż, tata jedynej córki - Mai, zawodowy koszykarz, który kiedyś kozłował piłkę w reprezentacji Polski, dziś rozgrywa najważniejszy mecz – ten o życie. Boisko - oddział onkologii. W głowie Krzyśka jest śmierć – guz mózgu… Glejak to jeden z najbardziej złośliwych nowotworów. Wyrok? Nie – wciąż można go powstrzymać! Musimy zazielenić pasek w całości, by dać mu szansę na życie! Ratujmy go!

O życie Krzyśka walczymy od kilku miesięcy. Rozpoczęcia leczenia w Niemczech było możliwe dzięki Wam (tu można przeczytać o pierwszej zbiórce na leczenie). Teraz przed Krzyśkiem nowy rozdział: kończy chemioterapię, pod koniec sierpnia musi stawić się w klinice w Kolonii.  Mało czasu - ogromna szansa na życie!

Krzysztof Żurek

Krzysiek: W mojej głowie jest śmierć, ale ja się nie poddam – chcę żyć! Guz mózgu, glejak IV stopnia. Najgorszy z możliwych… Bez leczenia to wyrok. 12 miesięcy, nie więcej…

Maja, córka Krzysia: Tata jest dla mnie największym oparciem, przyjacielem, wzorem… Nie wyobrażam sobie, że mogłoby go nie być! Jest też ostatnią osobą, o której myślałam, że zachoruje… Zawsze aktywny facet, żyjący w ciągłym biegu. Całe życie grał zawodowo w koszykówkę. Teraz musiał odłożyć piłkę do kosza i zmierzyć się ze znacznie trudniejszym przeciwnikiem, ze śmiercią…

Krzysiek: Zacząłem grać, gdy miałem 16 lat. Koszykówka była całym moim życiem. Najpierw grałem w łódzkich klubach, później w Gdańsk Wybrzeże i Syntex Łowicz… Powołano mnie do reprezentacji Polski, kilka meczów rozegrałem z orzełkiem na piersiach. Wspaniałe uczucie – reprezentować swój kraj. Przede mną jednak najważniejszy mecz, który muszę rozegrać – ten o życie.

Krzysztof Żurek

Kilka miesięcy temu nagle zatrzymał się świat. Wracałem do domu z pracy. Stanąłem pod blokiem… i nagle w głowie zupełna pustka. Gdzie jestem? Trwało to tylko chwilę, a później wszystko wróciło do normy. Nie bałem się jeszcze wtedy, każdy ma przecież takie momenty – zabójcze tempo życia, stres, zmęczenie, trzeba się na chwilę zatrzymać. Gdy jednak po kilku dniach to się powtórzyło, poczułem niepokój. Teraz wiem, że to były stany padaczkowe… Pierwsze objawy glejaka.

Maja: Tata poszedł do neurologa, na tomograf komputerowy, konsultację z neurochirurgiem. Nie mieli wątpliwości. Guz mózgu.

Krzysiek: Gdy słyszy się takie słowa, to szok... Nie da się tego opisać. Robi się nagle ciemno i bardzo cicho. Lekarz zapytał mnie tylko, którą ręką piszę. Gdy odpowiedziałem, że prawą, oznajmił, że bardzo mu przykro... Że wytną guza, ale jest zlokalizowany w takim miejscu, że prawa strona mojego ciała będzie sparaliżowana. Że rokowania są bardzo złe… Świat zawirował przed oczami. Miałem do wyboru – czekać, aż guz mnie zabije albo zgodzić się na operację, która miała oznaczać kalectwo. Cóż, wybór tak naprawdę był żaden… Chcę żyć. Nie chcę umierać…

Pamiętam moment, gdy obudziłem się po operacji… Pierwsza myśl – widzę. Druga – ruszam rękami, trzecia - nogami… Nie ma paraliżu. Czy na pewno byłem operowany? Wydawało mi się, że minęła sekunda… Okazało się, że było to 8 godzin. 8 godzin na stole operacyjnym, podczas których lekarze walczyli o moje życie.

Krzysztof Żurek

Maja: Guz usunięty, a tata w pełni sprawny… Cud! Cieszyłam się jak malutkie dziecko, które dostało paczkę cukierków. Ja dostałam tatę całego i uśmiechniętego… Jednak radość nie trwała długo… Skończyła się wraz z wynikami histopatologii. Glejak wielopostaciowy IV stopnia – najgorszy z możliwych „złośliwiec”. Wyrok – 12 miesięcy życia. To jak zły sen, z którego zaraz się obudzę…

Krzysiek: Perspektywa terapii w Polsce to radio - i chemioterapia, która jednak nie leczy, ale tylko przedłuża życie… Tylko do kolejnej wznowy nowotworu, która nieuchronnie nastąpi. Glejaki to najgorszy rodzaj nowotworów, bo odrastają i wciąż wracają! Dla wielu to wyrok śmierci. Była rozpacz i bunt, że już nic nie da się zrobić, że to już koniec... Szukaliśmy ratunku i nagle pojawił się punkt zaczepienia.

Immunoterapia to nowoczesna metoda leczenia nowotworów. Pobudza układ odpornościowy do walki z nowotworem. Otrzymała nagrodę Nobla w tej dziedzinie! Znaleźliśmy kilka przypadków pacjentów z glejakiem leczonych tą metodą, którzy wciąż żyją - nie pół roku, nie rok, ale kilka lat… Gdy staje się oko w oko ze śmiercią, nagle każdy dzień życia staje się cenny, każdy dzień razem zaczyna mieć znaczenie.

Maja: Od kilku miesięcy walczymy o życie taty. Tej walce podporządkowane jest wszystko... To dzięki Wam tata był i leczył się w 2 niemieckich klinikach, szukając najlepszej drogi leczenia. Nie poddaje się! Wierzę, że wygra!

Krzysztof Żurek

Krzysiek: W życiu jak na boisku - nawet jak chwilowo przegrywamy, nie możemy się poddawać.  Dlatego trzeba walczyć do końca. Pod koniec sierpnia rozpocznę nowy rozdział w historii mojego leczenia - immunoterapię w klinice Medicolonia w Kolonii.  Zbieramy na 2 cykle, potrzebne będą prawdopodobnie 4.

Maja: Ty, który czytasz te słowa… Pomyśl o tych najważniejszych dla siebie osobach, których jesteś dzieckiem… O rodzicach. Jeśli ich straciłeś, zrozumiesz. Jeśli wciąż ich masz – pomyśl, co czułbyś, gdyby odeszli. Kocham mojego tatę z całego serca. Nie chcę go stracić. I będę walczyć o kolejny rok jego życia. Jest silny, wytrwały, typowy charakter sportowca. To twardziel. Proszę – przyłącz się do nas… Ten mecz z glejakiem naprawdę możemy wygrać!

Ładuję...

10,34 zł

Adquesto

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 884 osoby
34 339 zł (17,62%)
Brakuje jeszcze 160 531 zł
Wesprzyj Wesprzyj