Krzysztof Kocański - zdjęcie główne

By nowotwór nie zabrał taty dwóm małym chłopcom❗️Pomóż Krzyśkowi wygrać walkę o życie!

Cel zbiórki: Leczenie wspomagające walkę z nowotworem, pomoc społeczna

Zgłaszający zbiórkę:
Krzysztof Kocański, 42 lata
Justynów, łódzkie
Chłoniak Hodgkina
Rozpoczęcie: 22 lipca 2021
Zakończenie: 10 lipca 2024
44 651 zł
Wsparło 1328 osób
Spoczywaj w pokoju

Cel zbiórki: Leczenie wspomagające walkę z nowotworem, pomoc społeczna

Zgłaszający zbiórkę:
Krzysztof Kocański, 42 lata
Justynów, łódzkie
Chłoniak Hodgkina
Rozpoczęcie: 22 lipca 2021
Zakończenie: 10 lipca 2024

Z głębokim żalem przyjęliśmy wiadomość o odejściu Krzysztofa. Wierzymy, że jest już w świecie, w którym nie ma bólu i cierpienia. Rodzinie i bliskim składamy szczere kondolencje.

Aktualizacje

  • Choroba nie odpuszcza... Błagam o ratunek dla mojego męża❗️

    Mój Krzysiu niestety nadal choruje... Od 2021 roku wydarzyło się wiele strasznych sytuacji... Mąż spędził bardzo dużo czasu w szpitalu, był w krytycznym stanie...

    Ciężko mi wracać myślami do tamtego czasu. Krzysia przewożono od szpitala do szpitala, trafił nawet na OIOM. Po tak trudnych chwilach mieliśmy niewiele oddechu...

    W sierpniu 2023 zaczęły się problemy z niewydolnością nerek, a od listopada 2023 do marca 2024 Krzysiu cyklicznie trafiał na oddział nefrologii z pogarszającymi się wynikami.

    Pobyty w szpitalu związane były również z infekcjami. Mąż jest bardzo osłabiony. Przeszedł w ostatnim czasie grypę, zapalenie płuc i inne zakażenia układu oddechowego. Kolejne konsekwencje częstych pobytów w szpitalu i infekcji to zanik mięśni, który powoduje, że mąż coraz rzadziej się porusza. Ma też problemy ze wzrokiem. Nie wspomnę o potwornym bólu, który musi znosić każdego dnia... 

    Brakuje nam już pieniędzy na wizyty u psychologa, rehabilitanta, zakup leków, opłacenie wizyt prywatnych, badań... Jestem zrozpaczona!

    Błagamy o dalszą pomoc. Jesteście naszą nadzieją! Wierzymy, że dzięki Wam wydarzy się cud!

    Żona Krzysztofa

Opis zbiórki

Nowotwór - gdy usłyszałem diagnozę, starszy synek miał 5 lat, a młodszy tylko 2 latka. Nie sądziłem, że wtedy, gdy byłem najbardziej potrzebny rodzinie i moim chłopcom, przyjdzie mi stoczyć dramatyczną walkę o własne życie...

Mam na imię Krzysiek. Mam 39 lat, mieszkam w małej miejscowości pod Łodzią wraz z rodziną - żoną i synami (5 lat i 8 lat). Nie sądziłem, że kiedyś znajdę się na takiej stronie, że będę opowiadał swoją historię, ale życie zadecydowało inaczej... 3 lata temu zaczęło się moje piekło - codzienność walki z chorobą nowotworową.

Krzysztof Kocański

Na początku pojawił się uporczywy kaszel, trwające w nieskończoność przeziębienie. Zmęczony tym, że tyle to trwa, udałem się do lekarza rodzinnego. Po licznych wizytach lekarskich i pobytach w szpitalach, pełnych niepewności i strachu, usłyszałem: chłoniak Hodgkina. Ziarnica złośliwa, rzadki nowotwór krwi. Diagnozie, która była niczym cios w samo serce, towarzyszyły kolejne druzgocące wieści - brak możliwości leczenia operacyjnego...

Nowotwór opanował węzły szyjne, nadobojczykowe i znajdujące się w klatce piersiowej. Wieść o chorobie była dla mnie i moich bliskich bardzo trudnym momentem. Nikt nie jest przygotowany na taką wiadomość... Dzieci były wtedy takie malutkie. Nigdy bym nie pomyślał, że w tym czasie, kiedy moi chłopcy potrzebują beztroskich zabaw, radosnych chwil spędzonych razem, wsparcia w poznawaniu świata, ja stanę oko w oko z nowotworem złośliwym. Że walka, którą toczę, toczy się o największą stawkę...

Nagle otrzymałem przyspieszony kurs życia, z tematu, który u wszystkich budzi ogromny strach. Te ważne, przełomowe momenty w życiu moich synków przeplatały się z poszukiwaniem wiedzy o chorobie, wsparcia wśród lekarzy i samego leczenia. Okazało się, że diagnoza to był dopiero początek, bo przede mną długa droga... Wyniki badań krwi po pierwszych wlewach chemioterapii poprawiły się, opinie lekarzy były obiecujące. Niestety, badanie PET wykazało pojawienie się nowej zmiany. Chemia nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. W styczniu 2021 roku badanie wykazało nawrót choroby.

Krzysztof Kocański

Nie poddaję się, bo jestem z natury optymistą. Walka często wysiłku, kiedy jest się w tak trudnej emocjonalnie sytuacji. W wyniku długotrwałego leczenia mój organizm niedomaga. Dużym problemem stały się żyły, które są już bardzo słabe... Mam jednak wspaniałą rodzinę, dzieci - muszę wyzdrowieć, muszę żyć! 

Niestety, choroba odebrała mi możliwość pracy zawodowej... Jestem na zasiłku chorobowym. Prywatne wizyty lekarskie, badania, konsultacje w innych miastach oddalonych o kilkaset kilometrów od miejsca zamieszkania, suplementacje - moja choroba zrujnowała budżet mojej rodziny... Nasza sytuacja finansowa była trudna, obecnie stała się dramatyczna. Żona straciła pracę, a ja nie mogę podjąć dodatkowego zatrudnienia, by ratować choć trochę sytuację.

Pomimo wsparcia rodziny, przyjaciół i ludzi dobrej woli jest mi coraz ciężej sfinansować dalsze miesiące walki o życie. Pomóc może leczenie wspomagające, które ma za zadanie wzmocnić mój system immunologiczny, żebym nie opadł z sił. Oprócz samego leczenia są jeszcze koszty dojazdów, noclegów, odpowiedniej diety i dodatkowych leków.

Chciałbym być przy swoich synach, jak będą dorastać. Chciałbym po prostu być ich tatą... Choroba pozwoliła mi inaczej spojrzeć na życie i zauważać rzeczy, które są naprawdę ważne. Stąd mój apel do Was o choć najmniejsze wsparcie, które zabezpieczy mi dalsze leczenie. Wierzę, że z Waszą pomocą uda mi się osiągnąć cel i wygrać walkę o życie.


Wybierz zakładkę
Sortuj według