Krzysiek Jaskólski - zdjęcie główne

NOWOTWÓR MÓZGU odbiera mi męża, a dzieciom ojca!❗️Błagam o ratunek dla Krzyśka❗️

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Krzysiek Jaskólski, 35 lat
Szczecin, zachodniopomorskie
Guz śródmózgowia
Rozpoczęcie: 13 grudnia 2024
Zakończenie: 13 stycznia 2025
49 168 zł
Wsparło 801 osób
Spoczywaj w pokoju

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Krzysiek Jaskólski, 35 lat
Szczecin, zachodniopomorskie
Guz śródmózgowia
Rozpoczęcie: 13 grudnia 2024
Zakończenie: 13 stycznia 2025

Aktualizacje

  • Krytycznie pilne❗️Wystąpił KRWOTOK❗️

    Błagam o cud! 

    Nie minął nawet tydzień od momentu, gdy poprosiłam Was w wsparcie walki o życie Krzysia, a już muszę przekazać Wam tragiczne wiadomości...

    W grudniu mąż przeszedł już dwie operacje, a podczas trzeciej wystąpił zagrażający życiu KRWOTOK. Lekarze musieli wprowadzić Krzysia w śpiączkę, żeby nie doszło do najgorszego – śmierci! 

    Krzysztof Jaskólski

    Planowane wybudzanie ma nastąpić po Świętach Bożego Narodzenia… Miejsce Krzysia przy stole wigilijnym będzie puste, nikt nie powiesi z najmłodszą córeczką gwiazdy na czubku choinki...

    Jeszcze kilka dni temu mogłam usłyszeć od męża ciche kocham Cię! Teraz patrzę na Krzysia leżącego w śpiączce i nie wiem, czy kiedykolwiek usłyszę te słowa ponownie… 

    Krzysiu, proszę – obudź się i wróć do nas!

    Karolina

Opis zbiórki

„Mamo, miałam 5 lat, kiedy umarła babcia. Czy będę miała 6, gdy umrze tata?”. Żadna mama nie chciałaby usłyszeć takiego pytania z ust córeczki. Mamy z Krzysztofem trójkę dzieci, które od kiedy mąż w krytycznym stanie trafił do szpitala, codziennie boją się, że tata umrze. Ja też się tego boję. A Krzysztof boi się nas zostawić. 

Cały czas zastanawiam się, czy coś przegapiłam? Kiedy pojawiły się pierwsze objawy choroby Krzysia? Jak to możliwe, że nikt nie zauważył, że mojego męża zaatakował śmiertelny nowotwór? Niestety, dopiero z dzisiejszej perspektywy potrafię dostrzec drobne ślady, które prawdopodobnie były oznaką choroby…

Od jakiegoś czasu miałam wrażenie, że Krzysztof powoli wycofuje się z naszego rodzinnego życia – potrzebował więcej odpoczynku, czasami bolała go głowa, nie angażował się w domowe sprawy tak, jak dawniej. Zrzucałam to na karb stresującej pracy, mąż jest wojskowym, i trudnej sytuacji w rodzinie Krzysia. Nigdy, nawet w najczarniejszych wizjach, nie podejrzewałam, że w głowie męża rośnie guz, który zniszczy życie naszej rodziny!

W sierpniu tego roku Krzysiek przeszedł operację ortopedyczną i otrzymał zwolnienie lekarskie do końca grudnia. W międzyczasie zmarła jego mama, babcia naszych dzieci – dla męża był to ogromny cios psychiczny. Krzysztof z dnia na dzień coraz mniej angażował się w nasze rodzinne życie, często odpoczywał i siedział, po prostu patrząc w ścianę. Pytałam go: „Czy coś cię boli?”, „Czy mogę Ci jakoś pomóc?”. Odpowiadał, że nie wie i że niczego nie potrzebuje… 

Nie mogłam bezczynnie patrzeć, jak mój energiczny dawniej mąż pogrąża się w ciemności – byłam przekonana, że przechodzi epizod ciężkiej depresji. Jednakże mimo wizyty u psychiatry i przyjmowania leków, jego stan się nie poprawiał. W pewnym momencie Krzyś odmówił jedzenia i picia – żadnym sposobem nie mogłam go przekonać do posiłku. 

Krzysztof Jaskólski

Wiedziałam, że życie męża jest krytycznie zagrożone i spędziłam wiele godzin próbując zorganizować dla niego pomoc! Trudno mi wracać do tego dnia… Krzysia przyjęto w końcu na oddział psychiatryczny i miałam nadzieję, że lekarze pomogą mi odzyskać męża. Kilka dni później jadłam z dziećmi kolację i dostałam telefon ze szpitala. Głos w słuchawce powiedział mi, że Krzysztof jest na oddziale neurochirurgii i jedzie na salę operacyjną. Nie mogłam uwierzyć w to, co się dzieje. Przecież jeszcze chwilę temu był na oddziale psychiatrycznym! 

Prawda była brutalna: Krzyś miał wykonaną tomografię głowy i wykryto u niego guz śródmózgowy, który miał średnicę kilku centymetrów! Co więcej, doszło już do wysięku płynu mózgowo-rdzeniowego i nagła operacja była potrzebna właśnie po to, by zatrzymać wypływ i pobrać wycinek guza. Samej zmiany nie dało się wyciąć – guz był NIEOPERACYJNY! 

Następnego dnia dowiedziałam się, że Krzysztof musiał być operowany ponownie i znajduje się teraz na OIOMie. Nie mogłam nawet go zobaczyć, a lekarze mieli się ze mną kontaktować tylko, gdyby mąż zmarł lub gdyby przenieśli go na inny oddział... Gdy zadzwonił telefon musiałam chwilę odczekać, zanim odważyłam się odebrać. Na szczęście była to druga opcja – Krzysztof został przeniesiony na oddział neurochirurgii, gdzie znajduje się obecnie. 

Cały czas czekamy na wynik badania histopatologicznego wycinka guza. Nigdy nie sądziłam, że będę modlić się, żeby mój mąż miał chłoniaka! A teraz to robię! Dlaczego? Bo wiem, że alternatywną diagnozą jest glejak, którego obecność oznaczałaby, że Krzysztofowi zostało maksymalnie kilka miesięcy życia… I to jakiego życia…

Życia w ciszy – mąż prawie nic już nie mówi. Życia w dezorientacji – Krzysiek ma zaburzenia pamięci. Życia bez możliwości zobaczenia się z ukochanymi dziećmi. Krzysztof rozumie wszystko, co się dzieje wokół niego, ale nie ma siły mówić... Czasem tylko wyszepta, że mnie kocha!

Krzysiu – ja też Cię kocham i będę o Ciebie walczyć do ostatniej sekundy! Zrobię wszystko, poruszę niebo i ziemię, żebyś mógł poczuć się lepiej!

Nie wiemy jeszcze, jak będzie wyglądać leczenie ani jakie koszty będziemy musieli ponieść! Błagam Was o wsparcie już dziś… Samej nie uda mi się uratować Krzysztofa! Obiecałam dzieciom, że zrobię wszystko, by tata wrócił do domu. Muszę dotrzymać obietnicy. Błagam, pomóżcie!

Karolina, żona

Wybierz zakładkę
Sortuj według